banner

O ogrodzeniu w radzyńskim parku

Kolejna część wspomnień pana Wacława Pawliny

Przed drugą wojną światową park był ogrodzony wysokim, murowanym parkanem – takim, jak do tej pory istnieje od pałacu do pierwszej bramy parkowej. Jest to zachowany fragment muru. Reszta została zdjęta. Dokonaliśmy tego nie my, radzyniacy, ale Niemcy z Gestapo. Po zajęciu miasta w czasie wojny Niemcy zamienili szkołę podstawową na koszary. Młodzież się tam nie uczyła. Ja także, jako ośmioletni chłopak, nie mogłem rozpocząć nauki z powodu wojny. Na terenie szkoły mieszkało wojsko niemieckie, skąd później wyruszało na wschód. Strach było tam podchodzić – byli wartownicy itd.

Tak więc Niemcy rozebrali mur. Dlaczego? Powody były dwa. Pierwszy był taki, że bali się ataku ruchu oporu od strony Cegielni. Za tak wysokim murem można by ustawić karabiny maszynowe itd. Drugi powód był taki, że Gestapo urządziło więzienie w odebranym domu pana Michalskiego przy ulicy Warszawskiej i postanowiono je ogrodzić. Tak więc cegła z muru ogradzającego park poszła na ogrodzenie Gestapo, a właściwie na mur z bramą okalający więzienie tak, by po wprowadzeniu na podwórko nie było drogi ucieczki. Powstała nawet wieżyczka w której siedział wartownik i obserwował ulicę Warszawską.

Na pozostawionym małym murku wokół parku Niemcy zrobili ogrodzenie z niepomalowanych, cieniutkich, metalowych rureczek, które po kilku latach szlag trafił. Chciałem to w swoim czasie odtworzyć i wykonałem jeszcze nie rysunek, ale szkic. Burmistrz Witold Kowalczyk był przychylnie nastawiony do mojego pomysłu. Gdzieś w latach 2000-2001 próbowałem zainteresować tą sprawą konserwatora zabytków, ale bez powodzenia. Rozzłościłem się i po powrocie do domu podarłem wszystkie szkice. Tak więc do dzisiaj nie ma tam płotku. Tylko jakiś czas temu firma Lecha Stadnickiego odnawiając murek przykryła go czapkami, zakrywając ostatecznie pozostałości owych prętów. Później już nie interesowałem się tymi sprawami i nie wiem, kto teraz się tym zajmuje.

Spisał Jakub Niewęgłowski

Czytaj inne części cyklu: Pierwsza | Poprzednia

Powrót taty

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na stabilizatorze o sojuszu

Skomentuj