banner

Konspiracja w muzyce, czyli czym jest strój A-440

Czy jakaś konspiracyjna organizacja przeforsowała strój A-440 Hz, by muzyka straciła swe dobroczynne właściwości? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie nie zanudzając państwa teorią muzyki.

O co chodzi?

W internecie coraz częściej pojawiają się artykuły takie jak te: „Konspiracja stroju A-440 Hz”, „432 Hz – zakazany strój w muzyce” . W dużym skrócie i nie wdając się za bardzo w teorię muzyki, chodzi o częstotliwość bazową, do której stroi się instrumenty. W 1939 roku na II Międzynarodowej Konferencji na temat Stroju w Londynie przyjęto, że dźwięk a1 (w nazwie solmizacyjnej: la) „nastrojony” będzie na częstotliwość 440 Hz. Dlaczego 440 Hz, a nie 432 Hz ? – zadają sobie pytanie poszukiwacze teorii spiskowych.

Strój 432 Hz ma dla zwolenników tej teorii brzmieć lepiej i mieć lepszy wpływ na ludzki organizm. Zgoda, do wytłumaczenia wielu zjawisk najlepiej nadają się teorie spiskowe. Ja sam często cytuję Grzegorza Brauna, który zwykł mówić: „nie ma teorii spiskowych, jest historia bogata w spiskowe praktyki”. Czy w tym przypadku też trzeba poszukiwać spisków?

Krótka historia stroju

Jeden argument podawany przez poszukiwaczy spisków jest prawdziwy. Otóż instrumenty, szczególnie skrzypce, grające wyżej są odczuwane jako bardziej jaskrawe, jasne i odbierane jako głośniejsze. Dawniej muzykę komponowano głównie na orkiestrę. A w orkiestrze pierwsze skrzypce grają  – nomen omen –  skrzypce. By melodia grana przez skrzypce nie zginęła na tle innych instrumentów, w tym tak głośnych jak trąbki, dyrygenci posuwali się do chytrej sztuczki – sztucznie zawyżali strój całej orkiestry. W zależności od epoki były to różne częstotliwości, ale ogólna tendencja była zwyżkowa i tak w końcu ktoś postanowił to unormować. Częstotliwość 440 Hz wydaje się być kompromisem pomiędzy dobrym brzmieniem skrzypiec a zdrowym rozsądkiem. Pomysł nie spodobał się muzykom, a głównymi orędownikami standaryzacji były rozgłośnie radiowe. Kropka. Czy wyborze tej akurat częstotliwości przyświecały inne, niecne cele? Tego nie wiem, ale zastanówmy się jaki to ma sens:

Jak odbieramy muzykę?

To jak reagujemy na muzykę nie zależy (moim zdaniem) od częstotliwości dźwięku a1, ale od rodzaju muzyki i treści utworu, jego rytmu, akcentów, siły i natężenia. Na przykład współczesna muzyka elektroniczna/klubowa – poprzez odpowiednie zabiegi rytmiczne, melodyczne i aranżacyjne – buduje napięcie i w kulminacyjnym momencie je rozładowuje. Wszystko to ma przynieść uczucie ekstazy. Czy muzyka oddziałuje na człowieka? Co do tego nie mam wątpliwości. Czy 440 Hz coś zmienia? Szczerze wątpię. Ale o tym dlaczego w następnym akapicie, w którym nie obędzie się bez teorii muzyki, matematyki i fizyki.

Odrobina teorii dla wytrwałych i dociekliwych

W przytoczonych artykułach pojawia się pojęcie podziału pitagorejskiego. Z niego miała być ponoć wyprowadzona liczba 432 Hz. Szkoda, że autorzy nie podają jak. W czasach starożytnych nie istniał zegar z sekundnikiem więc nie mogło być mowy o pomiarze częstotliwości (Hz – Hec to ilość pełnych cykli na sekundę). Tak naprawdę podział pitagorejski odnosi się do proporcji długości strun. Być może starożytni stroili instrumenty do jakiegoś wzorca, ale na pewno nie wiedzieli jaka to częstotliwość.

Już dawni grecy zauważyli, że dźwięki ładnie ze sobą współbrzmią gdy proporcja długości strun z których są wydobywane jest liczbą wymierną. To Pitagoras zdefiniował interwały: oktawę 1/2 długości struny (stosunek częstotliwości 2/1), kwintę (3/2) i kwartę (4/3). Po Pitagorasie wprowadzono jeszcze tercję wielką (5/4), a mnożąc poszczególne ułamki uzyskano wszystkie 12 dźwięków współczesnej skali. Tak powstał system naturalny. Sekunda wielka (cały ton) w tym systemie to 9/8. Ma to swoje konsekwencje. W systemie naturalnym mamy dwa rodzaje półtonów (np. Cis i Des nie miały tej samej wysokości). Te same akordy w różnych tonacjach brzmią różnie, w niektórych wręcz nieczysto. Właśnie to wymusiło stworzenie nowego sytemu równomiernie temperowanego, co z kolei umożliwiło powstanie nowych instrumentów – m. in. klawesynu i fortepianu.

W systemie równomiernie temperowanym stosunek częstotliwości poszczególnych dźwięków oblicza się ze wzoru: pierwiastek dwunastego stopnia z dwóch całość do potęgi n, gdzie n to odległość pomiędzy dźwiękami w półtonach. Pierwiastek dwunastego stopnia z dwóch to liczba niewymierna. Bez względu na częstotliwość bazową, prawie wszystkie dźwięki będą miały częstotliwości wyrażoną liczbami niewymiernymi. Jeżeli niewymierne częstotliwości są nienaturalne, to cała współczesna muzyka, a także koncerty fortepianowe Chopina są nienaturalne. I to bez względu na to, jak nastroimy fortepian. Tu warto przypomnieć, że norma nie jest wiążąca. Gitarę bardzo łatwo przestroić. Z fortepianem trochę gorzej, ale już współczesne klawiszowe instrumenty elektroniczne mają taką możliwość. Tylko czy słuchacze zauważą różnicę?

Coś o częstotliwości szumu…

W drugim z linkowanych artykułów autor wykazał się całkowitym brakiem wiedzy na temat fizyki dźwięku. Otóż twierdzi on, że wszystkie naturalne dźwięki w tym szum drzew i szum płynącej wody mają właśnie częstotliwość 432 Hz. Otóż szum to dźwięk o nie dającej się ustalić częstotliwości. Dzieje się tak dlatego, że szum jest bardzo zmienny. Pisząc bardziej „fizycznie”: widmo szumu to widmo ciągłe i występują w nim wszystkie częstotliwości od zera do nieskończoności a żadna nie jest dominująca.

…i o drgającej wodzie

Pozostaje poruszona w artykułach kwestia rezonansu wody. Dlaczego akurat wody – zadałem sobie pytanie? Każdy kto był na głośnym koncercie wie, że odpowiednio głośne niskie dźwięki wprawiają w drgania cały organizm. O częstotliwości rezonansowej decyduje wielkość pudła, w przypadku człowieka zwanego bębnem, a pospolicie brzuchem. Jeżeli natomiast chodzi o rezonans cząsteczek wody, to z tego co się orientuję, do wprawienia w drgania cząsteczek wody potrzebne są częstotliwości mikrofalowe, ale te trudno nazwać dźwiękiem. No chyba, że ktoś „słucha” pracującej kuchenki mikrofalowej.  Przyznaję jednak, że za mało wiem na ten temat i niczego wykluczyć nie potrafię.

 

Arek Strojek

Absolwent KUL, matematyk, inicjator spotkań Klubu Republikańskiego w Radzyniu, wykładowca i regionalny koordynator projektu Lekcji Ekonomii dla Młodzieży, działacz Zrzeszenia WiN Inspektorat Radzyń.

You Can’t Always Get What You Want…

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Radzyniaków na koszulkach idee

Liczba komentarzy 1

  1. Arek Strojek
    13/08/2018

    Gdyby komuś było mało, to linkuję artykuł, który (chyba) wyczerpuje historię stroju:
    https://dzwiecznebzdury.wordpress.com/2018/08/13/432-hz-prawdziwa-historia/

Skomentuj