banner

Wycieczka do Rosji

Kolejna część wspomnień p. Wacława Pawliny. Dzisiaj m.in. o Polaku – kierowcy Lenina, a także o nieoczekiwanych znajomościach…

W 1974 roku prezes mojej spółdzielni (Inwalidów) chciał mnie nagrodzić, więc zaproponował mi wycieczkę do Moskwy. Skorzystałem z tego. Przygotowując się rozmawiałem z rodziną i krewniaczka powiedziała mi, że niegdyś wyjechał do Moskwy jeden z kuzynów. Nazywał się Kazimierz Gil. Podała mi adres, żebym spróbował go odnaleźć. Kiedy znalazłem się w Moskwie nie mogłem jednak odłączyć się od wycieczki. Jak zwykle, wycieczkowa rutyna. Zaprowadzili nas do Grobu Nieznanego Żołnierza. Delegacja wycieczki złożyła wieniec.

Grób Nieznanego Żołnierza w Moskwie. Źródło: kremlin.ru

Stamtąd poszliśmy zobaczyć Lenina. W mauzoleum trzeba było najpierw wystać swoje w kolejce i zostawić wszystkie rzeczy w okienku. Nawet kobiece torebki – nie wolno wnosić! No i weszliśmy w końcu. Na każdym załamaniu schodów jeszcze oficer przyglądał się, co kto ma ze sobą. Postaliśmy, popatrzyliśmy na Lenina i wyszliśmy. Z ciekawości przesylabizowałem wszystkie nazwiska dostojników w urnach na kremlowskim murze, kosmonautów itd.

Plac Czerwony, w tle Mauzoleum Lenina

Później poszliśmy do muzeum Lenina. Tam przewodniczka zaczęła nam opowiadać. W międzyczasie wymieniła Stefana Gila, osobistego kierowcę Lenina. A ja przecież poszukiwałem Kazimierza Gila i powiedziałem jej o tym. Ale ona miała tylko jedną formułkę, którą wolno jej było mówić.  Powiedziała, że Stefan Gil wpisany jest złotymi bukwami w dzieło Rewolucji itd. A ja się pytam: czy miał żonę, dzieci? Ona tylko: „Nie znaju, niczewo nie znaju”. Potem już nie chciała odpowiadać na pytania, chociaż pokazywałem jej adres tego Kazimierza.

Tymczasem Stefan Gil był to Polak z Grodna, gdzie miał majątek. Dostał się Leninowi w spadku po carze jako osobisty kierowca. Był obecny przy zamachu na Lenina w 1918 roku. Po śmierci tamtego w 1924 roku Gil samowolnie uciekł z Moskwy do Grodna i tam żył. Oglądaliśmy w tym muzeum film z Leninem jak przemawiał, a Gil siedział za kierownicą. Lenin jeździł Rolls-Roycem, którego dostał na rzecz rewolucji od Anglików.

Lenin (pierwszy od lewej) w samochodzie z żoną i siostrą. Maj 1918

Potem byliśmy na Placu Czerwonym. Dostaliśmy się do Parlamentu, gdzie zbierał się Wierhownyj Sawiec (Верховный Совет, Rada Najwyższa ZSSR). Weszliśmy też na plac Kremla, tam, gdzie można było wejść. Stała tam puszka, czyli po rosyjsku działo. Obejrzeliśmy tylko część kremlowskich budynków, bo ta rządowa część jest dodatkowo odgrodzona i nie można tam podejść. Wiara prawosławna także używa olei świętych do namaszczania chorych i pokazali nam, gdzie jest to wytwarzane właśnie na Kremlu. Obejrzeliśmy, jak się zmienia warta do mauzoleum. Wyglądało to bardzo paradnie, z pompą. Pamiętam, że Niemieccy turyści nagrywali z tego film kamerą.

Kreml z oczu ptaka. Źródło: kremlin.ru

Poszliśmy do domu towarowego przy Placu, czyli do GUM-u (Wierchnije Torgowyje Riady, Верхние торговые ряды). Ludzi tam mnóstwo! Wszędzie kolejki. Po południu już było praktycznie wszystko wykupione. Żona kupiła jakiś tam wisiorek. Ja zaś widziałem wtedy, że do Rosji faktycznie jest wywożona polska żywność, a dokładnie kurczaki.W końcu usiadłem sobie na parapecie przy wyjściu i czekałem.

Wtedy podeszła do mnie Hinduska w białej tunice i z błyszczącym brylantem na czole. Popatrzyłem na nią, a za chwilę podszedł do mnie starszy pan i pyta mnie i po niemiecku, i po angielsku: „Sprechen Sie Deutch?”; „Do you speak english?”. A ja powiedziałem: ani to, ani tamto. Najadłem się wtedy wstydu, bo jak to – inne narody znają i mogą się porozumieć, a ja, Polak, nie umiem? Tym bardziej, że przecież żyłem po wojnie na Śląsku i mogłem się niemieckiego nauczyć. Jednak przeszkodziła mi w tym nienawiść do Niemców, która jest może i uzasadniona, ale nie w językoznawstwie.

Pamiętam jeszcze, że wszedłem do cerkiewki przy Placu Czerwonym. Wszedłem, a tam w środku jakby remont. Nie było ikon. Przestraszyłem się, że jestem gdzieś, gdzie nie wolno być i wyszedłem stamtąd. Mieszkaliśmy w hotelu Ostankino. Obiady jedliśmy w restauracji Ukraina w pałacu takim, jak nasz Pałac Kultury. Takich pałaców jest w Moskwie siedem.

Historyczne dzielnice Moskwy

Kazimierza Gila, o którym mówiła mi kuzynka, nie odnalazłem, kontakt się urwał. Nawiązałem za to kontakt z pewną rosyjską kobietą, którą poznaliśmy z żoną w GUM-ie. Miała ona bardzo ładną córkę. Powiedziałem jej, że mam dla niej syna-kawalera w odpowiednim wieku. To im się spodobało i nawiązaliśmy po powrocie korespondencję. Z wielkim trudem pisaliśmy z synem listy po rosyjsku. Jednak w końcu napisałem im, że syn idzie w sałdaty. Oni ucieszyli się z tego i pisali, że to dobrze, bo może wezmą go do nich. Ja wtedy obraziłem się na to, że oni Polskę traktują jako część Rosji i zerwałem korespondencję z pobudek patriotycznych.

Poprzedni odcinek tutaj

Bizon

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Maniera mrucząco-monochromatyczna

Skomentuj