Pan Mieczysław

Nie spotkam już Pana Mieczysława na spacerze z pieskiem. Nie zagadnie, nie sypnie żarcikiem, nie spyta, co sądzę o ostatnim meczu Orląt.

To chyba była nasza ostatnia rozmowa, kiedyśmy roztrząsali odwieczny problem: Beatlesi czy Rolling Stonesi… Normalność, otwartość i ciepło bijące od Pana Mietka znało i uwielbiało wielu z nas. Dobry Jezu, a nasz Panie, daj Mu wieczne spoczywanie!

Dopiero teraz doszedłem do tego, że ten wierszyk napisałem kiedyś o Panu Mieczysławie:

Wolno ci. Masz czas wolny. Wolnym krokiem kroczysz,

okrążasz plac Wolności niespiesznie, pomału.
Wiesz, co zawsze widziałeś: siebie nie przeskoczysz,
jak będziesz chciał przeskoczyć – dostaniesz zawału.

Bije zegar w Krakowie długo i leniwie.
Już dwunasta. Ty siadasz posiedzieć przy piwie.
Potem idziesz na stadion. Dziś grają Orlęta.
Wolno ci. Masz wstęp wolny. Każdy tu pamięta
czasy, kiedy sam byłeś królem czwartej ligi.
Słynąłeś z rzutów wolnych i świetnego strzału …
Wiesz, co zawsze wiedziałeś: życie nie wyścigi,
jak będziesz chciał się ścigać – dostaniesz zawału.
Po meczu jeszcze długo siedzisz na trybunie,
patrzysz na piękny obłok, co jak okręt sunie
i kochasz, choć dla świata to dziwaczne deczko,
swój czas wolny, swe życie i swoje miasteczko.

Pan od niemieckiego

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Rudolf Probst – bohater czasu wojny, przyjaciel radzyńskiej młodzieży

Skomentuj