banner

Rwanie

Kiedy Belfer dostawał kawałek etatu w drugiej gimbazie, pani dyrektor poczuła się w obowiązku ostrzec go w pewnej oczywistej kwestii. – Tylko musi pan uważać, bo w naszej szkole trzecioklasistki lubią podkochiwać się w młodych i przystojnych nauczycielach.

– A to nie ma problemu, bo ja wolny jestem – miał powiedzieć ostrzegany i (możliwe, że) potencjalnie zagrożony taką sympatią nauczyciel. Jednak nie znając stopnia poczucia humoru swej szefowej, pohamował się i powiedział coś bardziej stonowanego – Przyjąłem.

Jak się okazało, w tej szkole długo musiał czekać na spełnienie się przestrogi pani dyrektor. Jednak gdy już to nastąpiło, przybrało formę dość szerokiego zjawiska. I tak np. po owej sprawie z „misiem”, kiedy dowiedziały się o niej trzecioklasistki…

– Proszę pana, a jak ja bym pana też tak zapytała, to pan by mnie przytulił?

– Wątpię.

– A czemu?! Dominikę pan chciał…

– To była tylko prowokacja, żart.

– Ale jakbym potrzebowała pocieszenia?…

– Skończ gimbazę, to pogadamy.

– Ale ja już czuję się jakaś niepocieszona…

– Myślę, że nie brakuje w szkole chłopaków chętnych do pocieszenia cię w ten sposób.

– Ale no proszę pana…

* * *

Innym razem…

– Proszę pana… a którą gimbazę pan lubi bardziej: naszą, czy tamtą?

– Mam być szczery, czy miły?

– Szczery.

– Tamtą.

– Ej… dlaczego?

– No bo w tamtej – wtrącił, któryś chłopak, nim nauczyciel zdołał wygenerować jakiś argument – to pewnie dziewczyny pana podrywają, a tutaj nie…

– Nie prawda! Ja pana cały czas podrywam!

– Widać za słabo – począł podpuszczać koleżankę ten sam delikwent. – Może jakbyś siedziała na lekcji bez bluzki…

– A mogę! Chciałby pan?

– Chciałbym porozmawiać z twoimi rodzicami.

– To ja już nic nie mówię…

* * *

Dla odmiany, kiedy w klasie drugiej dziewczęta zachwycały się nad fryzurą swej koleżanki, ta, we właściwy dla siebie sposób, zareagowała na komplementy i pytania swych rówieśniczek.

– Bo wiecie, ja będę pana Marcina na włosy podrywała.

– To miło z twojej strony – odparł sam zainteresowany, zaskakując tym podrywaczkę, która nie spodziewała się, iż ów usłyszy jej wypowiedź.

– Ale… proszę pana- ja tylko tak żartowałam.

– Ja też.

Spotted/hejted, czyli społeczeństwo obywatelskie

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dawno temu nad rzeką Białą III, odc. 17

Skomentuj