banner

Tajemniczy Świat

Człowiek przychodząc na ten świat traci oddech pod wpływem natłoku cudów jakie go otaczają. Pierwsi ludzie, na których patrzy, otoczenie, potem różne przedmioty, których przeznaczenia nie rozumie. Potem opuszcza cztery ściany i zaczyna widzieć jeszcze więcej. Każde drzewo, każda roślina, każde zwierzę jest w jego oczach cudem i to niemałym, fascynującym. Każdy przedmiot, każdy dźwięk, smak, kolor, zapach czy dotyk to nowe niespotykane zjawiska.

A potem dorastając wpada w sidła indoktrynacji, której pierwszymi ofiarami byli jego rodzice. A przed nimi ich rodzice. I poprzedni, i poprzedni. Indoktrynacji, która zatruwa umysł, ogranicza go i „cuda” spycha w obszar „nudy”, „powszedniości” i „rutyny”. Ot „cuda” przestają fascynować, przestają być cudami, a trywializmy zaczynają zaprzątać głowę, trywializmy i iluzje, które nie mają głębszego znaczenia. Bo czymże jest rynek finansowy, pieniądz, praca czy „problemy codzienności” w obliczu byle jakiego drzewa? To pył na wietrze, miał, kłamstwo i iluzja, która nie istnieje naprawdę, jest tylko protezą istnienia. Pieniądz działa bo ludzie w niego „wierzą”. Mylę się? Poczytaj sobie Czytelniku o pieniądzu fiducjarnym i wyjaśnij mi stopień jego „realności”. Udowodnij mi, że jest „prawdziwszy” niż drzewo, które w oczach zbyt wielu jest „tylko drzewem”.

Indoktrynacja chwytająca nas w szpony od pierwszych dni naszego istnienia operuje półprawdami, a one są najgorszym zjawiskiem istniejącym na naszym świecie. Półprawdy to kłamstwa oparte na Prawdzie, dlatego po pierwsze brzmią wiarygodnie, a po drugie można je w jakimś stopniu – najczęściej płytkim – „obronić”. Płytkim ponieważ mało kto w dzisiejszym świecie ma głębsze Zrozumienie rzeczywistości, wystarczy więc wcisnąć kilka „uznanych dogmatów” i „pozamiatane”. Najgorsze jest to, że półprawdy owe są zakotwiczone w Nauce, która – wbrew potocznemu myśleniu – absolutna nie jest. A może nie Nauce a pewnego rodzaju „naukowości”?

Zbyt wielu myśli, że fizyka wyjaśnia wszystko. Biologia, chemia i reszta to odłamy fizyki, wyrastające z niej i zajmujące się szczegółowymi wycinkami rzeczywistości. Ale czym w sumie jest ta „fizyka”?

Definicja mówi, że samo słowo pochodzi od greckiego φύσις (physis), co oznacza po prostu „natura”. Ale czymże jest owa „natura”? Cóż, upraszczając oznacza po prostu „wszechświat”. Tyle, że czym ów „wszechświat” jest i co się na niego składa? Bo jeśli powiedzmy wspominamy o „duchach”, które jakby nie patrzeć (jakąś) częścią Wszechświata są, to fizyka już na ich temat ma konkretne zdanie. Więc zajmuje się czy jednak nie? A co na to słowo? „Natura” zakorzenione jest w staroegipskim „neter”, co po prostu znaczy „bogowie”. Innymi słowy „natura” to „zrodzone z bogów”. Więc fizyka zajmuje się tym co „zrodzone z bogów”. No dobrze, ale czym owi „bogowie” są? Egipscy bogowie to nic innego jak personifikacje Archetypów, czyli pewnego rodzaju wzorce manifestujące się w naszej rzeczywistości pod różnymi postaciami, dotyczące różnych aspektów istnienia – duchowych, emocjonalnych, mentalnych i psychicznych. Reszta to tylko „pochodne” tych manifestacji. Takimi manifestacjami są przykładowo różne postacie Bogini (Maryja z chrześcijaństwa jest nam najlepiej znanym, ale nie jedynym), Boga (Stwórcy czy Źródła pod różnymi postaciami) czy Zbawiciela (najbardziej znanym dla nas jest Chrystus, ale takich jak on było wielu – Mithra, Balder czy Asklepios – Soter przykładowo). To pewnego rodzaju „zasady rzeczywistości” mające pomóc nam lepiej ją zrozumieć.

Ale mam wrażenie, że za bardzo odbiegam, że zbyt wiele wymagam od Ciebie w tym momencie. Brakuje kontekstu do pełnego Zrozumienia powyższego akapitu, a do zbudowania go potrzeba czasu i zaangażowania. Innymi słowy brakuje zrozumianych informacji.

Wróćmy do fizyki. Jak się okazuje temat nie jest taki jednoznaczny jak się wielu wydaje. A jak to jest z jej postulatami? Wielu jest przekonanych, że materia jest wszystkim co istnieje. Jakby nie patrzeć najłatwiej jest ją nam zaobserwować – dotknąć, posmakować, powąchać czy zobaczyć. Usłyszeć się już nie bardzo da, chociaż to już zależy do tego jak definiuje się „materię”.

Czym więc owa „materia” jest? Spójrzmy na to co mówi nam fizyka. I już zaczynają się przysłowiowe „schody” bo jak się okazuje nie istnieje jedna konkretna definicja materii. Ale może da się ją jakoś opisać? Wiadomo, że wszystko co materialne zbudowane jest z atomów. A czym jest atom? Ano to maleńka cząsteczka (nie w znaczeniu chemicznym), wcale nie najmniejsza, z której składa się wszystko. Jak jest zbudowany? A to jest ciekawe. Wyobraź sobie, że jądrem atomu jest piłka golfowa. W takim modelu atom miałby rozmiar stadionu piłkarskiego, a elektrony latające wokół jądra miałyby rozmiar ziaren kukurydzy wirujących w odległości ok. 100 metrów od wspomnianej piłeczki. Co pierwsze rzuca się w oczy? Atom jest… pusty! Ale czy na pewno? Czy faktycznie można powiedzieć, że to „pustka”?

Otóż nie. To nic innego jak energia. Tak mój drogi Czytelniku, atom w 99% składa się z energii (a tak naprawdę w 100%, ale o tym nieco dalej). Co więcej próżnia, czyli najbardziej „pusty” stan nam znany, jest wypełniona energią. I to olbrzymimi ilościami!

Zanim przejdziemy dalej, pomyślmy o czymś co materią nie jest, a jednak istnieje i wielu by powiedziało, że istnieje „bardziej realnie” niż niejedna rzecz materialna. Popatrz na swe myśli. Istnieją? Raczej nie masz co do tego wątpliwości. Doświadczasz ich codziennie, w każdej chwili swego istnienia. Dla wielu myśli są bardziej realne niż odległe miasto czy kraj. Wszak owego miasta mogą nigdy nie doświadczyć, a z myślami obcują nieustannie. Powstaje jednak pytanie – z czego te „myśli” są zbudowane? Bo skoro „są” to z „czegoś” zbudowane być muszą, prawda?

A sny? Albo uczucia? Zwolennicy materializmu zakrzykną – „to tylko reakcje chemiczno – elektryczne naszego organizmu!”. Jeśli jesteś jednym z nich wróć trzy akapity i przeczytaj raz jeszcze. A najlepiej wróć do początku, bo właśnie doświadczasz co to znaczy być „ofiarą indoktrynacji”. A co ze świadomością? Czym ona jest? Bo, że jest to każdy sam doświadcza. Wiele zwierząt – przykładowo sroki – przechodzi testy na „świadomość”. Ciekawe, że istnieją „testy na świadomość” ale odpowiedzi na pytanie czym „świadomość” jest nie znamy. Można by się zastanowić czy te „testy” są cokolwiek warte.

Ale wróćmy do fizyki, bo jak się okazuje na polu tej przez wielu postrzeganej jako „jednoznaczna”, nauki istnieje wiele zjawisk całkiem niejednoznacznych. Oprócz wspomnianych wcześniej warto wymienić przykładowo grawitację. Owszem, obserwujemy jej istnienie, ale czym jest? Podobno ma jakiś związek z „masą”, ale… czym jest owa „masa”? Albo pole, przykładowo magnetyczne czy elektromagnetyczne? Umiemy obserwować różne postacie, ale nie wiemy czym te zjawiska w swej istocie są.

Chcesz wiedzieć czym są? To wszystko – i jeszcze więcej – to energia. Tak właśnie, wszystko co istnieje to energia przyjmująca różne formy. Co ciekawe umiemy obserwować bardzo różne postacie jakie przyjmuje, umiemy przekształcać niektóre z nich w inne – jak przykładowo energia cieplna i elektryczna – i nawet wykorzystywać. Tyle, że znowu pojawia się to fundamentalne pytanie – czym w swej istocie owa energia jest? I co sprawia, że przyjmuje właśnie takie, a nie inne postacie?

No i co? Świat nagle przestał być taki jednoznaczny i wyprany z Tajemnic, prawda? Drzewo nagle przestało być „po prostu drzewem”. A skoro drzewo nie jest „po prostu drzewem” to czym jesteśmy my, ja i Ty? „Po prostu ludźmi”?

Zwiększymy bezrobocie, czyli jakie obietnice padły w expose.

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Donośny głos

Skomentuj