banner

Ile tego miodu, czyli polemika na półmetek

Mam wśród znajomych wielu sympatyków PiS-u. Są wśród nich tacy, którzy mniej lub bardziej emocjonalne podchodzą do próby krytyki obecnych rządów, wszystko próbując usprawiedliwić i wytłumaczyć. Są też tacy, którzy obiektywnie oceniają sposób sprawowania władzy i tam gdzie trzeba otwarcie krytykują złe posunięcia. Co z tego wynika?

W dzisiejszym wpisie pozwolę sobie no odrobinę polemiki z felietonem mojego redakcyjnego kolegi Szczepana Korulczyka Miód z dziegciem, czyli półmetek kadencji. 

Rządy PiS-u są lepsze od rządów PO

W wielu kwestiach tak. Pozytywnie oceniam widoczną troskę o podmiotowość Polski na arenie międzynarodowej, przywracanie pamięci historycznej i budowanie ducha narodowego. Niestety nie są to kwestie, które da się ocenić obiektywnie. Mi się podobają, innych mogą denerwować. A efekty wspomnianych działań zobaczą, i miejmy nadzieję docenią, dopiero przyszłe pokolenia.

500 + i likwidacja gimnazjów

Przeczytałem gdzieś takie porównanie: 500+ to farba, którą się używa do zamalowywania grzyba w każdym kącie w którym się on pojawi. Sam rząd Beaty Szydło przyznawał, wprowadzając ten program, że przyniesie on mizerne rezultaty – jak dobrze pamiętam wzrost wskaźnika demograficznego z 1,4 do 1,7, gdzie 2,1 to pro-demograficzne minimum. „Dla zwykłych Polaków skutki są pozytywne” – napisał mój szanowny kolego. To tak jakby udzielić rodzinie kredytu na zakup telewizora i stwierdzić, że skutki tej „konsumpcji” są dla rodziny pozytywne. Ten program, jak każdy inny, oprócz niejasnych korzyści niesie ze sobą także koszty. Jakie? Tu z oceną musimy poczekać. To samo tyczy się zmian w szkołach. Głośne, kontrowersyjne, a co z tego będzie? I jeszcze malutkie szczególik. 6 czy 7 lat? Wszystko jedno. Tu i tu decyduje urzędnik, nie rodzic!

Polityka zagraniczna

Wspomniana już trosko o podmiotowość Polski, wsparta dobrymi intencjami „dobrej zmiany”. Wszystko to okraszone wpadkami ministra Waszczykowskiego, choćby oddanie się pod osąd komisji weneckiej i biernością (chciało by się napisać uległość) w sprawie banderyzmu na Ukrainie. Po raz kolejny okazuje się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Wydaje się też, że w sprawie obrony dobrego imienia Polski za granicą więcej robią nie wspierane przez rząd fundacje i stowarzyszenia. Tu jednak nikt z rządu im przynajmniej nie przeszkadza, jak to było za poprzednich rządów.

Spełnianie obietnic wyborczych

Pamiętam obietnicę nie podnoszenia podatków i podniesienia kwoty wolnej od podatku. Pamiętam konstytucję dla biznesu, podatek od sklepów wielkopowierzchniowych i kilka innych dobrych inicjatyw, które gdzieś po drodze rozmieniły się na drobne. O kwocie wolnej szkoda pisać. Nie dalej jak wczoraj Sejm na wniosek PiS-u przegłosował podniesienie składki na ZUS – dla najbogatszych – tak to nazwano. A składka na ZUS to nie podatek? A obietnica obniżenia VAT-u? A ciągłe zmiany prawa podatkowego, wprowadzona, także wczoraj, permanentna inwigilacja kont i traktowanie każdego przedsiębiorcę jak złodzieja? I to równolegle z zapowiedziami wspierania przedsiębiorczości. Co ciekawe, o ile w sprawach światopoglądowych trwa ciągły spór z opozycją, to w kwestii większego interwencjonizmu i etatyzmu panuje dziwna zgoda.

Wystarczy nie kraść

I wreszcie słynne „wystarczy nie kraść”. Przyznaję, z VAT-em wam się udało, ale… Niby nikt nikogo za rękę nie złapał i pewnie się tu żachniesz. Pochylanie się nad zwierzątkami futerkowymi dzień po ujawnieniu nagrania (pomimo jego ujawnienia!), w którym szefowa fundacji lobbującej za ustawą zakazującą hodowli przyznaje się, że dostaje za to pieniądze. Pytanie czy tylko ona? Bo jakie polityczne korzyści przyniesie PiS-owi wprowadzenie tego zakazu. A skoro nie polityczne to jakie? Skoro nie korzyści.  to pewnie PiS tak kocha zwierzątka i uważa, że to takie niemoralne zabijać je dla futerek. Nie tak dawno ten sam PiS, deklarujący się jako partia prawicowa i konserwatywna, zgodził się na zabijanie nienarodzonych dzieci. To jakby nie było złamanie kolejnej obietnicy danej wyborcom, że PiS będzie stał na straży konserwatywnych zasad.

Myśmy dobrze chcieli.  ale ten zły prezydent, unia, totalna opozycja, czarne protesty …

„Godna pochwały była także próba reformy sądownictwa”. Godna pochwały „próba”. Tak, sądy trzeba zreformować. A że wyszło jak zwykle. O hipermarketach już wspomniałem. O kilku innych „próbach” obaj już zapomnieliśmy. Nie rozumiem tylko. co poszło nie tak? Co stoi na przeszkodzie? Pamiętam dyskusję, w której zapewniałeś, że wystarczy ludzi zmienić na dobrych. To jak? Gdzieś się pogubili? A może to ja miałem rację. W politycy nie ma ludzi „dobrych”. Każdy popełnia błędy i ma chwilę słabości. Taka ludzka natura.

I co z tego wynika?

Wspomniany we wstępie sympatyk PiS-u, nawet ten zawiedziony, spytany na kogo zagłosuje wskaże PiS. To sprawa wyboru pomiędzy grypą a cholerą – doda niejako w usprawiedliwieniu. Szkoda, że nie wyobraża on sobie życia w świecie bez chorób. To mrzonki i szarlataneria – tak przeważnie reagują moi koledzy na proponowane recepty. Tymczasem, by żyć zdrowo wystarczy porzucić niezdrowe używki i przekąski oraz aktywnie uprawiać sport. Ale to wymagałoby niewyobrażalnego wysiłku i wyrzeczeń. Że niektórym się udaje? – to mrzonki i szarlataneria.

Arek Strojek

Absolwent KUL, matematyk, inicjator spotkań Klubu Republikańskiego w Radzyniu, wykładowca i regionalny koordynator projektu Lekcji Ekonomii dla Młodzieży, działacz Zrzeszenia WiN Inspektorat Radzyń.

Komiks o Hieronimie Dekutowskim

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Mundi, cz. 1

Skomentuj