banner

Być jak Bezprym

Naiwnością jest wierzyć w mit monolitu polskiego narodu. Nie było go nigdy i nie ma dzisiaj.

Zawsze byli patrioci i… jakaś reszta, która z takich czy innych względów niepodległości Polski nie ceniła lub ceniła ją mniej niż inne rzeczy. Wśród tych ostatnich zapewnienie sobie przychylność ościennych dworów było chyba najczęstszym powodem zaprzaństwa. Dlatego rozdzieranie szat nad dzisiejszym podziałem jest tak naprawdę tęsknotą do rzeczywistości nigdy nie istniejącej. Nie takie w dziejach mieliśmy podziały, poczynając od początków państwa. Weźmy choćby księcia Bezpryma, syna Bolesława Chrobrego, zwanego niekiedy pierwszym polskim zdrajcą narodowym.

Wkrótce po przejęciu władzy, zresztą przy wsparciu zagranicy, odesłał cesarzowi Konradowi II polskie insygnia koronacyjne. Jak gdyby mówiąc do Niemców, by zaprowadzili w Polsce swoje porządki. Składając cesarzowi ten swoisty hołd mógł powiedzieć coś, co współczesnym językiem oddalibyśmy mniej więcej tak: „Mniej zaczynam się obawiać niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności. Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy. Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa. Nie możecie dominować, lecz macie przewodzić”. Tym samym rezygnował z suwerenności i uznawał prymat zachodniego sąsiada.

W kraju zaś gnębiono inaczej myślących, drużyna książęca rozganiała ich pochody w obronie państwa i wolnego głosu Kościoła. Bezprym bowiem postanowił nie klękać przed księdzem. Rozjuszona antychrześcijańsko ekstrema, przy akceptacji rządzących, przywracała pogańskie zwyczaje, takie jak kult demonów, zabijanie nienarodzonych czy sodomię. W historiografii nazwano to „reakcją pogańską”. Jej podłożem nie była zaś tylko religia, ale też względy ekonomiczne, które objawiały się rozpasaniem możnych i powszechną biedą włościan.

Rządy Bezpryma doprowadziły do zachwiania struktur państwowych i podważenia autorytetu władzy. W pewnym momencie o państwie piastowskim bez przesady można było powiedzieć: ch… d… i kamieni kupa.

Nic zatem dziwnego, że historia oceniła Bezpryma srogo. Był jedynym władcą Polski, o którym Gall Anonim nie wspomniał w swojej kronice. Sroga jest odpowiedzialność przed Bogiem i historią.

 

Na krańcu świata, cz. 24

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

„Za progiem”

Skomentuj