banner

Remis, który nikogo nie cieszy

Bezbramkowym remisem zakończył się mecz „biało-zielonych” z Podlasiem Biala Podlaska. Taki rezultat nie cieszy żadnej ze stron. Radzynianie wciąż pozostają bez wygranej na własnym boisku w 2018 roku, zaś strata punktów przybliża naszego sobotniego rywala do spadku do IV ligi.

 Radzyńska drużyna po raz kolejny w rundzie wiosennej nie potrafiła wygrać na własnym boisku. Tym razem remisowo zakończyło się derbowe spotkanie z Podlasiem Biała Podlaska.

Mecz rozpoczął się tradycyjnie od wyraźnej przewagi gospodarzy . Przez kilkanaście minut drużyna przyjezdna ograniczała się do obrony własnej bramki. Ataki Orląt nie przynosiły zbytniego zagrożenia bramce bronionej przez Pawła Zagórskiego. Pierwszą klarowną sytuację stworzył Krystian Puton w 10 minucie , kiedy z ostrego kąta sprawdził umiejętności golkipera Podlasia. Kilka minut później Orlęta wróciły z” dalekiej podróży”. Sam na z Krzysztofem Stężałą wyszedł Kamil Kocoł i musiał uznać wyższość bramkarza gospodarzy. Zespół Podlasia otrząsnął się z przewagi radzyńskiej drużyny ale nie potrafił poważnie zagrozić bramce Orląt. Właściwie tyle można powiedzieć o emocjach w pierwszej części spotkania.

Drugą połowę meczu goście rozpoczęli od bardzo agresywnych i niezgodnych z przepisami zagrań. Sędzia pokazał żółty kartonik byłemu zawodnikowi Orląt Przemysławowi Grajkowi oraz kilkakrotnie dyktował rzuty wolne.Bardzo blisko zdobycia bramki zawodnicy Damiana Panka byli w 50 minucie kiedy posłanej wzdłuż linii bramkowej przez Putona piłki nie potrafł wepchnąć do siatki Zagórskiego żaden z graczy gospodarzy. W 52 minucie powtórzyła się sytuacja z pierwszej części meczu. Tym razem naprzeciw Stężały znalazł się Marcin Kruczyk ale strzelił niecelnie. Upłynęło kilka minut i bramkarz Orląt znowu błysnął najwyższą klasą broniąc w sytuacji sam na sam strzał Kamila Pajnowskiego. Pod koniec spotkania radzyńska drużyna miała dwie okazje na objęcie prowadzenia. W 77 minucie Karol Kalita tuż po wejściu na boisko strzelił wzdłuż linii bramkowej a cztery minuty później Cezary Demianiuk z najbliższej odległości nie zdobył bramki po dograniu Putona.

Mecz zakończył się polubownym rozstrzygnięciem. Spotkanie stało na przeciętnym poziomie. Był to typowy mecz walki z nieco większym zaangażowaniem i twardą grą drużyny Podlasia w drugiej połowie. Gospodarze odczuwali trudy środowego meczu w Pucharze Polski. Szczególnie było widać brak świeżości u najbardziej pracujących w Końskowoli Szymona Stanisławskiego i Krystiana Putona. Należy podkreślić wysoką klasę bramkarza Orląt Krzysztofa Stężały.

W środę, 30 maja o godz. 17.00 „biało-zieloni” zagrają na wyjeździe z Resovią. W sobotę, 2 czerwca o 17.00 na Warszawską przyjedzie Motor.

Orlęta – Podlasie Biała Podlaska (0-0)

Orlęta: Stężała – Adrian Zarzecki, Patryk Szymala (C), Bartosz Ciborowski(„64 Arkadiusz Korolczuk),  Rafał Kiczuk, Michał Panufnik- Krystian Puton, Jakub Kaganek(’60 Cezary Demianiuk), Karol Rycaj(’77 Karol Kalita), Piotr Krawczyk,  Szymon Stanisławski

Powrót do tradycji w Muzeum Regionalnym

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Przez taśmę trafiła do szpitala

Skomentuj