banner

70 lat temu ubecy zamordowali „Płomienia”

Jest jednym z najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych ziemi radzyńskiej. Niezłomny w każdym calu, niesplamiony jakąkolwiek formą współpracy z okupantem niemieckim i sowieckim. 7 czerwca 1948 roku został zastrzelony na Zamku w Lublinie.

Narodziny bohatera

Jan Grudziński przyszedł na świat 23 grudnia 1914 roku w przysiółku Rudnik nieopodal Kąkolewnicy. Razem ze starszym bratem Władysławem i siostrą Józefą wychowywał się w typowej polskiej rodzinie chłopskiej, ukończył szkołę powszechną i odbył służbę wojskową w Brześciu. Wziął udział w wojnie obronnej 1939 roku, udało mu się uniknąć niewoli, wrócił do domu, ożenił się i zamieszkał w Berezie pod Międzyrzecem. Zaraz po powstaniu struktur terenowych ZWZ-AK wiosną 1942 roku zaangażował się w działalność konspiracyjną i niepodległościowe podziemie zbrojne w ramach Obwodu Radzyńskiego AK. Został dowódcą plutonu operującego w północnym rejonie ówczesnego powiatu radzyńskiego: Bereza, Wygnanka, Szóstka, Worsy, Przechodzisko, Zahajki, Drelów, Łózki, Grabowiec. W tym czasie posługiwał się konspiracyjnym pseudonimem „Tarol”.

„Płomień” zemsty

W 1943 roku, gdy nasiliła się działalność dywersyjna podziemia, Niemcy rozbudowali aparat terroru oraz wzmogli zakres akcji pacyfikacyjnych. Podczas jednej z takich akcji, w bestialski sposób zamordowali siostrę Jana – Józefę. Schorowana i częściowo sparaliżowana kobieta została przez Niemców i towarzyszących im Ukraińców ze służby pomocniczej, wrzucona żywcem do płonącego domu. Właśnie to zdarzenie stało się kluczowe dla przyjęcia pseudonimu „Płomień”.

Po wejściu na teren powiatu radzyńskiego armii sowieckiej w lipcu 1944 r. i aresztowaniu dowództwa 35 pułku piechoty AK, pluton Jana Grudzińskiego pozostał w konspiracji. Styczniowa ofensywa roku 1945 stworzyła warunki do dalszej działalności, bowiem jednostki frontowe przesunęły się za Wisłę. Pomimo rozwiązania AK, z dawnego obwodu radzyńskiego, którzy uniknęli aresztowania, zorganizowali się na nowo pod komendą por. Leona Sołtysiaka „Jamesa”. W tych strukturach znalazł się również „Płomień”. Karał za przynależność do PPR oraz przejawy współpracy z bezpieką, przeprowadzał akcje dyscyplinujące, polegających najczęściej na publicznym upomnieniu bądź chłoście w tylną część ciała.

W oczach  przełożonych był wyróżniającym się żołnierzem. Na wniosek komendanta obwodu kpt Leona Sołtysiaka „Jamesa” został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i z dniem 8 listopada 1946 awansowany do stopnia sierżanta ze starszeństwem.

31 grudnia 1946 roku oddział „Płomienia” wziął udział w sylwestrowym ataku na siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim, który miał być jasnym sygnałem dla społeczeństwa, że istnieje ciągłość legalnej władzy w postaci silnych oddziałów partyzanckich, i że komuniści w trzecim roku okupacji nie są w stanie złamać ducha oporu. W akcji wzięło udział około 300 ludzi z połączonych oddziałów WiN z Obwodu Radzyń i Włodawa. Oddział „Płomienia” razem z podkomendnymi por. Jerzego Skolińca „Kruka” atakował budynek szkoły obsadzony przez dwa plutony Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Ostatni akt

Po ogłoszeniu przez rząd komunistyczny amnestii w lutym 1947 roku, w poczuciu obowiązku za los podkomendnych i w nadziei na normalne życie, Jan Grudziński ujawnił się wraz z całym oddziałem. Jednak gdy kilku tygodniach rozpoczęły się aresztowania ujawnionych, „Płomień” i grupa żołnierzy, którym udało się uniknąć schwytania, wrócili do lasu. Pozostawał nieuchwytny, aż do lipca 1947 roku, kiedy to na skutek zdrady jednego z podkomendnych został aresztowany i poddany brutalnemu śledztwu w radzyńskiej katowni UB, a następnie przewieziony na Zamek Lubelski. Opowiadał potem żonie podczas nielicznych widzeń, że więzienie na Zamku nie mogło równać się z zwyrodniałym bestialstwem w radzyńskim areszcie.

Podczas quasi-procesu przed komunistycznym Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie, który odbył się pod koniec marca 1948 roku Grudziński zeznawał: W dochodzeniu mnie bili. Kopano mnie w głowę – mówiłem to, co chcieli a nawet podpisałem 10 kartek czystego papieru. […] Przed prokuratorem powiedziałem to, co kazano mi wyjaśnić w dochodzeniu, mimo że byłem przestraszony tym, co mi zarzucano, dlatego, że obawiałem się bicia i kopania.

Komunistyczni zbrodniarze w togach przesądzili o losie „Płomienia”. Akt oskarżenia przygotował prokurator Wacław Lange, a 30 marca 1948 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie pod przewodnictwem sędziego Witolda Smoczyka (późniejszego adwokata w Radzyniu) wydał wyrok śmierci. Egzekucja przez rozstrzelanie miała miejsce w dniu 7 czerwca 1948 roku na Zamku w Lublinie.

Rodzinie odmówiono wydania zwłok i po dziś dzień spoczywają w bezimiennej mogile, najprawdopodobniej na cmentarzu przy ulicy Unickiej. Przed śmiercią wyznał: Zginę zdeptany i opluty, ale przyjdą takie czasy, że postawią nam pomniki.
*
Uroczystości upamiętniające 70 rocznicę zamordowania przez UB Jana Grudzińskiego „Płomienia” rozpoczną się Mszą św. za jego duszę i za Ojczyznę dziś o godz. 18.00 w kościele Świętej Trójcy w Radzyniu Podlaskim. Po jej zakończeniu w sali parafialnej odbędzie się krótka konferencja, w której wystąpią dyrektor IPN w Lublinie Marcin Krzysztofik oraz Grzegorz Karpiński, a także otwarcie wystawy poświęconej Danucie Siedzikównie „Ince”.

Organizatorami są:
Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość Inspektorat Radzyń
Parafia Świętej Trójcy w Radzyniu Podlaskim
Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie

Serdecznie zapraszamy. Wstęp wolny!

 

Dariusz Magier

archiwozof

Niezapomniane przeboje Michaela Jacksona

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Półfinał wojewódzki w siatkówce plażowej dziewcząt

Skomentuj