Poćwiartowany Świat, Poćwiartowany Ja - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Poćwiartowany Świat, Poćwiartowany Ja

Fragmentaryzacja informacji jest zjawiskiem współcześnie powszechnym. W większości przypadków wielu z nas nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że takowe „coś” istnieje. Najwyraźniejszym przykładem jest Projekt Manhattan.

Nad powstaniem bomby atomowej pracowało ok. 100 000 naukowców. Potężne mózgi, wybitni fizycy, chemicy i przedstawiciele innych dziedzin. Niegłupi pod wieloma względami. A jednak tylko kilka osób na szczycie wiedziało jaki jest cel tego całego przedsięwzięcia. Wybitni ludzie dali się „złapać” na tę wyjątkowo prostą technikę manipulacji.

Spójrzmy teraz na to co dzieje się w Syrii i okolicach. Temat „gorący” z różnych powodów. Oto Rosja dołączyła do działań wymierzonych przeciwko tak zwanemu Państwu Islamskiemu. Co prawda z Islamem to ma ono niewiele wspólnego, można by rzec tyle co IRA z Katolikami, ale etykieta została ukuta i trwa. Już samo to powinno dać do myślenia wielu osobom. I pierwszego dnia uczestnictwa Rosji w tych działaniach zrobili więcej niż Stany Zjednoczone od początku trwania tego konfliktu. W głowie od razu rodzi się pytanie o przyczyny tej sytuacji, wszak jakieś być muszą. Wszak Stany uchodzą za kraj dysponujący najpotężniejszą armią na świecie. Czyżby była ona aż tak nieskuteczna? A może istnieje jakieś inne wyjaśnienie? Ano wiele dowodów, twardych, wskazuje na to, iż to właśnie USA stoi za powstaniem tego tak zwanego Państwa Islamskiego. CIA regularnie wysyła agentów szkolących bojowników do walki z armią syryjską, dostarczają sprzętu i broni, czy pośrednio (przykładowo „gubiąc” transporty w tamtych okolicach) czy bezpośrednio (zwyczajnie dostarczając). Wszystko wskazuje więc na to, iż Stanom zależy na istnieniu IS oraz na tym aby swymi działaniami destabilizowało sytuację w tamtym i sąsiednich regionach. Po co, można by zapytać? Ano odkąd Stany istnieją tylko kilkanaście lat nie były w stanie wojny. A do wojny potrzebny jest przeciwnik. Jeśli nie ma naturalnego, to tworzy się sztucznego – jakby nie patrzeć Al – Kaida jest komórką szkoloną przez USA na potrzeby walk ze Związkiem Radzieckim w czasach czerwonej inwazji na Afganistan. I nagle „odwróciła” się od swych mocodawców? Ciężko w to uwierzyć, oj ciężko. Ale poszerzmy ten kontekst. Putin prawdopodobnie ma jeden z najlepszych wywiadów na świecie. Bardzo możliwe, że wiedział już od dłuższego czasu co się szykuje w tamtym regionie i cierpliwie czekał. Jakby zaangażował się wcześniej, przed falą ludności zdążającą do Europy, to właśnie on byłby przedstawiany w mendiach jako „przyczyna” tej całej migracji. Czekał więc aż sytuacja stanie się jasna dla przynajmniej większości narodów państw europejskich – bo Rządy cierpią na zaskakującą ślepotę, aż chciałoby się poznać jej przyczyny. Plus wiele wskazuje na to, iż znaczna część owych „uchodźców” po pierwsze uchodźcami nie są, a po drugie są sponsorowani przez Stany Zjednoczone. Sytuacja jasna dla każdego, kto chce poznać pełen kontekst zachodzących obecnie wydarzeń. I w odpowiednim momencie Rosja wkracza do akcji, bo zrobić z siebie kozła ofiarnego nie pozwoli. I wykazuje zadziwiającą skuteczność w swych działaniach. Pomimo tego mendia kombinują jak się da aby zaprezentować te działania w jak najczarniejszym świetle – w sumie jak prześledzić kto jest właścicielem tych stacji propagandowych to takie zabiegi stają się całkiem logiczne. Ot służą określonej grupie interesu w ściśle określony sposób.

Jak widać kontekst ma znaczenie i to niemałe. A tymczasem co robią główne ośrodki przekazu informacji? Fragmentaryzują ją na niemalże każdy możliwy sposób.

Idźmy dalej. Spójrzmy jak zbudowane są korporacje. Te „byty” nie szukają pracowników – one szukają wyznawców, czyli ludzi, którzy uwierzą w „misję” korporacji i całkowicie się jej oddadzą. Inaczej nie masz co marzyć o „sukcesie” w strukturach którejkolwiek z nich. Każdy pracownik zajmujący określony szczebel wie tylko tyle ile wiedzieć musi i ani odrobiny więcej. Pani w okienku pracująca w banku wie najmniej. Jej zwierzchnik wie troszkę więcej. Zwierzchnik zwierzchnika nieco więcej i tak dalej, aż do szczytu. I tylko tam są ludzie znający pełny kontekst działań całej struktury, mający pełną perspektywę. I korzystają z niej na każdym kroku.

Teraz przedstawię Ci pewną sytuację. Cierpliwie zostań ze mną, zobaczysz zrozumiesz po co i dlaczego to robię.

Człowiek to całkiem cwane stworzenie. Potrafimy zrozumieć wiele, przykładowo potrafimy zrozumieć jak mniej więcej działa świadomość krowy. Krowa ma fizyczną przewagę nad człowiekiem i nie ulega to nawet najmniejszej wątpliwości. Kiedy krowa ucieka, człowiek ją zapędza z powrotem do zagrody. Jeśli krowa postanowi ruszyć na człowieka, co należy zrobić? „Urosnąć” czyli zająć pozycję dominującą – stanąć pewnie na rozstawionych nogach, unieść ramiona do góry i pewnie stanąć przeciwko krowie. I zwierzę wątpi, zatrzymuje się i ulega. Obiektywnie mogłoby stratować takiego delikwenta bez trudu, ale tego nie robi. Człowiek w jakimś tam stopniu rozumie mechanizmy rządzące świadomością krowy i wykorzystuje to przeciw niej.

I teraz – są ludzie na tym świecie doskonale rozumiejący mechanikę jaką rządzi się świadomość człowieka. I wykorzystują ją przeciw nam na każdym kroku. Nie wierzysz? Popatrz na różnego rodzaju „szkolenia sprzedażowe” czy inne. Czego na nich uczą? Ano co mówić, jak mówić, jakim gestem wesprzeć mowę i kiedy milczeć. Ale nie wyjaśniają dlaczego należy robić właśnie tak, a nie inaczej. Te „Szkolenia” to zwykła tresura, rytualizacja czynności. I „sukces” odnoszą ci, którzy tresurze ulegną. Dlaczego to działa wie ten,. Kto zaprojektował tresurę… przepraszam, „szkolenie”. Ten człowiek ma właśnie wiedzę na temat ludzkiej świadomości i wykorzystuje ją przeciwko swoim pracownikom oraz swoim „klientom”.

Na czym polega „rytualizacja”? To proste i wyjaśnię na przykładzie. Kiedy moi rodzice postanowili zakupić sobie komputer musiałem im pomóc nauczyć się go obsługiwać. Napisałem więc na kartce szereg instrukcji – aby włączyć należy przycisnąć ten klawisz, aby uruchomić Skype należy znaleźć taką a taką ikonę, kliknąć raz, poczekać, kliknąć i działa. Aby obejrzeć zdjęcia trzeba znaleźć taką a taką ikonę, kliknąć raz, potem wybrać to, kliknąć dwa razy, etc. Moi rodzice, siadając do komputera, wykonują określoną sekwencję czynności, bo wiedzą, że taka sekwencja da określony efekt. Nie rozumieją dlaczego muszą ją wykonać, po prostu ją robią. Innymi słowy odprawiają rytuał – wykonują określoną sekwencję czynności, które mają przynieść określony rezultat. Korporacje w podobny sposób „szkolą” swych pracowników. W podobny sposób działają wszelkie inne organizacje, także administracja czy sądy. Rytualizacja czynności jest nieodłącznym elementem towarzyszącym fragmentaryzacji informacji. Bo nie znając pełnego kontekstu jesteś skazany na rytualizację, czyli wykonywanie czynności bez zrozumienia przyczyn za nimi stojących.

Fragmentaryzacja informacji jest jedną z najpowszechniejszych technik manipulacji, lub nazywając inaczej, kontroli umysłu. Ja wiem, że większość z nas słysząc te słowa – kontrola umysłu – ma przed oczami filmowy obraz bezmyślnego golema wykonującego rozkazy „pana”. I myśl, że mogłaby mieć inną formę spotyka się z radykalnym wewnętrznym sprzeciwem. Ale pomyśl przez chwilę – co jest sednem kontroli umysłu? Sprawienie aby ktoś wykonywał Twoją wolę. Innymi słowy aby robił to co chcesz aby robił i najlepiej aby myślał, że sam na to wpadł i sam tego chce. A to można osiągnąć na wiele sposobów – fałszowanie danych, przedstawianie zmodyfikowanych lub niepełnych informacji, ograniczanie kontekstu, motywowanie mamoną, czyli zwykłe przekupstwo. A przecież to nie wszystkie techniki umożliwiające osiągnięcie takowego efektu. Także sprawienie abyś myślał, że kontrola umysłu ma tylko jedno oblicze jest jedną z technik kontroli umysłu. Bo fałszuje ogląd rzeczywistości.

Tak mój drogi Czytelniku. Jesteśmy poddawani kontroli umysłu na porządku dziennym w niemal każdym aspekcie naszego istnienia i funkcjonowania. I ulegają jej najwybitniejsi z nas, przykładowo naukowcy.

Wielu ludzi nauki zajmuje się małym fragmentem człowieka. I ma tendencję do orzekania o całości na podstawie tylko tego fragmentu. To tak jakby orzekać o tym czym i jakim stworzeniem jest człowiek tylko na podstawie oglądu i analizy paznokci. Brzmi komicznie? A dlaczego? W czym paznokieć jest lepszy lub gorszy od koloru skóry dajmy na to? Albo pochodzenia etnicznego? Albo wiary, zaplecza społecznego, kręgu kulturowego czy jakiegokolwiek innego czynnika? A może jest gorszym kryterium orzekania niż przykładowo połączenia neuronowe? Fakt, „połączenie neuronowe” brzmi „bardziej naukowo” ale czy to wystarczający powód do tego aby neurologię orzekać absolutną nauką dającą odpowiedzi na temat człowieka? Sieci neuronowe stanowią tylko element tego systemu, a właściwie Wszechświata, jakim jest człowiek. A jednak wielu, zwłaszcza ludzie nie nauki, ma tendencję do takowego absolutyzowania na temat istot ludzkich na podstawie różnych „naukowych wieści”.

Nawet nasza Świadomość została podzielona na kilka części.

Fragmentaryzacja informacji zaburza kontekst, ogranicza go i sprawia, że informacja odbierana jest zupełnie na opak. Półprawdy są najgorsze z możliwych, bo można je podeprzeć dowodami. Najlepsze kłamstwa oparte są na Prawdzie, bo dzięki temu brzmią one „wiarygodnie”. A metodą na uzyskanie tych efektów jest właśnie fragmentaryzacja.

Pomyśl teraz Czytelniku jak często pozwalasz na to aby ktoś inny Cię w taki sposób „wodził za nos”? Ile razy przyjmowałeś wyciętą z kontekstu informację za „pewną” lub „prawdziwą”? Jak często zdarza Ci się przyjmować jakąś informację bez jej weryfikacji? Jak często taka informacja, niezweryfikowana, staje się częścią Twojego światopoglądu i jak często, zupełnie bezmyślnie, powielasz ją dalej? Powiedz mi ile z informacji, które poznałeś czytając ten tekst, uznałeś odruchowo za „pewne” a ile z nich faktycznie zweryfikujesz? I ile czasu, uwagi i wysiłku włożysz w ten proces weryfikacji?

Ukraiński uchodźca

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Czekoladki – słodka łamigłówka

Skomentuj