Radzyń ważnym elementem na wojennej mapie - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Radzyń ważnym elementem na wojennej mapie

Obserwujesz wychodzącą z siedziby UB zakonspirowaną stenografistkę, widzisz, jak chowa coś w załomie kościelnego muru przy dzwonnicy, oczyma wyobraźni przenosisz się do zniszczonego przez powojenną zawieruchę parku, chodzisz między drewnianymi zabudowaniami Radzynia późnych lat 40-tych. Twoje miasto i jego okolica, ościenne miejscowości odgrywają niebagatelną rolę w „Wojnie oszukanych” Piotra Langenfelda.

Jeszcze drżały mu ręce, jeszcze huczało w uszach. Nie wiedział tylko, czy z emocji, czy ze strachu.

– Co, odwykłeś?! – przygadywał mu instruktor, przysadzisty antałek o nalanej, nieregularnej twarzy. Sterczał nad każdym, on i jego pomagierzy, sapiąc przy uchu i marudząc, nawet jeśli w rękach mieli ćwiczebne ładunki. Robił wrażenie zesłanego tu za karę, cierpiącego, który z tą katorgą lubi się obnosić. Zielinsky wyrzucił z głowy to, co kazano mu znosić dobre trzy tygodnie temu. Jeszcze trzy zrzuty, pogonie i ciągły lęk przed następnym przesłuchaniem. Stał się ostrożniejszy, bardziej skupiony. Starał się mocno, ale i tak go dopadli, bo i mieli dopaść.

Był przygotowany, nawet pyskował, co przypłacił kilkoma sińcami więcej. Trzymano go w strasznym zimnie i hałasie silników aut, skrępowanego i nie do końca zdrowego. Nie dał ciała, choć nie był pewien, czy po kolejnych dwunastu godzinach tortur by nie pękł. Dopiero po kilku takich przedstawieniach zrobiono im w jakimś baraku szkolenie. Instruktorzy, jakiś weteran z wojennych czasów, dywersant z Włoch czy Jugosławii oraz siwy lekarz psychiatra, oznajmili krótko:

– Może być gorzej. Znacz nie gorzej.
Nie chodziło o doświadczenia z Niemcami, ale z nowym wrogiem. Z Sowietami.

1947 rok. Charlie Zielinsky to aliancki weteran wojenny, który teraz prowadzi spokojne życie mechanika samochodowego gdzieś w Jersey. Kiedy zostaje aresztowany za burdę na wiecu komunistów, zgłasza się do niego były kolega z wojska i proponuję powrót do służby i stawienie czoła Rosjanom.

Nie będę zdradzał całej fabuły, radzyniaka zachęcą opisy miasta, doceni na pewno wiernie oddaną topografię Radzynia, Lublina. Wielką wartością są opisy powojennej codzienności żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Od razu przypominają się filmowe sceny choćby z „Wyklętego”. Autor bardzo umiejętnie rysuje portrety tracących nadzieję na wolną ojczyznę, mających normalne marzenia i przemożną chęć życia. Losy Macieja „Pielgrzyma” i grupy partyzantów nieoczekiwanie stykają się ze ścieżkami głównego bohatera.

Po raz kolejny uświadamiasz sobie fakt, o potężnej machinie naprzeciw której stają. Portrety „radzieckich”, ubeków, szczególnie ich sposób myślenia i działania pokazują z jakim złem mieli do czynienia.

Wielu  doceni wartkie opisy potyczek, bitew i militariów, po przeczytaniu pojawi się myśl, że to gotowy scenariusz na ekranizację (wiem, że autor czyni  starania w kierunku przeniesienia na filmowy ekran jednej z książek). To też pobrzmiewająca gorycz zdradzonych, świadomych niewiedzy świata o  sowieckim zniewoleniu.

Polecam.

Piotr Langenfeld, Wojna Oszukanych, Warbook 2017, ss. 408

 

*

Warto przypomnieć naszą rozmowę z autorem:

Tutaj odczuwa się historię – wywiad z powieściopisarzem, Piotrem Langenfeldem, cz. I

Tutaj odczuwa się historię – wywiad z powieściopisarzem, Piotrem Langenfeldem, cz. II

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Czy rozdzióbią nas kruki, wrony?

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Kora i Stańko – razem już na „tamtej stronie”

Skomentuj