banner

Radzyniak (II, cz.6)

Co jakiś czas powtarzał mu się oryginalny sen. Śnił, że tłumaczył  obcokrajowcom swoją łamaną angielszczyzną jak dotrzeć do centrum Radzynia. Dukał więc coś o „biggest long  avenue” i o „big church” jako miejscu orientacyjnym.

Na jawie zdarzało mu się udzielać  podobnych instrukcji. Mógł błysnąć przed Francuzem nienagannym „a gauche” i „a droite”, przed Rosjanami słówkiem „diengi” i „spasiba”. W ogóle coraz częściej spotykał pytających o drogę Rosjan.

-Good  Morning! Ja chciałbym moje pieniądze… money, my money tu umieścić. Wasz bank. Konto na hasło. Verstehen?

– Dlaczego nie verstehen? My wszystko verstehen. Phroszę bardzo, pan spocznie, pan poczeka, się załatwi.

***

Nad barową ladą, sącząc rozgrzewającego grzańca, zobaczył ławicę serc. Klienci jego ulubionej restauracji patrzyli jednym okiem na finał ręcznej i ceremonię zamknięcia mistrzostw. Jego współbiesiadnicy niczym uczestnicy telewizyjnego teleturnieju, odgadywali po pierwszych dźwiękach puszczane w lokalu klasyki.

***

Czytał trafiające w punkt „Myśli nowoczesnego endeka” Ziemkiewicza. Motto było fragmentem sonetu Asnyka:

Póki w narodzie myśl swobody żyje

Wola i godność, i męstwo człowiecze,

To ani łańcuch, co mu ściska szyję,

Ani utkwione w jego piersiach miecze,

Ani go przemoc żadna nie zabije –

 

Zginąć on może z własnej tylko ręki:

Gdy nim owładnie rozpacz senna, głucha,

I to zwątpienie, co szepcze do ucha:

Że jednym tylko lekarstwem na męki

Jest dobrowolne samobójstwo ducha.

***

Każde spotkanie z radzyńskimi słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku nastrajało go optymistycznie. Podziwiał ich zapał, entuzjazm, pogodę ducha. Jak powtarzał kiedyś mój kolega podczas modlitwy na ministranckich zbiórkach: „Panie spraw, żeby nam się chciało tak, jak nam się nie chce.”

***

Pochłaniał kolejne sezony „Pohamuj entuzjazm” z Larry’m  Davidem, obdarzonego allenowskim poczuciem humoru i podobną wizja świata. Oglądał piękne „Niebo istnieje naprawdę”.Przekonał się do twórczości Petera Gabriela po koncercie „Back to Front.”. Przez cały tydzień nucił poniższą pieśń:

https://www.youtube.com/watch?v=e63gBOVfVO4

***

Uśmiechnął się nad pomysłowością twórców jednej z nalewek. Na etykiecie dostrzegł bardzo sympatyczny  napis – „Aronia losu”. A i kac mniejszy.

***

Na zdjęciu wspomniany Larry David, możecie kojarzyć go z filmów Woody’ego: „Złote czasy radia”, „Nowojorskie opowieści” , ale pewnie przede wszystkim z „Co nas kręci, co nas podnieca” (z 2009)

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Kiedy my żyjemy

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Uwaga! Manipulują!

Skomentuj