banner

Podejście

Do pokoju nauczycielskiego wpadła sekretarka i ostrzegła, że przybędzie sanepid i będzie sprawdzał dobre (wzrostowo) usadzenie uczniów.

No to uczniowie będą zadowoleni – powiedział ironicznie Belfer.

– Oj tam „zadowoleni”, trzeba będzie ich sterroryzować – wtrąciła młoda nauczycielka angielskiego, chichocząc na koniec psotnie, co w połączeniu z jej niewinną i sympatyczną twarzą, podważało wiarygodność terrorystycznych planów.

– Ja lubię im tak coś umotywować – odezwała się doświadczona polonistka – żeby myśleli, że to jest w ich interesie, by zrobili coś dla mnie.

– A ja wykorzystuję wszystkie te metody – raz jeszcze zabrał głos młody belfer – ale na początek posłużę się szantażem emocjonalnym…

– To co im zrobisz? – zapytała polonistka.

– Powiem, że jak się nie usiądą, tak jak mówię, to będę miał przez to kłopoty.

– I myślisz, że posłuchają? – zdumiała się niewinna terrorystka.

– Oj Marcin – nieco protekcjonalnie westchnęła doświadczona nauczycielka – nie wiem, czy to ci się uda. Gdybym ja im powiedziała, że jak czegoś nie zrobią, to będą mieli kłopoty, to na pewno by tego nie zrobili.

– Możliwe – rzekł młody historyk wzruszając ramionami – ale do tej pory to całkiem nieźle działało…

* * *

Kiedy nadeszła lekcja i czas przesiadek, Belfer zastosował swoją metodę. No i wszyscy – jak jeden mąż – jęli się sortować względem norm wzrostowych, tak że nauczyciel nie musiał nawet w to ingerować… z jednym wyjątkiem. Pewien małogabarytowy uczeń orzekł, iż nie siądzie z przodu, bo… coś tam. Belfer już począł wytaczać coraz cięższe groźby, włącznie z uwagami i skargą do wychowawczyni, a ów nie – dalej trwał uparcie przy swoim. Gdy nauczyciel zbliżał się w dzienniku do rubryki z uwagami, nagle wyrwała się jedna uczennica.

– O nie! Pan przez ciebie nie będzie miał mandatu! – wykrzyknęła, zrywając się na równe nogi i zdecydowanym krokiem podchodząc do delikwenta. Po czym schwyciła go za rękę i przemocą wyrwała z jego ławki. A kiedy dociągnęła niesubordynowanego ucznia niemal do samego biurka, wepchnęła go na krzesełko i pogroziła pięścią – A tylko spróbuj stąd się ruszyć!

Matka musi odejść (byle nie na długo)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Epoka saska i maniera anglosaska

Skomentuj