banner

Każdy spektakl biorę do siebie – wywiad z Anastazją Bąk

Odtwórczyni roli Ewy z spektaklu profilaktycznego „Raz się żyje” teatru Feniks, na co dzień uczennica Gimnazjum nr 2. Opowiada o swoich emocjach podczas występów, tremie oraz reakcji otoczenia  na teatralną działalność.

Przedstaw się czytelnikom, opowiedz coś o sobie.

Nazywam się Anastazja Bąk, ale znajomi mówią do mnie po prostu Nastka. Mam piętnaście lat, choć zazwyczaj nikt mi w to nie wierzy. Uczęszczam do trzeciej klasy Gimnazjum nr 2 w Radzyniu Podlaskim i uwielbiam swoją szkołę i klasę – 3a.

Jestem perfekcjonistką, co nie do końca uważam za dobrą sprawę. Gdy przyszło mi kiedyś opisać siebie jednym słowem, to powiedziałam ambitna, i do dziś tak jest. Moim największym problemem, z którym zmagam się już od dawna, jest za krótka doba. Zawsze brakuje mi czasu, chciałabym robić wszystko, a do tego oczywiście najlepiej.

Obecnie oprócz pasji związanej z teatrem, trenuję jeździectwo. Nie wspomniałam o tym co robię w wolnym czasie, a więc, spędzam go z ludźmi, uwielbiam rozmawiać, słuchać innych, albo po prostu posiedzieć z rodziną przy stole.

Twoja przygoda z teatrem zaczęła się…

Ojej, kiedy to było? Już od najmłodszych lat uwielbiałam występy sceniczne. Kiedy mówiłam wierszyki w szkolnej klasie, w zerówce, czułam się jak gwiazda sceniczna z tysiącem reflektorów skierowanych tylko na mnie. Brałam wtedy udział w każdym przedstawieniu, a gdy uznawałam, że mam ich niewystarczającą ilość, wraz ze swoim licznym kuzynostwem, organizowałam domowe przedstawienia. Następnie, w trzeciej klasie podstawówki, przeprowadziłam się z dość odległej Brennej, co było równoznaczne ze zmianą szkoły. Wspominam to teraz, ponieważ ma to naprawdę duży związek z decyzją o przystąpieniu do szkolnego koła teatralnego- „Bez przerwy” działającego w Szkole Podstawowej nr 2 w Radzyniu Podlaski.

Zaaklimatyzowanie się w nowej szkole nigdy nie jest łatwe i dobrze jest mieć wtedy miejsce i ludzi, przy których czujemy się komfortowo. Z tego miejsca dziękuję za wspaniały czas, tamtejszemu zespołowi teatru „Bez przerwy”. Gdy rozpoczęłam edukacje w obecnym gimnazjum, zdecydowałam się na wstąpienie do grupy teatralnej- „Feniks” w której prężnie działamy pod przewodnictwem Pani Elżbiety Żukiewicz. Wspomnę jeszcze, o teatrze „Enigma” działającego w Radzyńskim Ośrodku Kultury, w którym również miałam przyjemność grać.

Postaci z ostatniego spektaklu, którą z nich darzysz  sympatią, która z kolei w twoich oczach jej nie budzi?

Największą sympatią darzę Marię – przyjaciółkę z pracy Ewy. Jest to osoba pełna empatii i chęci pomocy. Swoimi życiowymi doświadczeniami stara się naprowadzić Ewę na właściwe tory. Najmniejszą zaś sympatią darzę Adama- męża Ewy, ponieważ cechuje go przerażająca obojętność wobec widocznego problemu Ewy, a znieczulica ta nie może prowadzić do niczego dobrego.

Teatr jest drugim domem, a sceniczni przyjaciele są niczym rodzina. Czy jesteś w stanie zgodzić się z tym stwierdzeniem?

Jak najbardziej, pełna zgoda. Podczas prób, na których spędzamy ogrom czasu, nabywamy wiele nowych znajomości, ale i bliżej poznajemy osoby z którymi mieliśmy już wcześniej kontakt. Tworzymy w ten sposób swoistego rodzaju rodzinę.

Podczas spektaklu profilaktycznego „Raz się żyje” wcieliłaś się w rolę matki, która ma problem z nadużywaniem alkoholu, twoja postać przyprawiała o ciarki, historia nie miała jednak szczęśliwego zakończenia. Długo zajęło Ci przygotowywanie się do tej roli?

Muszę przyznać, że gdy otrzymałam propozycje zagrania w spektaklu „Raz się żyje”, byłam pełna obaw. Bałam się tak ogromnej odpowiedzialności, nie wierzyłam, że sobie poradzę. Długo się zastanawiałam, prosiłam wiele osób o radę. Gdy podjęłam się zagrania roli Ewy, można powiedzieć, że spałam ze scenariuszem. Miałam mnóstwo pytań, szukałam w sobie Ewy, szukałam tego, co chciałabym przekazać innym. Mówiąc krótko, byłam pochłonięta tym projektem. Niewątpliwie była to jedna z najtrudniejszych ról, do których miałam okazję się przygotowywać.

Emocje po występie już opadły?

Nie do końca, ale z pewnością są stabilniejsze. Każdy spektakl biorę do siebie, chcąc jak najlepiej wcielić się w rolę danego bohatera, dlatego towarzyszy mi wiele emocji, zarówno przed jak i po spektaklu. W tym przypadku, nie mogło być inaczej.

Czy posiadasz jakiś wzór do naśladowania, znany aktor, a może ktoś z starszych kolegów występujący na deskach radzyńskiej sceny i okolic?

Od zawsze byłam zachwycona grą aktorską teatru- „Już kończymy”, których poczynania sceniczne, wprawiają mnie w zachwyt. Jednakże w tym konkretnym spektaklu- „Raz się żyje” z pewnością muszę wspomnieć o monodramie „Ja, Maria” w wykonaniu Pani Mirelli Rogozy Biel, po którego obejrzeniu wróciłam do domu i ponowie siadłam do pracy nad rolą Ewy.

Podczas występów zawsze towarzyszy ci trema, czy jest to na zasadzie-   ludzie siedzą na widowni, to siedzą, ja robię to co mam do zrobienia i nie zwracam większej uwagi?

Trema to moje drugie imię. Przed każdym występem publicznym, nie koniecznie spektaklem, jestem bardzo zestresowana, ale działa to na mnie bardzo motywująco i pozwala dać z siebie wszystko na scenie.

Jak reagują twoi koledzy ze szkoły bądź klasy na taką dodatkową działalność?

Bardzo pozytywnie. Gratulują, pytają o kolejne występy, a nie raz angażują się w interpretacje scenariusza. Nie oznacza to jednak, że jestem traktowana inaczej, bo to nie oto chodzi. Każdy z nas ma inne, najprzeróżniejsze zainteresowania i nawet jeśli my ich nie podzielamy, to powinniśmy wspierać naszych kolegów i koleżanki w ich poczynaniach. Ja to wsparcie mam i bardzo za nie dziękuję.

Co Ty, młoda aktorka, mogłabyś poradzić swoim początkującym kolegom?

Sama cały czas się uczę, ale gdybym miała udzielić jednej rady związanej z moją dotychczasową działalnością w tej dziedzinie to byłby to dystans do siebie. Pamiętajmy, że przyjdzie nam zagrać różne role i musimy do wszystkiego podchodzić z dystansem. Brać wszystkie uwagi do siebie, ale nie przesadnie.

Masz za sobą udane spektakle. Zamierzasz związać swoją przyszłość z teatrem?

Mam kilka koncepcji na przyszłość, co wynika, tak jak wcześniej wspominałam, z wielu zainteresowań. Czy będzie to teatr –  nie chcę jeszcze przesądzać. Tak więc na chwilę obecną pozostanie to moją słodką tajemnicą, zdradzę jednak, że ze sceną jestem na tyle zżyta, że rozstanie byłoby niezwykle ciężkie.

Czy jest coś co chciałabyś przekazać, a nie padło w wcześniejszych pytaniach?

Pozostaje mi podziękować, Panu i redakcji za poświęcony mi czas i uwagę, moim rodzicom i siostrze oraz całej rodzinie za ciągłą mobilizacje, przyjaciołom, koleżankom i kolegom za uwagi, miłe słowa i zrozumienie, trenerowi za nieustające wsparcie  i oczywiście grupie teatralnej „Feniks”, bo spektakl był przecież pracą wielu rąk, a w tym przypadku i głów. Dziękuję.

Dziękuję za rozmowę.

 

Deszcz bramek i hokejowy wynik dla Młodzieżówki!

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Jesienne spotkania z kulturą i sztuką

Skomentuj