banner

Zajrzyjmy do stabilizatora

Dawno nie zaglądaliśmy w przepastne archiwa „Stabilizatora” – bloga kilku autorów. Skoro głośno w Polsce o naszym Pałacu, warto sięgnąć do wspomnień Dariusza Magiera o Ostatniej w radzyńskiej krypcie, czyli Pani Kindze Dernałowicz Korwin Szlubowskiej.

Panią Kingę Dernałowicz Korwin Szlubowską poznałem w latach 90. XX wieku. Była dla mnie ostatnią osobą, która w tak bezpośredni sposób łączyła świetność przeszłości z mizerią teraźniejszości, dawny i dzisiejszy Radzyń, uwierzytelniając kontinuum polskiej cywilizacji. Była namacalnym dowodem dawnej wielkości, dawnego wychowania, świadomości i rzeczywistego szlachectwa. Rzeczywistego, czyli takiego, które – jak to udowadniał Józef Szujski – wysokie urodzenie łączyło z posiadaniem odpowiednich przymiotów ducha.

Urodzona w 1916 roku córka Teodora Libiszowskiego, ziemianina z Sosnowicy i posła na Sejm IIRP, żona Stanisława Doria Dernałowicza, usynowionego przez Bronisława Korwin Szlubowskiego, właściciela dóbr ziemskich Radzyń, który po przekazaniu pałacu Potockich na skarb państwa, zamieszkał w pałacyku Gubernia. Chociaż wybuch wojny 1939 roku, a potem przejęcie dóbr przez niemieckich i sowieckich okupantów nie pozwoliło Stanisławowi i Kindze powrócić do Radzynia, nigdy nie straciła zainteresowania miastem i swoim dziedzictwem. 

Po zakończeniu działań wojennych podjęła w Ministerstwie Kultury starania o środki na odbudowę zniszczonego radzyńskiego pałacu, potem też śledziła losy resztek rodzinnej fortuny. Gdy ziemię rozparcelowano, czuwała nad kolejami pałacyku Gubernia. W tragicznym czasie Powstania Warszawskiego urodziła pierwszego syna Huberta. Potem trudne dla osoby pochodzącej z warstwy ziemiańskiej lata PRL-u,przeciwności i nękanie administracyjne ze strony struktur komunistycznego państwa. Nie wyjechała za granicę, jak znaczna część familii. Mieszkając w Warszawie nadzorowała kolejne pochówki w radzyńskiej krypcie Szlubowskich,zlokalizowanej w kaplicy ich fundacji na radzyńskim cmentarzu katolickim.Najpierw, w latach sześćdziesiątych XX wieku, Zofii Szlubowskiej, żony Bronisława, a w 2001 roku swego męża Stanisława Doria Dernałowicza Korwin Szlubowskiego. To ona była głównym orędownikiem podjęcia przez drugiego swego syna – Jeremiego, próby odzyskania zrujnowanego dokumentnie pałacyku Gubernia,które zakończyły się odkupieniem go na początku XXI wieku i zahamowały dalsze niszczenie tego zabytkowego i pięknego obiektu.

Była kobietą energiczną i przedsiębiorczą. Ja poznałem już skromną staruszkę, ale myślącą trzeźwo, zaangażowaną uczuciowo w Radzyń i rodowe dziedzictwo. Pisała o przeszłości rodu listy, dopóki starczyło sił; często dzwoniła. Ostatni raz odwiedziła nasze miasto w październiku 2004 roku, kiedy organizowaliśmy konferencję naukową z okazji 170-lecia Szlubowskich w Radzyniu. Pamiętam jeszcze jej drobną postać klęczącą w cmentarnej kaplicy św. Anny pod tablicami nagrobnymi swych antenatów podczas Mszy św. odprawianej za spokój wieczny ich dusz.

Pan zabrał ją w dzień Wniebowzięcia NMP 2010 roku. Spocznie w tejże kaplicy w rodowej krypcie. Na ścianie, na tablicy nagrobnej pojawi się nowa inskrypcja. Zapewne już ostatnia. Kończy się coś. Każdego dnia… Choć pamięć będzie trwać. (Wpis z 18. VIII 2010 r.)

 blog_ya_4897331_7561174_tr_szlubowska

 

100. rocznica śmierci Bronisława Piłsudskiego (17 V 1918)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Gdy w pałacu tańczył śp. „Wujo”

Skomentuj