banner

Zapomniany Luter i jego rewolucja

W środę 7 lutego w sali konferencyjnej przy kościele MBNP odbyła się projekcja filmu „Luter i rewolucja protestancka”. Najnowszy film w reżyserii Grzegorza Brauna ukazuje dobrze wydawałoby się znaną postać reformatora chrześcijaństwa w nowym świetle.

Zgromadzoną w sali publiczność przywitał ks. prałat Roman Wiszniewski. Zaznaczył, że film jest kontrowersyjny, oraz że nie został wyprodukowany przez oficjalne czynniki kościelne. Zachęcając do seansu stwierdził jednak, że dokument jest stworzony w oparciu o wypowiedzi autorytetów, na czele z kard. Gerhardem Ludwigiem Müllerem, b. prefektem Kongregacji Nauki Wiary. W roli ekspertów występują w nim także Polacy – prof. Grzegorz Kucharczyk oraz ks. prof. Tadeusz Guz, oraz historycy, publicyści i filozofowie m.in. z Włoch, USA czy krajów skandynawskich.

Film zaskakuje rozmachem nie tylko przy doborze „gadających głów”. Jest to profesjonalnie zrobiona produkcja pełna ujęć miejsc, w których rozgrywała się historia Marcina Lutra. Smaczku dodają także, typowe w warsztacie Brauna, animacje komputerowe.

Poznajemy losy ojca reformacji, począwszy od surowego wychowania, poprzez perypetie studenckie zakończone morderstwem w pojedynku i szukaniem azylu w klasztorze. Wg narracji zaprezentowanej w filmie późniejszy reformator nie miał powołania. Mimo to w zakonie odnalazł nie tylko ochronę, ale i szybką ścieżkę kariery. Nieukształtowane sumienie doprowadziło go jednak do odrzucenia katolickich doktryn jeszcze na długo, zanim ogłosił to światu w 1517 roku. Osobisty dramat wiary został zaś sprawnie wykorzystany przez książęta, które wciąż poszukując nowego źródła gotówki, dojrzały w zbuntowanym zakonniku dynamit, który jest w stanie wysadzić zastany porządek społeczny. A co za tym idzie – zalegalizować kradzież mienia kościelnego, które było dziedzictwem Średniowiecza…

Film pokazuje także i to, że wpływ protestantyzmu działa do dzisiaj i na sam Kościół katolicki. Jedną z ostatnich scen jest rozmowa reżysera z kobietą z ruchu „Wir sind Kirche”, która sama o sobie mówi z dumą: Jestem sprotestantyzowaną katoliczką.

O zainteresowaniu tematem świadczyła żywa dyskusja, jaka rozpoczęła się po seansie. Głos zabrał ponownie ks. Wiszniewski. – Nie jest naszym celem głoszenie niechęci, nie to jest naszym posłaniem.  Jednak duch świata chciałby, żeby była jedna religia dla wszystkich – bez różnic. Gdyby to była prawda, nie byłoby ani świętych, ani męczenników – zaznaczył.

Z sanktuarium MBNP

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Caritas rozpoczyna akcję „Jałmużna Wielkopostna 2018”

Skomentuj