Sanacja Korporacji - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Sanacja Korporacji

Jestem warszawiakiem z urodzenia, mińszczaninem z miłości, siedlczaninem byłem krótko na studiach, radzyniakiem z sympatii, a pracownikiem korporacji z przymusu.

Nie przekreślałbym jednak istnienia  jakiegoś „szerszego myślenia” wśród pracowników tego typu prac, którzy również pochodzą z różnych stron Polski.

Wbrew pozorom w korpo znajdziemy dużo osób o poglądach prawicowych lub „około prawicowych”, choć część z nich nie rozumie niczego więcej poza czystą formą kontestacji rządów PO-PSL. Niemiej stanowią mniejszość, a reszta to tak zwani ludzi indyferentni, którzy nie interesują się polityką, ale jak przychodzi co do czego, mówią: „co ten Macierewicz wyprawia”, „co Kaczyński robi z Polską”! Taka postawa jest traktowana przez ogół jako „zwykła” i tak powstaje apolityczny wyborca PO-Petru, a i niekiedy trafi się również ktoś akceptujący politykę „piętnastu ciastek”. Ale nie to jest ważne.

Ważne jest, że większość ludzi, nawet korporantów, orientuje się, że władza PIS-u aż tak skrajnie nie zmienia ich życia, i nie żyją w „totalitaru”. Na marginesie dodam, że demokracja w korporacji to fikcja, więc nie wiem o co oni de facto walczą na tych manifestacjach. Może mówiąc przewrotnie o to, żeby rząd B. Szydło przywrócił demokrację w przedsiębiorstwach ? Kto za nimi trafi!

Mnie napawa nadzieją co innego. A dokładnie wychowawcza rola nowego rządu, dydaktyzm władzy, która nie będziesz szczędzić patriotyzmu i na patriotyzm. A to oznacza, że ludzi z korporacji, a przynajmniej część z nich, da jeszcze odzyskać dla idei Polski. Większość z nich to nie są zepsute osobniki, które będą walczyć o swoje „ideały”, jak Żołnierze Wyklęci, ale zagubione owce Pana Boga. Jest więc jakiś potencjał, nawet w tych biurowcach i szklanych cegłach. Sanacja nadchodzi i, choć nie należę do apologetów Marszałka, mówię: „jest ona potrzebna, aby przywrócić szacunek dla idei Narodu i Państwa”.

Wprowadzenie do Trivium

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Ochrona zdrowia

komentarzy 7

  1. yzzum
    15/01/2016

    Panie redaktorze Hapka ten autor to po prostu rewelacja. Skąd Pan bierze takie „perełki” przeczytałem ten tekst trzy razy (a pewnie i nie ostatni)i nie mogę wyjść z podziwu. Pozwolę sobie w kilku wpisach dokonać egzegezy tego dzieła zdanie po zdaniu(zdecydowanie na to zasługuje). A więc początek „Jestem warszawiakiem … ” Już na samym wstępie autor zaznacza pomimo że pracuje w korporacji to nie jestem jakimś lemingiem czy też słoikiem (później zresztą wychodzi że kimś więcej) dalej nawet w korporacjach pracują ludzie myślący „(…) wyższego istnienia wśród pracowników”.Co prawda większość to idioci ale część jest którzy co prawda nie grzeszą myśleniem ” część z nich nie rozumie niczego więcej poza czystą formą kontestacji rządów PO-PSL.” ale mogą być po naszej stronie (w domyśle jeśli tacy jak autor nad nimi popracują) a reszta to totalni idioci i tymi autor nie będzie sie zajmował. Na tym bym na razie zakończył ale CDN

  2. Andrzej Kotyła
    15/01/2016

    Słabizna stylistyczna i językowa oraz pustka intelektualna połączona z wątpliwej jakości inwencją słowotwórczą, którą potwierdzają nowotwory językowe typu: „totalitar”, „dyktatyzm”. Tekst niejednolity stylistycznie (raz warszawiak, radzyniak – innym razem mińszczanin, siedlczanin), jednak nieporadność językową można wybaczyć, ale umysłowej – nie!
    Grozę budzi raczej teza główna skupiająca się na przekonaniu o konieczności leczenia inaczej myślących (sanacja – uzdrowienie). Także nadzieja i wiara, że cyt.: „ludzi z korporacji, a przynajmniej część z nich, da jeszcze odzyskać dla idei Polski”. Gdy czytam takie potworki, tracę i wiarę, i nadzieję.
    I jeszcze coś o zagubionych owcach Pana Boga. Na litość, Panie Boże! Gdy już odnajdziesz swe owieczki, wspomnij o baranach, którzy mieniąc się felietonistami sprzedają nam papkę udającą jakiś rodzaj patriotyzmu, którego i na który ma nie szczędzić nam władza cechująca się jakimś – chyba pozytywnym – „dydaktyzmem”.

  3. Andrzej Kotyła
    15/01/2016

    Do szanownej Redakcji Portalu „Radzyninfo”. Nie od dziś odnoszę wrażenie, że jesteście Państwo skłonni opublikować każdy tekst, który w jakikolwiek sposób mieści się w reprezentowanej przez Was ideologii. Jednak warto selekcjonować materiał pod kątem jego zawartości myślowej, pamiętając, że głupota (nawet skryta „w neologizmach semantycznych o niejasnej proweniencji” jest w stanie skompromitować każdą, nawet najbardziej słuszną, ideę.

  4. yzzum
    15/01/2016

    Panie Andrzeju zgłaszam oficjalny protest niech publikują nie ma nic lepszego niż taki „dydaktyzm”. Widzę że chce Pan ograniczyć moralno – patriotyczne przebudzenie młodzieży. Oj nieładnie, nieładnie.

  5. 15/01/2016

    Drodzy komentujący. Zdążyłem już przyzwyczaić się do dosyć przewidywalnej krytyki, której nie szczędzicie większości autorów z RI w swoich komentarzach. Nawet podobał mi się ten cenzorski sznyt i zacięcie z jakim doszukujecie się wszelkich, bardziej lub mniej, rzeczywistych mankamentów. W końcu, nie ja będę oceniał Wasze dekadenckie zamiłowanie do brzydoty, bo w istocie musi Was niezmiernie cieszyć taka domniemana deklasacja, skoro tak często tu zaglądacie. Cynizm, ma to do siebie, że jest doceniany jedynie w gronie cyników, dlatego mam szczerą prośbę. Możecie bić pianę, możecie dyskredytować każdą myśl, potępiać w czambuł wszelkie stawiane tu tezy, rozczłonkować każde zdanie na części, pastwić się nad wszelkimi niedoskonałościami i przywarami autorów, ale błagam, darujcie Nam tej ferii samouwielbienia i wzajemnej adoracji. Taki gejzer umizgów powoduje u mnie reakcję gastryczną, a zakładam, że w swojej ideowej poprawności nie życzycie mi Państwo takiego dyskomfortu. Jedyne przypadłości, których nastręczały mi dotychczas Wasze tyrady to paroksyzmy śmiechu i niech już tak zostanie. Na koniec dodam, że taka protekcjonalna maniera patrzenia na ludzi jak na idiotów przywołuje mi na myśl pewien fragment „Rzeczy najmniejszych” Kisielewskiego: „Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”.

  6. yzzum
    15/01/2016

    Rozumiem że początek odnosi się do mnie i rozumiem to też że przychyla się Pan do tezy z komisji sprawiedliwości jednego z posłów PiS ” dyskusja nic nie wnosi i jest zbędna” ale jednej rzeczy nie rozumiem. To ostatnie zdanie to odnosi się do mnie czy do autora tego (powiedzmy) felietonu, czy też jest rodzajem samokrytyki złożonej przez Pana.

    PS Zapomnijcie że wam odpuszczę (dopóki sekta PiS będzie istnieć) . jedyny ratunek to „ban”

  7. Andrzej Kotyła
    23/01/2016

    Szanowny Panie Karpiński. Już kiedyś zwracałem się do Pana z prośbą, by nie komentował Pan moich wpisów, gdyż ich treść oraz poziom – mimo pozorów intelektu – powodują u mnie odruch reakcji gastrycznej posuniętej do granic możliwości – podobnie zresztą, jak u Pana. Proszę zatem o wzajemność w nie powodowaniu mego dyskomfortu, a ja odwdzięczę się tym samym, gdyż w Pana przypadku jakiegokolwiek pretekstu do dialogu brak. Obaj będziemy wówczas zdrowsi, a pańskie dolegliwości nie tylko fizyczne być może ustaną, czego Panu szczerze życzę, by nie mieć Pana na sumieniu. Również aluzję do Kisielewskiego niech Pan raczy pozostawić wyłącznie dla siebie, bo to nawet nie przystoi pedagogowi, o ile się Pan za takiego poczytuje. Nie pozdrawiam Pana.

Skomentuj