banner

Rocznica odnalezienia rakiety V2 (20 V 1944)

Jednym z wielkich sukcesów polskiego państwa podziemnego było przechwycenie rakiety V2 i rozpracowanie jej budowy. Dziś mija od tego momentu 71 lat.

III Rzesza, gdy zaczęła przegrywać II wojnę światową, próbowała odwrócić tę tendencję, imając się różnych sposobów. Jednym z nich było szukanie różnych „tajnych broni”, które miały zmniejszyć przewagę militarną aliantów. Najbardziej udanym owocem tych poszukiwań były rakiety V1 i V2. Broń rakietowa istniała od stuleci, ale do II wojny światowej odgrywała w wojnach rolę podrzędną. V1 i V2 były jak na ówczesne czasy sporym przełomem technologicznym. Były to potężne rakiety, które mogły przelecieć dziesiątki kilometrów. Użyto ich do bombardowania Londynu. Wywołały spory popłoch wśród Anglików.

Rakiety były budowane w ośrodku w Peenemünde. Został on jednak wykryty i zbombardowany przez Brytyjczyków. W tej sytuacji przeniesiono produkcję w miejsce odleglejsze, na teren okupowanej przez Niemców Polski. Wykorzystany został już istniejący poligon w Bliźnie (obecnie woj. podkarpackie, pow. ropczycko-sędziszowski). Na nim testowano rakiety. Celem miały być obszary wokół wsi Sarnaki (obecnie woj. mazowieckie, pow. łosicki).

Nie umknęło to uwadze polskiego państwa podziemnego. Armia Krajowa zainteresowała się poligonem w Bliźnie i Sarnakami. Udało się zebrać wiele elementów rakiet, które po uderzeniu i wybuchu rozpadały się na setki odłamków na sporym obszarze. Niemcy naturalnie zbierali je, ale czasem udawało się ich uprzedzić.

Zdobyte elementy przewożono do Warszawy, gdzie były badane przez naukowców związanych z AK. Byli wśród nich Antoni Kocjan, Janusz Groszkowski, Maciej Struszyński, Józef Zawadzki. Jednakże niewielkie odłamki, choć dawały pewną wiedzę, to jednak niewystarczającą. To spowodowało, że myślano o wykradzeniu rakiety z poligonu w Bliźnie. Okazało się to jednak niepotrzebne.

Polakom pomógł przypadek. Otóż 20 V 1944 jedna z rakiet upadła w położonej niedaleko Sarnak wsi Klimczyce i… nie wybuchła. Żołnierze AK z pomocą miejscowych chłopów zamaskowali ją (według innej wersji – zepchnęli do rzeki, upadła bowiem tuż przy brzegu Bugu), przez co Niemcy jej nie odnaleźli. Później z pomocą zorganizowanych ciągników udało się ją zabrać stamtąd, obfotografować i rozebrać na części, które potem przebadano. Były to trudne badania, bo przeprowadzane w warunkach konspiracyjnych.

Potem wyniki tych badań i ważniejsze fragmenty przekazano Brytyjczykom. Samolot Douglas DG-3 „Dakota” został wysłany z Włoch specjalnie w tym celu. Wylądował na specjalnie przygotowanym lądowisku koło Bełżyc. Było to ryzykowne, bo w pobliżu kręcili się Niemcy, ale nie wpadli na trop samolotu i żołnierzy.

Uważa się to za jeden z największych sukcesów polskiego wywiadu. W Sarnakach jest on upamiętniony pomnikiem przedstawiającym tkwiącą w ziemi rakietę.

Szczepan Korulczyk

ur. 1986, historyk z wykształcenia, absolwent UMCS w Lublinie

Apel w sprawie Muzeum w Radzyniu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Syberyjskie wspomnienia Wandy Woźniak (odc. 6)

Skomentuj