banner

„Stopy”, czyli niepowtarzalne dzieła sztuki

W piątek, 16 listopada, w galerii ROK-u odbyła się premiera wystawy malarsko-fotograficznej pt.”Stopy”. Można na niej podziwiać dzieła trzech artystek – obrazy Doroty Kulickiej i Majki Zuzańskiej oraz fotografie Grażyny Hankiewicz.

Wystawa „Stopy” to realizacja fotograficzno-malarska, zawierająca spojrzenie trzech twórców Grażyny Hankiewicz, Majki Zuzańskiej i Doroty Kulickiej.

Stopy symbolizują swobodę i wolność w poznawaniu świata. Poprzez kształt i wielkość są elementem ciała charakteryzującym daną osobę. Człowiek się zmienia, może ukryć się za makijażem, nową fryzurą, natomiast stopy, dla uważnego obserwatora, stanowią znak rozpoznawczy przyporządkowany do konkretnej jednostki.

Stopy mogą uosabiać praktyczne podejście do życia np. człowiek „twardo stąpa po ziemi” lub „traci grunt pod stopami”. A może jest szczęściarzem i „spada na cztery łapy” bądź postawi stopę na „czymkolwiek” w roli zdobywcy? Stopy mogą być też metaforą podróży, poszukiwań lub tęsknoty za czymś nieosiągalnym.

Prezentujemy kilka przykładów dzieł, które można podziwiać na wystawie, a także fotorelację z wernisażu.

Podpisano umowy na termomodernizację budynków i zakup rezonansu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Awaria ogrzewania na pływalni

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    19/11/2018

    Wierszyk o sztuce współczesnej :

    Pewien Artysta mierny, choć lokalnie znany,
    Co się artystom zdarza, trochę był pijany.
    W stanie tym wyszedł na plac w centrum swego miasta
    I na tym właśnie placu najzwyczajniej nasrał.

    Niby się nic nie stało, lecz właśnie, niestety,
    Przechodził tam redaktor Najlepszej Gazety.
    Podszedł, przyjrzał się kupie i rzekł: Gratuluję!
    Mistrz, widzę, ciągle tworzy i nic nie próżnuje,

    Nie co dzień się spotyka wielkiego człowieka,
    Ja skoczę gdzieś zadzwonić. Pan, Mistrzu, niech czeka!
    Zaprosił na plac grupkę lokalnej śmietanki
    I dwóch krytyków sztuki – kolegów od szklanki.

    Zeszło się towarzystwo, żywo dyskutuje:
    Cóż za siła ekspresji, Panie, ja to czuję!
    A jakie nowatorskie ma środki wyrazu,
    To jest Wielki Artysta, widać to od razu!

    Forma tak finezyjna, że nie siada mucha,
    A treść jaka głęboka, wprost uczta dla ducha.
    I to na środku miasta! Cóż za oryginalność,
    To satyra na naszą mieszczańską moralność,

    Lub na brak tolerancji dla czarnej mniejszości.
    Symbolizm niezrównany w swej doskonałości,
    Uduchowione dzieło, niech Pan rzuci okiem,
    Pełne chytrych podtekstów, natchnione, głębokie!

    Przechodził przypadkowo obok grupy gości
    Zwykły, szary przechodzień. Podszedł z ciekawości
    I słysząc, jak tłum nad gównem włos na czworo dzieli,
    Odrzekł: Wielkie mi rzeczy! Gówna nie widzieli!

    Krytycy aż pobledli, artysta się skrzywił:
    No tak! Prostak! Ignorant! Nie ma się co dziwić!
    Klasyczny zjadacz kiczu, typowy zaścianek!
    Perły, mój panie, perły przed wieprze rzucane!

    Szkoda słów na rozmowę z takim głupim bucem,
    Co byle prościuch wie o nowoczesnej sztuce?
    To słysząc Pan Przechodzień zawstydził się srodze
    I z placu w centrum miasta zwiał na jednej nodze.

    I tak się zresztą spieszył do Urzędu Miasta,
    By zapłacić podatek, który ciągle wzrasta,
    Gdyż artysta bez przerwy w tym urzędzie biada,
    By mu zwiększyć dotacje, bo sztuka upada.

Skomentuj