banner

Dar pobożności

Już w czasach prehistorycznych człowiek odkrył, że szybciej dopłynie łodzią do celu, gdy odłoży wiosła, a postawi żagiel i wykorzysta sprzyjający wiatr.

Tylko niedoświadczony, niedbały, albo po prostu głupi żeglarz przy sprzyjającym wietrze nie rozwija żagli. My, ludzie wiary płyniemy do Portu Zbawienia, a naszym wiatrem jest Duch Święty (por. J 3,8). W tym powiewie Ducha Świętego wyróżniamy między innymi Jego siedem darów.Ich rozróżnianie nie oznacza, że bywają udzielane jako każdy z osobna, ale uzupełniają się wzajemnie. Osobne wymienianie daje możliwość ujrzenia ogromu bogactwa każdego z nich, a także odkrycia ich duchowych skutków w życiu człowieka. Dziś stawiamy żagiel wiary i rozumu, aby „złapać” dar pobożności.

Często pobożnością nazywamy to, co nią nie jest

Z czym zazwyczaj kojarzy się dziś pobożność? Kogo ludzie nazywają pobożnym? Sprawa wydaje się oczywista… Pobożny, to ktoś, kto dużo się modli, kto godzinami klęczy w kościele, nie przegapi żadnego wieczoru uwielbienia, a cztery części różańca odmawia dla rozgrzewki, zanim przejdzie do brewiarza, medytacji i kilku innych nabożeństw. Przesadzam oczywiście, ale przesadzam celowo. Pobożność, to taka cnota, do której mało kto lubi się dzisiaj przyznawać. Do mądrości, bycia rozumnym, do męstwa to jeszcze tak. Ale pobożność? Nie, ja nie jestem zbyt pobożny. Jakoś tak głupio brzmi nam ta pobożność. Kojarzy się z dewocją w jej nie najlepszym znaczeniu. Tymczasem dar pobożności nie ma nic wspólnego z biciem rekordu w ilości godzin spędzonych na klęczkach w kościele. To nie jest dar nienudzenia się na nabożeństwach i niegasnącego zapału w odmawianiu kolejnych modlitw (zob. Lubowicki). Czym więc jest ten prezent od Ducha Świętego?

Niełatwa definicja

Pierwsze zestawienie darów Ducha Świętego w hebrajskim tekście Księgi Izajasza (Iz 11,2) zawiera ich tylko sześć. Prorok nie wymienia tam daru pobożności. Można powiedzieć, że Izajaszową uzupełnia Księga Zachariasza, gdzie czytamy: „Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności…(Za 12,10). Greckie i łacińskie (Septuaginta i Wulgata) tłumaczenia Księgi Izajasza wymieniają już siedem darów Ducha, a wśród nich dar pobożności. Liczbę siedmiu darów przyjmują wielcy teologowie pierwszych wieków chrześcijaństwa, tzw. Ojcowie Kościoła (Orygenes, Ambroży, Augustyn) i za nimi także późniejsza katolicka teologia (zob. Waliczek).

Kościół katolicki naucza, że dar pobożności jest nadprzyrodzonym usposobieniem ludzkiej duszy, którą uzdalnia do intymnej zażyłości z Bogiem. Kształtuje on relację człowieka do Boga na podobieństwo relacji dziecka do najukochańszego ojca. Mówiąc najkrócejcej, dar pobożności daje człowiekowi zdolność traktowania Boga jako Ojca.Chrystus wielokrotnie zalecał swoim uczniom przyjmowanie postawy dziecka. Dziecięca prostota, otwartość i zaufanie to usposobienie człowieka gotowego przeżywać głęboką więź z Bogiem Ojcem. Ku takiemu doświadczeniu prowadzi Duch Święty. Pisze o tym św. Paweł: „Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!(Rz 8,14-15). Dusza ożywiona darem pobożności nie może się więcej lękać Boga, nie ma już paraliżującego strachu, jest tylko miłość (zob. Waliczek; Fąfara).

W katechezie na temat daru pobożności papież Franciszek zauważa, że dar ten „dotyka istoty naszej tożsamości i naszego życia chrześcijańskiego, (…) wskazuje na naszą przynależność do Boga i naszą głęboką więź z Nim. Więź, która nadaje sens całemu naszemu życiu…” Św. Benedykt w swojej słynnej Regule (z której pochodzi między innymi znane ora et labora) mówi, że życie chrześcijanina polega na nieustannej memoria Dei, czyli pamięci o Bogu w każdym jednym momencie dnia. W tym kontekście łatwiej zrozumieć istotę daru pobożności. Duch Święty przychodzi do mnie, bym umiał zobaczyć i przeżyć po Bożemu wszystkie wydarzenia mojego życia. Dar pobożności to dar przeżywania swojego życia po Bożemu. Jego przyjęcie nie skutkuje przeprowadzeniem się do kościoła, ale odkryciem, że cały mój dzień, wszystko co mnie spotyka i co przeżywam ma związek z Bogiem i dzieje się w Jego obecności (zob. Lubowicki).

Dwa skrzydła pobożności

W swojej katechezie Ojciec Święty wskazywał na dwa wymiary daru pobożności. Najpierw ”budzi on w nas przede wszystkim wdzięczność i uwielbienie [wobec Boga]. To właśnie jest najbardziej autentycznym motywem i sensem naszej czci i adoracji. Kiedy Duch Święty sprawia, że dostrzegamy obecność Pana i całą Jego miłość względem nas, to rozpala nasze serce i pobudza nas niemal naturalnie do modlitwy i celebrowania”. Cześć wobec Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego znajduje swój wyraz w płynącej z serca modlitwie, w rozważaniu Słowa Bożego i wypełnianiu go, w życiu sakramentalnym, a także w zachowaniu czci i szacunku wobec wszystkiego, co dotyczy religii, wobec osób świętych i rzeczy poświęconych. Jednym słowem, człowiek pobożny świadomie przeżywa atmosferę i rzeczywistość sacrum. W niej najlepiej się czuje i w niej siebie realizuje (zob. Waliczek).

W drugiej części katechezy Ojciec św. zauważa, że „dar pobożności pozwala nam nie tylko wzrastać w relacji i komunii z Bogiem oraz prowadzi nas, by żyć jako Jego dzieci, ale także pomaga nam przelewać tę miłość na innych i uznać ich za braci”. Największy wśród teologów, św. Tomasz z Akwinu nauczał: „dar pobożności doskonali nas nie tylko w służbie Bogu i w oddawaniu Mu czci, ale także w służbie i czci wszystkich ludzi jako dzieci Bożych”. Tak rozumiana pobożność to nie zamknięte oczy i nabożny wyraz twarzy, ale szczególna wrażliwość na natchnienia Ducha Świętego. Ów wielki teolog przekonuje nas, że pobożność nie ma nic wspólnego z fałszywą dewocją czy zabobonem. Wręcz przeciwnie jest darem, który porządkuje nasze obowiązki we właściwym, tj. Bożym kluczu. Dominikański mistyk Mistrz Eckhart mawiał: „jeżeli przy pracy mniej masz Boga w sobie niż w kościele, to nie masz Go wcale” (zob. Lubowicki).

Szczera, płynąca z serca modlitwa, to jedno skrzydło pobożności, a drugie, to twarde stąpanie po ziemi. To trzymanie się zasad Bożych i wypełnianie woli Bożej w naszej codzienności. Tym, co weryfikuje prawdziwą pobożność jest przestrzeganie prawa Bożego i zachowanie wobec drugiego człowieka. Kłamie człowiek, który modli się do Boga, a w swoim sercu nie ma miłości bliźniego. W sytuacji, gdy tak wielu chrześcijan zaniedbuje życie modlitewne, należy zachować szczególnąostrożnośćprzy wyrażaniu zbyt śmiałych sądów. Trzeba jednak wyraźnie stwierdzić, że jest wielce naganne mnożenie praktyk pobożnościowych kosztem życia małżeńskiego, rodzinnego, zawodowego, kosztem nauki czy zobowiązań wobec drugiego człowieka. Zawsze trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i pragnieniem dobra. Osoby świeckie muszą umiejętnie łączyć powołanie Marii, która siedziała u stóp Jezusa i słuchała Jego nauczania, z powołaniem Marty, która krzątała się wokół spraw życia codziennego (zob. Sobolewski).

 Maryja nauczycielką pobożności

Zapisanie się na pielgrzymkę na Jasną Górę(także tę duchową) jest zapisaniem się do szkoły Maryi. W tym roku Matka Boża uczy nas otwartości na Boże dary, ale także, jak je w życiu codziennym realizować i rozwijać. Słowa i czyny Maryi wspaniale ukazują syntezę prawdziwej pobożności. Z jednej strony widzimy Maryję, która wiernie wypełnia wszystkie pobożne praktyki Starego Testamentu: ofiaruje Jezusa w Świątyni, pielgrzymuje z Nim do Jerozolimy, składa przewidziane Prawem ofiary (por. Łk 2, 39). Z drugiej strony widzimy, że pobożność Niepokalanej, to również wypełnianie codziennych rodzinnych obowiązków, jak owijanie Dziecięcia w pieluszki, dbanie o to, by Jezus „czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52).

Owocem prawdziwej pobożności Maryi jest pełne radości wychwalanie Pana Boga. W hymnie MagnificatMaryja sławi Boga, za to że „wielkie rzeczy uczynił jej Wszechmocny” (Łk 1,49). I nie odwołuje swej wdzięczności wobec Boga, gdy idzie do Elżbiety, aby jej służyć; gdy rodzi Syna Bożego w stajni; gdy musi uciekać z Jezusem i Józefem do Egiptu; gdy słyszy od znajomych, że Jej syn oszalał, nazywając siebie Mesjaszem; gdy na Golgocie kładą na jej kolanach zmasakrowane ciało Jezusa. Dar Ducha Świętego nie izoluje, ale posyła do drugiego człowieka. Pomaga także przeżyć trudne, niepokojące, bolesne chwile naszego życia.

Historia Kościoła zna wielu zdolnych uczniów, którzy„z wyróżnieniem” ukończyli szkołę maryjnej pobożności. 15 sierpnia będziemy świętować 450-tą rocznicę narodzin dla Nieba św. Stanisława Kostki (1550-1568). Kościół w Polsce ogłosił go patronem obecnego roku duszpasterskiego. Możemy uczyć się od niego otwartości na dary Ducha Świętego. Każdy nowicjusz Towarzystwa Jezusowego (zakonu jezuitów) w pierwszych dniach po przybyciu do klasztoru odprawia przez miesiąc rekolekcje, tzw. duchowe ćwiczenia św. Ignacego Loyoli. Gdy siedemnastoletni Stanisław Kostka przybył do nowicjatu w Rzymie, podjął swe ćwiczenia pod kierunkiem starszego nowicjusza, Klaudiusza Akwawiwy.

Z zadziwieniem słuchał Akwawiwa, jak Stanisław opowiadał o swych głębokich duchowych przeżyciach, wewnętrznych natchnieniach, a często najbardziej skomplikowane prawdy religijne z łatwością tłumaczył w sposób jasny i zrozumiały. Do dziś przechowywane są w Rzymie notatki św. Stanisława zatytułowane „Ćwiczenia duchowne”. Potwierdzają one opinię Klaudiusza, który twierdził, że nie jest godzien przewodniczyć w tych rekolekcjach człowiekowi tak wyraźnie prowadzonemu przez Ducha Świętego. Do przełożonych zakonu powiedział: „Chyba należałoby zamienić role, i nie Stanisław u mnie, ale ja u Stanisława powinienem się uczyć doskonałości” (zob. Zwoliński).

Kilka praktycznych wniosków

Zanim sięgniemy ideału świętych, trzeba „trochę” popracować. Św. Paweł zostawił dobrą radę swemu uczniowi Tymoteuszowi: „Sam zaś ćwicz się w pobożności! Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego” (1 Tm 4, 7). Nie odkładajmy tego na potem, gdy wrócimy z pielgrzymkowego szlaku do domów. Dziś jest najlepszy czas, aby przyjrzeć się swojej pobożności:
a) Przede wszystkim zastanów się nad intencją swojego pielgrzymowania. Czy jest tu miejsce na wdzięczność Panu Bogu za wiarę, za to że uczynił Cię swoją córką/ swoim synem, odkupił przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, dał Maryję za Matkę? Czy też męczysz się duchowo i fizycznie przez dwa tygodnie, aby z pomocą Maryi „załatwić” u Pana Boga jakąś sprawę, która wydaje Ci się najważniejsza pod słońcem, a może wcale taką nie jest?
b) Czy Twoje praktyki modlitewne i kościelne zaangażowanie (oaza, KSM, Koło Różańcowe…) przekładają się na Twoją postawę w domu, w szkole, na uczelni, w miejscu pracy itp.
c) Zwróć uwagę na „przedmioty pobożności” (dewocjonalia), których używasz: krzyżyk, medalik, różaniec, krzyż na ścianie… Często zapominamy o tym, o czym one miały nam przypominać. Bądź dla nich „czuły/a”, ucałuj je, przyciśnij do serca.
a) Wymyśl sobie na dzisiaj „akt strzelisty”(jednozdaniową modlitwę), który będziesz powtarzać w ciągu dnia, kiedy tylko Ci się przypomni. Powtarzając tę krótkąmodlitwę wiele razy w ciągu dnia łatwiej będzie Ci pamiętać, że Pan jest z Tobą w każdej chwili i chce pomóc Ci każdąchwilę przeżyć na Jego sposób (zob. Lubowicki).
a) Na koniec zadanie najważniejsze. Błagaj Ducha Świętego o ustawiczne wylewanie daru pobożności. Wielu naszych znajomych żyje tak, jakby Boga nie było. Codzienność pełna jest przykładów nieliczenia się z Bogiem, a nawet świadomego działania wbrew Bogu, wbrew Jego miłości i Jego planom. W rozrastającej się w świecie przestrzeni bezbożności, wołanie o wylanie daru pobożności i jego pielęgnowanie jest jednym z głównych zadań współczesnego chrześcijanina.

Źródła:

Papież Franciszek, Dar pobożności. Katecheza środowa – 4.06.2014
ks. K. Fąfara, Dar pobożności, www.opoka.org.pl
ks. Z. Sobolewski, J. Kuczborska, Cnota pobożności, www.opoka.org.pl
o. P. Hensel OCD, Droga maryjnych cnót: pobożność,Głos Karmelu nr 6/2013
ks. J. Waliczek, Pobożność. Dar Ducha Świętego, www.opoka.org.pl
ks. M. Lubowicki, Pobożność to nie wyrabianie „klękogodzin”, www.pl.aleteia.org
ks. A. Zwoliński, Dewocja, Wyd. Salwator 2010

Opracował:
ks. Jacek Mucha

Aresztowanie Szczepana

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Z modlitwą i śpiewem na ustach, dzień VIII

Skomentuj