banner

Oprawa

Był przełom września i października. Młody historyk wychodził po skończonych lekcjach ze szkoły. Aż tu nagle dopadły go trzecioklasistki.

– O dzień dobry proszę pana!

– A dzień dobry, po raz enty…

– Pan już do domu?

– No niestety – westchnął z ulgą – wszystko się z czasem kończy… A wy co, chciałybyście mnie zostawić po kozie?

– No bo z panem się fajnie rozmawia… i w ogóle bardzo pana lubimy.

– Też was lubię, ale kiedyś trzeba się pożegnać.

– Poczęstuj pana ciastem – trącając w bok koleżankę, trzymająca pojemnik z ciastem, nakazała prowodyrka. – Wie pan, zostało po dniu chłopaka.

– No… to co najmniej podejrzane: chłopaki nie dojedli ciasta, Kasia nie chce mnie nim częstować, a ty wymuszasz to na niej dopiero wtedy, gdy ja już wychodzę…

– Myśli pan, że jest niedobre? Sama piekłam…

– No skoro ty piekłaś, to ci wierzę. I jak mam rozumieć, jeśli się nie poczęstuję, to się nafochasz?…

– Tak.

– Niech wam będzie… To co mogę już wracać do domu?

– Nie! – odpowiedział cały chórek.

– I po co pytałem?… Macie jeszcze jakiś żywotny problem?

– Tak. Będzie pan dzisiaj na mszy?

– Będę.

– No, bo widzi pan… ja dziś czytam przy ołtarzu…

– Wcisnęli cię w liturgię?

– Tak… No i ja mam do pana taką prośbę…

– Słucham cię Karolino.

– No bo, jak ja na pana spojrzę w czasie czytania, i pan się uśmiechnie, to zacznę się śmiać.

– Spokojnie, nie będę się z ciebie śmiał.

– A mógłby pan nawet na mnie nie patrzeć?

– Jeśli masz być spokojniejsza, to schowam się nawet za filarem na ten czas.

– O tak! Tak może być. Dziękuję.

– Polecam się na przyszłość… byle nie za często.

– Bo widzi pan – wtrąciła druga – bo ja za tydzień mam czytanie…

– …a ja za dwa tygodnie mam śpiewać psalm…

– Dobrze dziewczyny, schowam się i mną się nie przejmujcie. Będzie dobrze.

W tym momencie podeszła wychowawczyni jednej z klas trzecich.

– Dziewczyny, a co wy tu pana bajerujecie?

– Nie… – odparły zawstydzone – my wcale nie bajerujemy…

– Dobra dobra… Ja tam swoje wiem.

– Spokojnie Małgorzato – konspiracyjnie rzekł do koleżanki – jednym kawałkiem sernika jeszcze nikt mnie nie zbajerował.

Łosie i łososie

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dawno temu nad rzeką Białą III, odc. 11

Skomentuj