Darmowy Program PIT

Wywiad z Józefem Korulczykiem, prezesem RaSIL-u

O kadencji zmarnowanych szans, uczeniu się na żywym organizmie, nie godzeniu się ze złymi rzeczami, owocnych sporach, planach wydawniczych i o 3. priorytetowych warunkach dla poparcia kandydata na burmistrza – z Józefem Korulczykiem rozmawia Jakub Hapka.

Jesteśmy w gorącym, przedwyborczym okresie. To dobry czas na podsumowanie i ocenę rządzących miastem. Jaką ocenę i dlaczego wystawiłby pan burmistrzowi Radzynia?

Tę ocenę wystawiałem już wielokrotnie i ona cały czas jest niezmienna. Jest to ocena negatywna, a nawet zdecydowanie negatywna. Miasto za tej kadencji cofnęło się w rozwoju. Nie wykorzystało szansy rozwoju, a inne miasta zdecydowanie nas wyprzedziły. Jest to tym bardziej rażące z uwagi na to, że była to kadencja wyjątkowa pod względem możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych. Tych pieniędzy już nie będzie. Środki, na które władze miejskie nie potrafiły napisać wniosków, są stracone na zawsze. Takich sytuacji było wiele. Nie było tak jedynie w przypadku ostatniego wniosku o 10 milionów. Wcześniej były: 3,5 miliona, inna milionowa kara czy chociażby szkodliwe transakcje wymiany działek, które przynosiły straty. Tych strat można by wymienić naprawdę wiele.

Do tego jeszcze dokładanie do pustego w sporej części pałacu Potockich… Naprawdę, w tej kadencji zmarnowano bądź też nie pozyskano masy środków. Z tych powodów nie można ocenić tej kadencji dobrze. Nie można tym bardziej, że nie stworzono nawet warunków dla inwestorów.

Mieliśmy ostatnio wizytę pani minister Jadwigi Emilewicz, która powiedziała, że pomoże Radzyniowi znaleźć inwestorów. Warunkiem są tereny pod inwestycje. Radzyń takie tereny ma, trzeba je tylko przygotować. Przez całą kadencję nie zrobiono nic w tym względzie. Były olbrzymie szanse, które zostały zmarnowane. Jest to kadencja zmarnowanych szans.

Wielu  radzyniaków, którzy 4 lata temu oddali swój głos na obecnego włodarza, może powtórzyć za biblijnymi uczniami z Emaus: A myśmy się spodziewali. Z czego wynika rozczarowanie kończącą się kadencją? J. Rębek broni się argumentacją, że pierwsza kadencja była czasem przygotowania wniosków, planów a dopiero teraz, po reelekcji przyjdzie czas na realizację wyborczych obietnic.

Wydaje mi się, że jeżeli ktoś kandyduje na burmistrza, powinien być przygotowany do pełnienia tej funkcji. Miasto jest zbyt ważne. Ta kadencja była czasem uczenia się na żywym organizmie. Nie można w ten sposób stawiać sprawy, że „dopiero teraz będę robił”.

Jaką mamy gwarancję na to, że burmistrz Rębek w następnej kadencji będzie radził sobie lepiej? Ta nauka rządzenia może mu zająć jeszcze i kolejne 5 lat. Myślę, że miasta nie stać na jej sponsorowanie.

Jeśli nawet ktoś czegoś nie wie czy nie potrafi – przecież nikt nie jest wszechwiedzący – powinien dobrać sobie odpowiednie otoczenie, współpraciwników, którzy będą mu w tym rządzeniu pomagać. Tymczasem z tym też nie jest dobrze.

W przypadku ewentualnej porażki Rębka zapewne pojawi się powracający zarzut, że to przez RaSIL lokalna prawica jest podzielona. Jak zawczasu można odpowiedzieć na takie stwierdzenie?

Nie powiedziałbym, że radzyńska prawica jest podzielona. Przy RaSIL-u skupiają się różne jej odłamy. Praktycznie poza RaSIL-em jest tylko wąska grupa związana z burmistrzem. Nawet niektórzy członkowie aktualnego PiS-u startują z list stowarzyszenia.

Co więcej, część prawicy ogólnopolskiej też popiera RaSIL. Mieliśmy konferencję pani minister Emilewicz, która wsparła naszych kandydatów.

14 września, na Placu Wolności, w obecności minister technologii i przedsiębiorczości RaSIL zaprezentował swoich kandydatów do powiatu, miasta i gmin. Proszę przypomnieć główne założenia programowe

Jednymi z ciekawszych zagadnień programowych są te związane ze służbą zdrowia. Zakładają reorganizację i opracowanie programu naprawczego. Trzeba także zapobiec dalszemu zadłużaniu się  SP ZOZ.

Potrzebna jest także budowa parkingu przy szpitalu. Może jest to taka przyziemna rzecz, ale jednak myślę, że to powinno być zrobione, i to dawno. Od dawna słyszymy o tym, że jest problem z parkowaniem, a przecież jest tyle terenu, który można by pod ten parking wykorzystać. Tym bardziej, że w Powiatowym Zarządzie Dróg jest ekipa, która zrobiłaby taki parking z chodnikiem i w zasadzie chodzi tylko o koszty materiału. Dziwię się więc temu, że nie zostało to jeszcze zrobione.

Kolejną rzeczą jest pomaganie rolnikom w walce z ASF. Wprawdzie sprawa pomoru leży głównie w gestii władz centralnych, jednakże – jak wspominałem na konwencji RaSIL – władze powiatowe w jakimś stopniu mogą pomóc, mają bowiem pewien wpływ na powiatowych lekarzy weterynarii.

Postaramy się też pozyskać inwestorów. Na niedawnym spotkaniu z panią minister Emilewicz padły obietnice jej pomocy w tych zabiegach.

Kto tworzy KW RASIL i jak można scharakteryzować jego kandydatów?

Jest to bardzo bogate spektrum. Są to ludzie z różnymi poglądami, z różnymi doświadczeniami. Jednakże kandydatów RaSIL-u łączy jedno – działanie  na rzecz całego środowiska i nie godzenie się na złe rzeczy, które się dzieją. Są to osoby aktywne.

Jak jeszcze można określić środowisko RaSIL-u? Są to osoby w większości o poglądach konserwatywnych, chociaż nie wszyscy. Gdybyśmy jednak chcieli znaleźć jeden wspólny mianownik dla tego szerokiego spektrum, to jest to patriotyzm. Tutaj jest ten jeden wspólny element.

Zależy nam nie tylko na dobru jednego środowiska, ale i całego kraju. Osoby o poglądach patriotycznych są przy RaSIL-u, co zresztą widać przy organizacji imprez o charakterze patriotycznym, takich jak Marsz Żołnierzy Wyklętych, który organizowaliśmy już po raz piąty. Ci wszyscy ludzie, niezależnie od poglądów, na takim marszu się gromadzą.

Cieszę się z tego, że przy RaSIL-u udało się skupić takie środowisko. Ostatnio nawet zostałem zapytany: „Jak to jest, że macie tyle różnych poglądów w RaSIL-u, a się nie kłócicie?”. A istniejemy już od 15 lat. To jest chyba ewenement, że ludzie o różnych poglądach potrafią tyle lat działać, coś tworzyć i nie mieć do siebie pretensji. Owszem, można się czasami spierać, to rzecz oczywista. Ale nie traktować się jak wrogów, kiedy osiąga się sukcesy i prowadzi wspólne działania. U nas takich sytuacji nie ma.

Być może dlatego, że my reprezentujemy jeszcze stare poglądy na temat działalności, kiedy ludzi traktowało się jak przyjaciół, którym należy pomagać, kiedy ważne były takie pojęcia jak „honor”, „przyjaźń”, „koleżeństwo”. Być może to są właśnie te czynniki spójne, które łączą tych wszystkich ludzi.

KW RASIL wychodzi poza granice powiatu radzyńskiego

Zgadza się, wychodzimy poza te granice. To jest chyba nawiązanie do poprzedniego pytania, kiedy mówiłem o wartościach. Tak się bowiem złożyło, że nasi przyjaciele z Białej Podlaskiej, z którymi współpracowaliśmy od wielu, wielu lat, którzy pomagali nam np. w organizacji wizyt małżeństw Gwiazdów i Romaszewskich w Radzyniu, nagle sami znaleźli się w potrzebie.

Dlatego wyciągnęliśmy do nich rękę i w Białej Podlaskiej została zarejestrowana lista RaSIL-u do Rady Miasta, z której będą mogli kandydować. Dochodzą do mnie słuchy, że może też być kandydat na prezydenta. Daliśmy im w tym wolną rękę.

W miniony piątek, w sali Radzyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, KW RASIL podpisał porozumienie z kandydatem na burmistrza Radzynia, Mariuszem Skoczylasem. 

 Tak jak mówiłem już wcześniej, udzieliliśmy poparcia takiemu kandydatowi, który chciałby zrealizować niektóre z naszych zamierzeń. Z taką propozycją współpracy zgłosił się do nas Mariusz Skoczylas. Od razu przedstawiliśmy mu programowe warunki współpracy. Nie będę wszystkich wymieniał, ale dla nas są trzy najważniejsze.

Pierwszym jest stworzenie terenów inwestycyjnych dla stworzenia nowych miejsc pracy. Postulujemy to z tym większym przekonaniem, że mamy zapewnienie, już chyba po raz trzeci, wsparcia ministerstwa w tym względzie. To trzeba wykorzystać. Drugim głównym postulatem jest zagospodarowanie pałacu Potockich. Trzecim jest budowa Muzeum Żołnierzy Wyklętych. To są nasze trzy warunki, od których nie odstąpimy.

Inne – a jest ich więcej – możemy negocjować, ale te trzy są naszymi priorytetami, od których nie odstąpimy.  Pozostali kandydaci nie zwracali się do nas o poparcie. Nie wyrażali chęci współpracy.

Jak Pan ocenia opozycję w Radzie Miasta?

Opozycja w Radzie Miasta była nieliczna, ale aktywna. Niestety była to tylko aktywność słowna, często nawet „pijarowa”. Nie zauważyłem jej skutecznych działań. Tymczasem takie możliwości były. Czasami burmistrz ją do nich prowokował, mówiąc, że skoro uważają, iż są nieprawidłowości, to powinni skierować wniosek do prokuratury. Nie zauważyłem, by złożyli jakiś wniosek o unieważnienie uchwał, które zawierały nieprawidłowości. Opozycja nie potrafiła wyegzekwować publikacji umów. Nie wiem, z czego wynikała ta nieskuteczność.

RaSIL żyje nie tylko wyborami. Proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom o ostatnich publikacjach i najbliższych planach wydawniczych.

Rzeczywiście. Ostatnie dwie najciekawsze pozycje  to „Radzyński Rocznik Humanistyczny” i „Jan Kołkowicz. Dzieła zebrane”. Tutaj ukłon i podziękowania dla Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, który w 100% pokrył koszty wydania tej drugiej pozycji.

Niestety, „Rocznik” musieliśmy wydać w 100% z własnych środków z tego względu, że zarówno burmistrz, jak i starosta odmówili nam na niego dotacji pomimo tego, że jest to pozycja znana i punktowana przez ministerstwo. To były nasze ostatnie działania.

Co zamierzamy? Być może przed wyborami wyjdzie drugi zeszyt „Radzyńskiego Rocznika Humanistycznego”, bo okazuje się, że materiałów mieliśmy tyle, że nie pomieściło się to w jednym tomie, musimy zatem wydać dwa.

 17 listopada organizujemy sesję naukową pt. „Radzyńskie drogi do Niepodległości”. W planach wydawniczych, już na przyszły rok, mamy trzy ciekawe pozycje. Wszystko wskazuje na to, że dostaniemy jakieś  wsparcie w tym względzie. Byłyby to: album z opisem „Dwory i pałace powiatu radzyńskiego”, „Radzyń Podlaski w okresie okupacji niemieckiej 1939-44” i „Twarze radzyńskiej bezpieki”. To są trzy pozycje, których przygotowanie jest już w zaawansowanej fazie. Na kolejny rok przygotowujemy następny „Radzyński Rocznik Humanistyczny”. Inne pozycje być może urodzą się już w trakcie, ale to mamy zaplanowane na dzień dzisiejszy. Co jeszcze? Zobaczymy, czas pokaże. Tymczasem to są plany na najbliższy okres.

Wrócę jeszcze do wyborów. Co Pana zdaniem jest najbardziej palącą kwestią do uporządkowania, zajęcia się przez nową Radę Miasta? Co jest najpilniejszą sprawą, gdy opadnie już wyborczy kurz?

Mogę powiedzieć o tym, od czego ja zaczynałem, gdy byłem burmistrzem. Bilans finansowy, bilans otwarcia. Co prawda nie robiliśmy audytu, ale sami prześledziliśmy, jaka jest sytuacja finansowa, dlatego, że trzeba zamknąć budżet –  wiedzieć, na czym się stoi; z czego zrezygnować, gdzie obciąć koszty. To jest podstawowa rzecz. Resztę można już robić później, na spokojnie.

Dalej – analiza umów. To jest druga rzecz, którą należy zrobić. Trzeba się zastanowić, które umowy da się zerwać, jeżeli są niekorzystne, a które zmienić.

To były pierwsze działania prezesa Bońka w PZPN-ie 

Kiedy zostałem burmistrzem, niektóre niekorzystne dla miasta umowy po prostu wypowiedziałem. To są dwie pierwsze rzeczy, które należy zrobić po wejściu.

Myślę,że należy także mieszkańcom pokazać przejrzystość, publikując wszystkie umowy, których dotychczasowe władze nie chciały publikować, a które były zawarte poprzednio. To nie jest wielka rzecz. Wystarczy kilka dni, żeby jakiś pracownik to przejrzał. To nie jest coś ponad siły Urzędu Miasta, a tymczasem dzięki temu pokaże się klarowność, przejrzystość działalności. To powinno cechować każdego burmistrza. To jest potrzebne, żeby nie było podejrzeń o jakieś malwersacje, nieprawidłowości itp. itd.

Finanse powinny być przejrzyste i dostępne dla wszystkich mieszkańców, a nie ukrywane.

Kiedy ten wywiad się ukaże, będziemy już po spotkaniu z wicepremierem Jarosławem Gowinem. Proszę uchylić rąbka tajemnicy, jak doszło do zaproszenia Ministra Edukacji i Szkolnictwa Wyższego do naszego miasta.

Wynika to z naszej aktywności jako stowarzyszenia. Jesteśmy w Warszawie cenieni znacznie bardziej niż przez nasze władze lokalne. To jest paradoks. Zdradzę jeszcze, że jesteśmy w trakcie realizacji spotkania z Rzecznikiem do Spraw Przedsiębiorców, byłym posłem –  Adamem Abramowiczem. Wszystko wskazuje na to, że takie spotkanie odbędzie się 12 października.

Dziękuję za rozmowę.

 

Przypominamy też poprzedni wywiad z Józefem Korulczykiem:

Rok ’80 zapoczątkował zmiany, które trwają do dziś- wywiad z Józefem Korulczykiem (cz.I)

Rok ’80 zapoczątkował zmiany, które trwają do dzisiaj- wywiad z Józefem Korulczykiem (cz.II)

 

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Weekend z królewską grą

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Ulański Dzień Seniora w rytmie włoskich hitów

Skomentuj