banner
inwazja islamu

Wolność podróżowania kontra inwazja islamu

Muszę się Państwu przyznać do pewnego dylematu moralnego, który towarzyszył mi od dłuższego czasu. Z jednej strony, jako zadeklarowany wolnościowiec jestem za swobodą przemieszczania się. Z drugiej, jestem zwolennikiem zamknięcia granic przed „inwazją islamu”. I trudno mi to uzasadnić, a już szczególnie w krótkim logicznym przekazie.

Z tematem próbowałem się zmierzyć w tym felietonie. Od września 2015 roku niewiele się zmieniło. Problem wciąż jest aktualny i wciąż budzi dużo emocji w mediach. A piszę to, bo w głębinach internetu znalazłem wypowiedź, która krótko, jasno i logicznie rozwiewa „dylemat wolnościowca”. Czy tak jest? Sami Państwo oceńcie. Zacytuję w całości:

„Polska walczyła w II wojnie światowej z Niemcami nie dlatego, że wszyscy Niemcy byli źli, tylko dlatego, że Niemcy parali się ekspansją na nieswoją ziemię. I na pewno wśród Niemców byli też dobrzy ludzie, ale albo nie potrafili się zorganizować, by przeciwstawić się temu złemu kierunkowi rozwoju sytuacji, albo bali się podjąć takie działania.

Dzisiaj na ekspansję islamu, który na sztandarach znowu ma chęć narzucenia swoich zasad w naszym domu, patrzę bardzo podobnie. Przez setki lat ci muzułmanie, którzy potrafili z nami współistnieć, żyli spokojnie na naszych ziemiach, a ci którzy chcieli narzucić nam swoją kulturę, byli stąd przeganiani siłą.

Wśród muzułmanów są ludzie dobrzy i źli. Jeśli jednak Ci dobrzy nie przeciwstawią się tym złym, to cały przekaz tej religii w końcu zradykalizuje się i islam będzie musiał trafić na czarną listę, obok nazizmu i komunizmu.”

Pan Marcin Pilawa, autor powyższych słów kończy swoją wypowiedź cytatem  „dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili” (E. Burke).

Arek Strojek

Absolwent KUL, matematyk, inicjator spotkań Klubu Republikańskiego w Radzyniu, wykładowca i regionalny koordynator projektu Lekcji Ekonomii dla Młodzieży, działacz Zrzeszenia WiN Inspektorat Radzyń.

Radzyńskie przedszkola

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Pociecha

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    04/09/2017

    Problem polega na tym, że my tzn. Polacy jak i zainfekowany zachód mało wiemy czym jest islam i jak muzułmanie działają w obrębie tego systemu politycznego. Piszę systemu politycznego, ponieważ to nie jest tylko religia. To forma rządzenia. Muzułmanie kiedy stają się liczni na jakimś obszarze, to starają się podporządkować wszystkich prawu szariatu. Są wówczas tylko dwa wyjścia dla mieszkańców : przejście na islam lub śmierć.
    Osoba, którą Pan cytuje jest w gruncie rzeczy przekonana , że islam to religia pokoju a jedynie jakaś radykalna mniejszość w samym islamie tworzy problemy, podobnie jak naziści byli krzykliwą mniejszością w Niemczech. Takie myślenie jest błędne. Jest błędne dlatego, ponieważ nie zna się źródeł islamu ( początki islamu czyt. błędna ideologia Mahometa, oraz geneza jego podboju). Podobnie jest z nazizmem i komunizmem- nigdy nie zostanie w pełni zrozumiany, ponieważ nie chce się przyjąć faktu źródła z jakiego czerpał. Hegel, Kant, Marks, Engels, wcześniej myśliciele rewolucji francuskiej to tylko uczniowie ojca nowożytnego błędu czyli Lutra.

    Stawiam pytanie: dlaczego islam napotkał opór w Polsce, a Francję, Niemcy, Anglię ( w mniejszym lub większym stopniu) można nazywać powoli kalifatem francuskim, niemieckim, angielskim?

    Parafrazując: dla tryumfu błędu potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nie chcieli poznawać Prawdy.

Skomentuj