banner

Polska dla Polaków

„Gdy moja mama usłyszała, jaki ma być tytuł tej książki, zawołała, żebyśmy tego nie robili, bo nas liberalne media zjedzą” – śmiał się Wojciech Muszyński, współautor pracy, podczas spotkania promującego książkę „Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy”, które odbyło się w Lublinie w grudniu ubiegłego roku.

Kto pamięta atmosferę lat 90. XX wieku, wspomni nagonkę na samo słowo „naród”, którego wypowiedzenie przyjmowano wówczas z nieufnością. Wiele zmieniło się w tym względzie przez ten czas, skoro opus magnum o polskich narodowcach autorzy pozwolili sobie nazwać wyklętym przez salon sformułowaniem „Polska dla Polaków”.

Książka stanowi kompendium dziejów polskiego nacjonalizmu napisane prostym, komunikatywnym językiem, które na lata stanowić będzie podstawę odwołań do historii narodowców od momentu powstania ruchu narodowego w XIX wieku aż po czasy współczesne.

Ale wróćmy do tytułu. Oto co piszą o nim autorzy we wstępie:

„Polska dla Polaków” – to oczywiste. To właśnie oni głównie tu mieszkają, tu umierają, tu czują i myślą. A dla kogo innego ma być? Jeśli miałaby być nie dla Polaków, to trzeba by przecież zmienić jej nazwę na Nie-Polska – albo na inną, odnoszącą się do dominującej grupy okupującej kraj obecnie znany jako Polska. (…)

Tak więc „Polska dla Polaków” – dla tych wszystkich, którzy chcą nimi być. Tylko świadomy wybór stanowi podstawę poczucia tożsamości narodowej. Mimo licznych zawirowań w historii naszej państwowości wciąż istnieje grupa – raz mniejsza, raz większa – poczuwająca się do polskości rozumianej jako kontynuacja tradycji. Do grupy tej należą także ci, którzy zachowując swą odrębność etniczno-kulturową, sprzyjają Polsce, identyfikują się z dobrem swej drugiej ojczyzny i za oczywiste uznają twierdzenie, że Polska powinna przede wszystkim odzwierciedlać polskie marzenia, dążenia i aspiracje. Ten sposób myślenia stanowi o istocie pluralizmu narodowego. Na tym właśnie powinien polegać model obywatelski: obywatelem jest każdy, kto bez względu na swe pochodzenie troszczy się o dobro Rzeczypospolitej i nie ogranicza się do wysuwania kolejnych roszczeń i czerpania profitów wynikających z posiadania obywatelstwa. (…)

Istotny element polskości stanowi wspomniana wyżej ciągłość, a więc stałe unowocześnianie tradycji, dostosowywanie spuścizny matek i ojców do nowych wyzwań, do nowych czasów. Polskość to wolny wybór wpisania się w określoną wspólnotę kulturową. Polskość to wysiłek jednostek: indywidualny i wspólny dla dobra Rzeczypospolitej. Przyjmując ten sposób myślenia, naturalnie określamy się jako „narodowi” i „konserwatywni”. Czerpiemy z przeszłości, ale obiektem naszych przemyśleń i działań nie jest abstrakcja, utopia, którą chcemy stworzyć, lecz Polska i Polacy – zmieniający się, a jednocześnie w swoim sercu pozostający tacy sami. (…)

Wbrew tytułowi tej rubryki, lektura obowiązkowa.


M. J. Chodakiewicz, J. Mysiakowska-Muszyńska, W. J. Muszyński, Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2015.


Młodzi artyści

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Notes z zieloną okładką

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    17/01/2017

    Książka warta przeczytania, Szczególnie godne uwagi jest postscriptum, które jak sądzę napisane jest przez prof. Chodakiewicza. Nie zgadzam się w nim w kilku sprawach z profesorem : sprawy żydowskie – judeo idealizm profesora zaskakuje, odrzucenie jednego z wariantów polityki zagranicznej który warto przytoczyć w całości( ” Pierwszy wariant przewiduje zawarcie porozumienia kilku państw słabych w imię obrony wspólnych interesów. Negatywnym aspektem tego rodzaju sojuszy jest zazwyczaj tendencja poszczególnych aliantów do wyłamywania się z układu, aby podać się hegemoni zagrażającemu koalicji – w nadziei, że agresor …potraktuje łagodniej”). Szkoda, że w tak nonszalancki sposób ” ukręca łeb” dobrej koncepcji, na rzecz bezwarunkowego sojuszu z USA. Wydaje mi się , że emigracja nie do końca zdaje sobie sprawę z nastrojów w Polsce. Amerykanie już nie są kochani bezwarunkowo ( bardzo dobrze), a dodatkowo różni Jabłonowscy czy Porębowie ostro mieszają.
    [ no i smaczki na niektórych ” endeków” jak Engelgard – syn oficera wojskowych służb specjalnych PRL]

Skomentuj