banner

Thiodhilda z Poizdowa

Kobiety potrafią stanąć w awangardzie zarówno destrukcji jak i stabilizacji. Na drodze pogrążonej w rewolucyjnym amoku Mariannie staje Joanna d’Arc, a pod maszyną traktorzystki z zetempe kładzie się gospodarska córka Janina.

Zbierając materiały do zagadnienia kolektywizacji wsi w naszym regionie co rusz natykam się na źródła dokumentujące szczególny opór kobiet wobec komunistycznej rewolucji na wsi. Kobiety zawstydzają mężczyzn w oporze. Wy jesteście bandytami i nierobami, i jeszcze chcecie nas agitować do kołchozów! – wykrzykuje partyjnemu agitatorowi w twarz na progu lat 50., w apogeum stalinizmu, mieszkanka wsi Annówka. Inna kładzie się przed kołami traktora w proteście przeciwko zaorywaniu miedz prywatnych pól i tworzeniu spółdzielni produkcyjnej.

Z kolei postępowanie mieszkanki Poizdowa przypomina mi Thiodhildę, żonę Eryka Rudego, normandzkiego władcy Grenlandii, która w 997 roku odstawiła męża od łoża dopóki nie przyjmie chrześcijaństwa. Jak odnotował w 1953 roku szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łukowie, jedna z kobiet, w odwecie za to, że mąż zapisał się do spółdzielni produkcyjnej, nie dawała mu jeść przez tydzień, przez co poważnie się rozchorował.

 

Dariusz Magier

archiwozof

Na krańcu świata, cz. 15

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Nicki, ksywy, pseudonimy

Skomentuj