Umie chodzić? Niech sprząta - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Umie chodzić? Niech sprząta

Uwielbiam czytać te wszystkie internetowe rozpiski o obowiązkach dziecka.

Te w stylu: „jeśli Twoje dziecko nauczyło się chodzić, może samo wyrzucać swoje pieluchy. Dwulatek powinien sam sprzątać swoje zabawki, pięciolatek – obsługiwać zmywarkę, siedmiolatek – odkurzać i podlewać kwiaty, dziesięciolatek – robić zakupy, a dwunastolatek – kosić trawę”.

Mój sceptycyzm nie wynika wcale z tego samego źródła, co przekonania wszystkich panoszących się obecnie specjalistów od zdrowia i bezpieczeństwa, którzy ustalili naukowo oraz nieomylnie, że dziecko do 13 lat może tylko siedzieć i oddychać, a i to najlepiej w kasku. I pod opieką dwojga pełnoletnich ludzi. Sama idea obowiązków domowych wydaje mi się zaiste słuszna. Ale w tych wszystkich cudownych poradach internetowych brakuje mi twardej rzeczywistości, która przemawia na przykład następująco:

Ale to jego rzeczy. To on powinien sprzątnąć.

– Ale to ona się nimi bawiła. Niech ona sprząta.

– Ale to jego rzeczy, ja posprzątałam swoje… itd.

Albo chociażby tak:

Ja nie będę tego sprzątać, bo on to rozwalił. Niech sam to zrobi.

– Ale on ma dziewięć miesięcy.

– Ale to nie ja to rozrzuciłam. Jak rozrzucił, niech sprząta.

Rzeczywistość to także beznadziejne i buntownicze nastroje podczas jelitówki, przeziębienia, gorączki, alergicznego mega-kataru… Czytam, że dzieci raz nauczone sprzątać, będą robiły to dalej same bez żadnego oporu. Serio? Obowiązki domowe to nie jest cudowna maszynka, która działa wprawiona w ruch jednym pstryknięciem palca.

To nieustanne sięganie do rodzicielskich pokładów cierpliwości i pomysłowości, o której w tych tekstach nic nie ma. Oprócz tego zdarzają się też konflikty na tle odmiennego poczucia estetyki… albo przynajmniej elokwencja, która potrafi zmienić stanowczą minę surowego rodzica w zupełnie pozbawiony cech stanowczości chichot. Ale to już zupełnie inna sprawa.

Rower to jest świat

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Żżycie

Skomentuj