banner

Tropiciel

Belfer wybrał się na pielgrzymkę pieszą, a raczej do niej, bowiem dojechał na sam koniec. W każdym razie, kiedy już przechodził przez bramę klasztoru na Jasnej Górze, spośród rzeszy pielgrzymów odezwał się głos jego byłej uczennicy.

O, dzień dobry! – zawołała, patrząc z lekkim zaskoczeniem.
O witaj – odrzekł równie serdecznie. Po czym zsunął ciemne okulary na koniec nosa i spoglądając znad nich, powiedział złowieszczo

A co ty Marta myślałaś, że jak skończysz gimnazjum, będą wakacje i oddalisz się o prawie 400 kilometrów od domu, to że cię nie znajdę?…
No – zająknęła się zmieszana dziewczyna – nie
Ale miło cię znowu spotkać – zakończył znów serdecznym tonem Belfer.

Lansowanie angielszczyzny

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz. 5

Skomentuj