banner

„Miś” na stabilizatorze

4 lata temu nasz felietonista pochylił się nad pewną scenką z kultowego”Misia” Barei.

https://www.youtube.com/watch?v=P6ox2HUMbz4

Scena 109: (w barze)

[Paluch rozmawia z jakimś menelem]
Paluch: Tak sobie czasem myślę, czy miłość to w ogóle w życiu jest możliwa. Czy to w ogóle jest takie coś.
Kolega z baru: Miłość?
Paluch: No miłość… Czy to w ogóle jest możliwe…
Kolega z baru: Noo…w telewizji to często pokazują miłość, jak jacyś tam się kochają albo mówią.
Paluch: No. Ja też tak myślę, w życiu to jest niemożliwe.

Scena z gatunku dziwnych. Jakoś nie pasuje do całości, nie jest też w ogóle śmieszna. Film spokojnie mógłby się bez niej obyć. Nie popycha akcji ani o milimetr do przodu – a każdy kto obejrzał„Misia” dokładnie wie, że intryga jest w nim szalenie skomplikowana, zawiła, ale i logiczna jak w najlepszym kryminale.
Scenopis ze strony www.bareja.neostrada.pl sytuuje tę scenkę w barze, ale nie jest to  żaden bar, tylko jakiś dworzec. Brudne, zimne miejsce (wybita szyba), gdzie przy piwie (dwie sztuki są już spożyte) i papierosie Stanisław Paluch z kolegą rozmawiają… o miłości. Stach jest zawiedziony. Czuje, że został niecnie wykorzystany i porzucony przez Aleksandrę Kozeł (o istnieniu siły napędowej całej intrygi, czyli swojego sobowtóra – Ryśka – nawet nie wie, widział go tylko raz i potraktował jako faceta z lustrem). Stwierdza, że miłości w prawdziwym życiu nie ma, a jednak tęskni za czymś prawdziwym.

Paluch to nie do końca „dopowiedziana” w filmie postać. Co o nim wiemy? Jest prostym węglarzem („To niesamowite, węgiel? A skąd pan bierze węgiel? Zasadniczo… z Węgorzewskiej… To imponujące. A nie boi się pan tak węgiel wozić? Strach jest… No, ale zasadniczo… się zawsze staramy, żeby mieć kwit…”), żyje trochę na bakier z prawem, ba – siedział nawet w więzieniu („On to do mojej siostry, do tej suki uciekł, a przecież to jest jego dziecko. W sądzie był. Mówi, że w więzieniu siedział, a przecież, dwa razy w więzieniu jak byłam u niego, no to czyje to może być dziecko jak nie jego. Tego łobuza!”), lubi wypić, pomieszkuje po melinach i coś go łączy z żoną – Zofią! – Zdzisława Dyrmana.

Bareja chyba tę postać jednak bardzo polubił, stąd ta scenka pod koniec filmu – z pozoru niepotrzebna, a zawierająca głębsze niż dotychczasowe wynurzenia Stacha Palucha.

Adam Świć

/15 grudnia 2012/

Czy IPN wznowi ekshumacje na uroczysku Baran w Kąkolewnicy?

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 15

Skomentuj