banner

Ranne włoskie przekomarzanki

„Sopot to okno, przez które polskie piosenki wylatują jak bumerangi na świat, po to żeby przyprowadzić wykonawców z innych krajów, które choć odległe, to przecież tak, jakby leżały zaraz koło nas. Weźmy Włochy. Włochy to kraj o innym języku, ale przecież wystarczy spojrzeć głęboko w oczy włoskie i już wiemy…

Kto by pomyślał, że na radzyńskiej prowincji możesz usłyszeć szeptane słowa z Włoch.

Dwójka rodzeństwa w drodze do miejscowej, pobliskiej podstawówki zaglądała ongiś do naszego sklepu. Spierają się co kupić…po włosku. Italia przed południem. Chwytam uchem pojedyncze, zasłyszane słowa: włoskie zdrobnienia imion, licytowaną ilość słodyczy. Kiedyś wspomniana dziewczynka robiła z tatą/dziadkiem zakupy.

Płynnie przechodziła z polskiego na włoski, zawstydzając moją niewiedzę.

Znam tylko: prego, grazie, alora, certo, basta, bene, grande, azzuro… są oczywiście: calcio, scudetto, cattenacio – i tyle, picolo przyznacie.

 

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Rolnik rolnikowi nierówny

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Skomentuj