banner
RODO vs Google

Problemy z RODO, czyli historia pewnej regulacji

Zapewne nie ma wśród czytelników osoby, która by nie słyszała hasła „RODO”. To prawo do bycia zapomnianym.

Chcesz wiedzieć co to w Twoim życiu zmienia – odsyłam do artykułów, których pełno w internecie. Ja skupię się na historii, która zainicjowała tę regulację.

Oto krótka historia:

Pewien hiszpański prawnik, by nie podpaść pod RODO nazwijmy go Gonzo, popadł w problemy finansowe. Dla prawniczego biznesu informacja o kłopotach finansowych nie jest dobrą reklamą. Niestety każde wpisanie w wyszukiwarkę nazwiska Gonzo kierowało internautę do elektronicznej wersji artykułu, który ukazał się w lokalnej prasie i opisywał problemy Pana Gonzo.
Pan Gonzo postanowił wytoczyć proces firmie Google i procesował się tak długo, aż sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ten przyznał rację Panu Gonzo i nakazał usunięcie jego danych z „internetów”. Zainicjowało to prace legislacyjne nad regulacją RODO, która daje podstawy prawne by każdy, już bez pośrednictwa UE mógł się tego domagać.

I co dalej?

Kto z nas chce, by z internetu znikały wpisy dla nas pochlebne? Nikt. Za to wszelkiej maści oszuści, złodzieje i temu podobni politycy właśnie mogą zacierać ręce. RODO daje im możliwość zaczęcia „kariery” od nowa.

Arek Strojek

Absolwent KUL, matematyk, inicjator spotkań Klubu Republikańskiego w Radzyniu, wykładowca i regionalny koordynator projektu Lekcji Ekonomii dla Młodzieży, działacz Zrzeszenia WiN Inspektorat Radzyń.

Jest ściernisko – będzie wysypisko

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienie szkolno-maturalne

Skomentuj