banner

Jak ugotowano ludzi Zachodu?

Czy zwróciłeś, drogi Czytelniku, uwagę, że bez odtrąbienia fanfar na Zachodzie przestała obowiązywać wolnościowa zasada opisująca przekonania Voltaire’a: „Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”?

Tytuł tego felietonu nawiązuje, oczywiście, do znanego doświadczenia z gotowaniem żaby, z którego wynika, że gdy wrzucimy stworzenie do zimnej wody i postawimy garnek na ogniu, to żaba nawet się nie zorientuje, kiedy zostanie ugotowana. W przypadku wrzucenia jej do gorącej, będzie próbowała się wydostać. Z reguły przenoszone jest to na zjawiska społeczne, gdy metody małych kroczków rozłożone w dłuższym czasie przynoszą większe efekty niż radykalne posunięcia.

Otóż w krajach Zachodu są już całe obszary tematyczne podlegające cenzurze prewencyjnej, o których można mówić jedynie w określony sposób. Nie można być przeciwko imigracji muzułmańskiej, nie można być przeciwko aborcji ani zrównywaniu związków homoseksualnych z małżeństwem. Nie ma żadnej dyskusji, a uparci są wyrzucani z pracy i skazywani na wysokie kary finansowe lub odsiadkę. Mary Wagner, kanadyjska działaczka pro-life, siedzi w więzieniu, bo modliła się przed klinikami aborcyjnymi, niemiecki dziennikarz Michael Stürzenberger skazany za krytykę islamu, szwedzki pastor Green skazany za krytykę homoseksualizmu w oparciu o biblię. Takie przykłady tresują mieszkańców Zachodu jak nic innego. Reszta zakłada sobie knebel i w milczeniu poddaje niewoli.

W Polsce, dzięki specyficznym doświadczeniom historycznym, ciągle jeszcze można w miarę swobodnie mówić co się chce. Wyrzucają z roboty, owszem, ale jeszcze szukają pretekstu, a nie powołują się na niesłuszne przekonania. Wiem, że czasami trudno ścierpieć te głupoty, które wypowiadane są w mediach, ale na tym polega właśnie wolność i tolerancja, że swoje, najgłupsze nawet czy najbardziej obrazoburcze, przekonania wypowiedzieć dajemy bezkarnie każdemu. Jedyną możliwością pociągnięcia do odpowiedzialności powinna być indywidualna droga sądowa. Jeśli ktoś został tym osobiście pokrzywdzony, niech to udowadnia. Wszelkie inne drogi uniemożliwiające wyrażanie opinii, jak by pięknie ich nie określać współczesną nowomową, są cenzurą.

Dlatego jestem przeciwny jakimkolwiek ustawom czyniącym z pewnych zagadnień tematy tabu, jak w kulturach prymitywnych, czy to chodzi o słynną ustawę o IPN mającą ścigać za przypisywanie Polakom zbrodni Niemców, o negowanie holokaustu, propagowanie nazizmu, komunizmu czy czegokolwiek innego. Bo to ciągłe podgrzewanie wody, w której wszyscy pływamy.

 

O Żydach – cz. 1

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

III RP i UE w pigułce, czyli punkt wyjścia do debaty

Skomentuj