Politologia? Politowania godna! - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Politologia? Politowania godna!

Nie jestem politologiem i nawet przez chwilę nie chciałbym nim być. Dlaczego? Bo taki zawód nie istnieje, choć wielu ukończyło kierunek o nazwie politologia; ukończyło, ale nikt nie widział jeszcze porządnie udokumentowanej pracy politologicznej.

Wybaczcie zboczenie zawodowe historyka, podważającego wszelkie politologiczne dyrdymały szczególnie tych adeptów tej nauki, którzy siedząc po różnych studiach od prawa do lewa opowiadają, co się zdarzy wkrótce: jakie są prognozy, co się stanie tam i siam, jak zachowa się lud tu czy tam.

Może to ciekawe, ale nie jest to podejście naukowe; to jakieś naiwne przewidywania subiekta Rzeckiego z „Lalki” (nota bene świetna rola Bronisława Pawlika w serialowej adaptacji tej powieści), który prawi co się wydarzy za pół roku w Mozambiku, Chartumie albo jeszcze w innych miastach czy krajach, o których studyjni komentatorzy zazwyczaj nic nie wiedzą.

A jeśli nawet nabyli gdzieś kiedyś jakąś wiedzę, jest ona już zazwyczaj nieaktualna, bo w jakimś państwie był przewrót, zmienił się ustrój, ale oni o tym nic nie wiedzą. A dlaczego ? Bo czytają zazwyczaj głupie zachodnie gazetki, które podsuwają przetworzone dane nie mające związku z rzeczywistością. Znaczy się związek mają, bo są pisane współcześnie, lecz są to takie banialuki, których ogarnąć mózgiem, a nawet rozumem się nie da. Po co więc są to wszystkie programy, futurystyczne farmazony dla głodnych dzieci? Wydaje mi się, że mają nas utwierdzać w strachu przed nieznaną przyszłością, która ma nas przerazić, a futoro-politolodzy nam w tym dopomogą. Jak to daleko od nauki historycznej – klasycznej, źródłowej, pięknej jak kobieta, ciekawej, inspirującej, niekiedy krotochwilnej, często przerażającej i przede wszystkim prawdziwej.

Jak mało dzisiaj mamy klasyki: klasycznej sztuki, muzyki, nauki. Brakuje dziś nam tego. Dlatego politolodzy: historyzujcie, a historycy….

A tekst miał być o KODZIE, ale trochę przesterowałem…

W obronie życia

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dawno temu nad rzeką Białą, cz. 11

komentarze 2

  1. Andrzej Kotyła
    11/05/2016

    To już lepiej było napisać coś o KODZIE, a nie tworzyć, cyt.: „takie banialuki, których ogarnąć mózgiem, a nawet rozumem się nie da.”

  2. Dariusz Magier
    13/05/2016

    Historyk nie zrozumie politologa – przepaść metodologiczna. W takich przypadkach przychodzi mi do głowy tekst trapera, który wiózł por. Dubara na Dziki Zachód. Gdy ten zapytał o Indian, traper odparł: „Kto by się wyznawał na tych śmierdzielach”

Skomentuj