banner

Odwołana „Akcja Lato”

Zbliżamy się do półmetka wakacji. W ościennych miejscowościach, ba nawet gminach (patrz czwartkowe pikniki w Kąkolewnicy) miejscowe Domu Kultury, GOK-i organizują czas dla najmłodszych mieszkańców w tygodniu. A u nas? Tak, jest Letnia Scena, ale czy „Akcja Lato” jest ponad siły i finanse ROK-u?

Dla kogo jest Radzyński Ośrodek Kultury? To proste pytanie – oczywiście dla mieszkańców, którzy finansują miejską jednostkę ze swoich podatków etc. Czego oczekują radzyniacy? Też banał – godziwej rozrywki (której nie spełniają jedynie masowe festyny), zapewnienia szerokiej kulturalno-oświatowej oferty wszystkim grupom wiekowym.

150 dzieci uczestniczyło w „Wakacyjnym Zakątku Maryi” przy parafii MBNP,   swoją wakacyjną ofertą może pochwalić się dbająca o czytelników Miejska Biblioteka. Można? Można, wystarczy odrobina dobrej woli, zajęcia nie pochłonęłyby fortuny.

Dostępne place zabaw są w ciągu dnia pełne. A ROK-u nie stać na 3 kilkugodzinne zajęcia w tygodniu… Poniedziałkowe seanse filmowe o 11.00 to bardzo ubożuchna oferta.

Są przecież instruktorzy, ludzie na etatach – wszyscy są na urlopach? Czy cały wysiłek idzie na niedzielną Scenę Kultury? Wartością, może nie zawsze docenianą i dobrze wyglądającą na „zewnątrz” są te zajęcia w dni powszednie dla dzieci, których rodzice mimo sezonu urlopowego są w pracy i nie stać ich na wyjazdy poza miasto.

Dyrektor ROK-u podczas sesji miejskiej, zamiast widniejącego w punkcie obrad, sprawozdania z działalności za rok ubiegły, przedstawił swoją „Piątkę Mazurka”, jednym z jej fundamentalnych punktów miało być wyjście do mieszkańców, nie trzymanie się jedynie murów „Oranżerii”.

Bardzo proszę, dzieci nie muszą przecież siedzieć w dusznych salach, mamy – jak sam podkreślał dyrektor Mazurek – rok rocznic – pomysłów na ciekawe i aktywne spędzenie wakacji jest tysiące.

Mógłbym dłużej wymieniać efekty pracy nowego dyrektora: z plakatów zniknęły lokalne media (a przecież, podobnie jak ROK, istniejemy dla mieszkańców – cieszyłbym się z obecności każdego, kto udostępni wydarzenia kolejnym tysiącom radzyniakom – przekonają się i w następnym będą uczestniczyć osobiście), Muzeum na Warszawskiej – zamknięte z powodu otwarcia; czy Dni Radzynia nie będą kojarzyć się nam po latach jedynie z koncertem Janowskiego?

Tak, pamiętam tygodniowe obchody Dnia Dziecka i coroczną Olimpiadę Przedszkolaków, bledną jednak przy braku „Akcji Lato”.

Od paru dni docierały do mnie  niepokojące echa od „Klatkowiczów”o utrudnieniach przy wczorajszym festynie – organizator i występujące zespoły  miały podobno zażyczyć sobie tylko jednego fotografa i kamerzystę, reszta miała być za barierkami.

Wiem, że gwiazdy mają swoje kaprysy – zapytajta tego, kto wiózł Brodzik na warsztaty do Radzynia i traf chciał, miał auto akurat w  takim kolorze, który „wróżka” aktorki kazała unikać.

Jeśli byłaby to prawda, mielibyśmy do czynienia z niebywałym skandalem. Kto tu jest dla kogo gospodarzem, a kto gościem? Kto spisuje umowę i związane z nią obostrzenia i udogodnienia? A jeśli kiedyś artysta zażyczy sobie, żeby publika siedziała tyłem do sceny, to też pracownicy ROK-u ustawią krzesełka według widzimisię wykonawcy? Czy raczej w takiej sytuacji dyrektor popuka się w czoło i powie: „Dziękuję, miło było, ale zaproszę artystów, którzy będą mieli bardziej racjonalne podejście do życia i zawodu”.

Każdy ośrodek kultury został stworzony z myślą o lokalnej społeczności. A ta ostatnia chce mieć możliwość, by kilka razy w tygodniu posłać tam swoje dzieci z uprawnioną pewnością i nadzieją, że spędzą tam ciekawie czas. Nie tylko w roku szkolnym, gdy – siłą rzeczy – zajęć i obowiązków jest więcej.

 

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Tajemnicza korespondencja Anety Edelman z ul. Ostrowieckiej

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Koszmar

Skomentuj