Wspomnienia Karola Hurko, cz. 26

Armia polska na Środkowym Wschodzie ma swoją prasę. Popularnym wśród wojska dziennikiem jest APW /Armia Polska Wschodu/. W dniu 24 grudnia gazeta ta zamieściła piękny wiersz napisany przez Jerzego Woszczyna.

Chrystus żołnierzy

W noc wigilijną przed namiotem,

Gdzie rozdzwoniły się ojczyste

Kolędy, żalem i tęsknotą,

Pośród żołnierzy stanął Chrystus.

Nie Ten – malutki betlejemski,

Nie częstochowski – z rąk Madonny,

Chrystus dorosły i zwycięski,

Pan, zmartwychwstały i ogromny.

Ale z gromady rozśpiewanej,

Nikt go nie dostrzegł, nikt nie widział,

Tylko wartownik, w nocy granat,

Rzucił stanowczo – Stój, kto idzie?

I nagle poznał bronią prasną,

Do nóg mu przypadł z wielkim płaczem,

I głową tłukł po siwym piasku,

I wołał: – Jezu, my tułacze…

Piąta wigilia, a nam Panie,

Krzyż nazbyt ciężki, barki gniecie,

Gdzie obiecane zmartwychwstanie,

W Twym miłosierdziu? – Chrystus rzecze:

            • Nie przyjdzie ono z ludzkiej dani,
            • Nie przyjdzie ono Bożą mocą,
            • Zmartwychwstać trzeba bez pomocy.

Żołnierz oczy wzniósł na Boga…

Znikł Bóg… A tylko w słabym blasku,

Zobaczył pręgę mlecznej drogi,

Więc wstał i broń oczyścił z piasku.

Na Boże Narodzenie podchorążowie urządzili piękny ołtarz. Na ciężarówce z siatki maskowniczej zrobili tło dla ołtarza z naniesionym na siatkę pięknym obrazem dzieciątka w żłóbku na sianie. Bardzo to pięknie się prezentowało. Podczas Mszy św. żołnierze serdecznie i głośno śpiewali kolędy.

Namiot nasz jest blisko sadu pomarańczowego, którego właścicielem jest Arab. Owoców mamy w bród, ile dusza zapragnie. Handluję z Arabem za papierosy, ponieważ nie palę, a Anglicy fasują papierosy. Za tygodniową rację papierosów otrzymuję w sadzie od Araba pełen worek wojskowy pomarańczy.

W Palestynie, a szczególnie w okolicy Julus, Arabowie kradli z namiotów broń. Dla zabezpieczenia od kradzieży karabiny przymocowywało się do słupka namiotu zamykając łańcuch na kłódkę. Był wypadek, że próbowali ukraść działko przeciwpancerne. Noc w krajach tropikalnych jest bardzo ciemna, więc podczołgali się do działka, zawiązali drut i zza wzgórza ciągnęli. Wartownik aż się przeląkł, gdy zobaczył, że działko samo jedzie, szedł za nim, ale gdy się spostrzegł, że może to ktoś ciągnie, strzelił i zaalarmował całą wartę. Przybiegli wartownicy, gdy jeszcze działko było przed wzgórzem, zauważyli przywiązany drut, wtedy puścili się w pogoń, ale uciekali.

Są wiadomości z frontu we Włoszech. Alianci doszli do rzeki Sangro i pod Monte Cassino zatrzymali się i dalej ofensywa posuwa się.

Na stabilizatorze o domach z duszą

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Z katolickimi wartościami przez życie. Bolesław Piasecki (18.II.1915-1.I.1979)

Skomentuj