Omnipotencja

Trwa dyskoteka andrzejkowa. Rozpoczynający właśnie dyżur młody historyk zagląda do szatni… a tam absolwenci.

– A wy co – zapytał prowokacyjnie – jeszcze nie wyrośliście z gimnazjum?

– Co w szatni robią stare konie? – zdziwiony tym faktem, po jakimś czasie pytająco zawiadomił starszą nauczycielkę.

Ta w iście mistrzowskim stylu (sama odgrywając rolę dobrego i złego policjanta) przesłuchała delikwentów. Kiedy zaś ci wychodzili (wypędzeni przez nią) z szatni, to na swej drodze spotkali Belfra.

– Więc chłopaki, albo tu, albo tu – oznajmił ultymatywnie, jedną ręką wskazując drzwi wyjściowe na dwór, a drugą parkiet. – Trzeciej alternatywy nie ma.

– Bo co?! – zawadiacko rzucił jeden z nich.

– Słucham?! – złowieszczo spoważniał Belfer.

– No – nieco stracił rezon cwaniakowaty gołowąs – a co pan nam niby może zrobić?

– Co ja wam mogę zrobić? Wszystko…

– Ta!…

– Nie jesteście uczniami tej szkoły; nie macie żadnego zaproszenia, które upoważniałoby was do wejścia na tę imprezę; nie ma już nawet nauczyciela, który nieopatrznie was tu wpuścił – jednym tchem wycedził Belfer. – Toteż z formalnego punktu widzenia jesteście intruzami, jeśli nie napastnikami. A zatem mógłbym wam tu spuścić krwawy łomot (włącznie z łamaniem gnatów) i byłoby to uznane, jako słuszna postawa w obronie uczniów. To wam mogę zrobić! No więc, jak będzie?

-To my już chyba pójdziemy…

(Chwilowo) Perfekcyjna Pani Domu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 33

Skomentuj