banner

Australia jak mango – Marek Niedźwiecki w naszym mieście

Nasze miasto w ramach kolejnej edycji Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami odwiedził w niedzielę Marek Niedźwiecki, jeden z najbardziej znanych dziennikarzy muzycznych w kraju. Prowadzący Listę Przebojów Programu III opowiadał o swojej pasji podróżowania i promował swoją książkę „Australijczyk”, będącą zapisem jego doświadczeń z 13 podróży po tym egzotycznym kontynencie.

Znany dziennikarz muzyczny, jeden z najwspanialszych głosów Polskiego Radia zawitał do naszego miasta, by opowiedzieć o swojej drugiej po muzyce największej pasji – podróżowaniu. Dlaczego podróżuje? – Zacznę od tego, ze w radiu niebywale dobrze nam płacą – zażartował.

Zdradził nam, że jadać do Radzynia przejeżdżał przez Wilkowyję. Nie kupił mamrota, nie zastał też Solejukowej. Przyznał także, że współcześnie nie przyjmuje już zaproszeń na takie wydarzenia, ale Jakub Plecha i jego ojciec swoim „mobbingiem” sprawili, że wreszcie przyjechał do Radzynia.

Była to już 25 edycja Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami.  Marka Niedzwieckiego nikomu nie trzeba przedstawić. Od 1982 roku z krótką przerwą prowadzi Listę Przebojów Programu III. Nie każdy jednak wie, że zjechał Australię wszerz i wzdłuż. Gość najpierw odsłonił swoją tabliczkę na Placu Wolności, a następnie odbyło się spotkanie połączone z promocją jego książki pt. „Australijczyk”.

Spotkanie miało ciekawą formułę, w której Niedzwiecki odpowiadał na pytania zadane zarówno przez internautów, jak i członków widowni. W tle można było podziwiać kolekcję jego zdjęć z podróży, które stanowią również istotny element w książce. Niedźwiecki próbował opisać Australię poprzez pryzmat zmysłów.  – Australia smakuje jak mango, zdecydowanie – przyznał. Z zapachów wymienił eukaliptusy.

W Australii zauroczyło go m.in. tamtejsze wino, które uważa za najlepsze na świecie, choć uważa, że ostatnio się „skiepściło” . Jak skromnie przyznał jest „raczej testerem niż znawcą”, ale poleca wino ze szczepu shiraz, najlepiej z regionu McLaren Vale. Z białych win zaś za najlepsze uważa chardonnay.

Jak brzmi Australia? To przede wszystkim kukabary – „strasznie upierdliwe papugi”, albo – cykady. – To niewiarygodne, jak cykady potrafią człowieka wyprowadzić z równowagi – mówił Niedźwiecki.

Wśród swoich ulubionych miejsc Australii wymienił Sydney, święto górę Aborygenów Uluru, Melbourne , Tasmanię, parki narodowe. Z Sydney poprowadził raz nawet na żywo Listę Przebojów. Przyznał, że w świecie globalnej wioski wiele produktów, smaków Australii można już nabyć w naszym kraju. Pytany o to, co łączy Polskę i ojczyznę misia koali, stwierdził, że Polacy, którzy są wszędzie, także na Antypodach.

Niedźwiecki mówił nieco także o swoim życiu prywatnym. – Ja jestem rocznik 54. 1954 – podkreślił. Pochodzi z małego miasteczka Szadek.-  2, 5 tys. mieszkańców w latach 60., 2,5 tys mieszkańców teraz – mówił. Jego ojciec był rzeźnikiem, a on wymarzył sobie w latach 60. ubiegłego wieku, że będzie prowadzić listę przebojów. – I to najchętniej w Trójce – podkreślił Niedźwiecki. –  Coś za coś – podsumował swój wybór życia samotnika. Postanowił poświęcić się robieniu kariery – z powodzeniem!

Nie mogło zabraknąć pytań o muzykę. Niedźwiecki spytany, jak czuje się jako ojciec, który wychował muzycznie pokolenia Polaków, stwierdził z przekąsem: – Okropnie się czuje. Niby ja to wychowałem, a najpopularniejsza jest muzyka disco-polo – podsumował.

Spytany o obiecujących polskich wykonawców Niedźwiecki wymienił Darię Zawiałow, Fisz Emade Tworzywo, czyli grupę braci Waglewskich , Krzysztofa Zalewskiego i, Dawida Podsiadło. Za najlepsze dla muzyki uważa lata 70., a dokładnie rockowe albumy takich grup jak najlepsze lata 70. były w muzyce Pink Floyd, Flteetwood Mac czy Alana Stuarta z tamtego okresu.

Niedźwiecki jest ekspertem nie tylko od Australii. Inne kraje które go przyciągają to Korsyka i Nowa Zelandia. Trzykrotnie był również w Indiach. 13 razy spędzał urlop w Australii, ale zapewnił nas, że nie zamierza się nigdy wyprowadzać z Polski. – Jestem coraz bliższy decyzji, żeby nigdy już nigdzie nie wylatywać – wyznał. Stwierdził, że poza miłością do muzyki i podróży, w jego życiu najwięcej jest „normalności”, czyli powtarzalności, którą z resztą lubi. Przyznał, że nie marzy już też o robieniu wywiadów z wielkimi artystami. – Marzyłem o tym, żeby zrobić wywiad z Dawidem Bowem, ale to przyszło za późno – podsumował Niedźwiecki. Przyznał także, że zbliża się czas jego odejścia na emeryturę, kiedy będzie musiał w końcu uwierzyć, że istnieje „życie pozaradiowe”…

 

Porywający duet, czyli pierwszy koncert jubileuszowych Dni Karola Lipińskiego

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Narodowe Czytanie w SOSW