banner

Zagrożenie

W wyniku nieobecności któregoś nauczyciela, Belfrowi dostało się zastępstwo. A że było ciepło, to poszedł z dzieciakami na orlik. Rzucił im piłkę i zdawało się, że sprawa będzie załatwiona. Ale nie! Ledwie minęło kilka minut, a już pojawiły się jakieś dziwne wnioski.

– Zagra pan z nami!

– O właśnie! Zagra pan…

– O nie nie nie nie – defensywnie zaoponował historyk.

– A czemu?…

– A temu, bo jak niegdyś pewne dzieciaki namówiły mnie do gry w piłkę z nimi – rozpoczął sztampową w takich sytuacjach opowieść – to po kilku minutach ich opiekunka zeszła z boiska ze złamaną kością ogonową. Jakby tego było mało, to tą opiekunką była moja siostra. A że jest u was kilku takich, którym chętnie bym nakopał, więc gdyby już nadarzyła się okazja, to raczej bym się nie powstrzymał…

– Aha… To może niech pan już zostanie za ogrodzeniem.

Fajny film dziś widziałem

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dwie kadencje? Tak, ale…

Skomentuj