Darmowy Program PIT

Najchętniej wziąłbym Stilicia- wywiad z prezesem „Orląt”, Krzysztofem Grochowskim

O specyfice prowadzenia klubu, mitycznych „kokosach” i biznesie, czyli ile kilometrów do Tallina-  z prezesem Orląt, Krzysztofem Grochowskim rozmawiają Adam Świć i Jakub Hapka

DSC_0027

J. H.: Panie Prezesie, zacznijmy od pytania o trwające letnie okienko transferowe. Kto z Orląt odszedł, a kto przybył na Warszawską?

Możemy na pewno powiedzieć, kto odszedł Brazylijczyk Adison. Nie mieliśmy żadnych złudzeń co do tego, że będzie długo u nas grał. Przyjechał do Polski latem poprzedniego roku.Próbował się zaczepić w jakimś klubie,ale ponieważ było już trochę za późno,rozgrywki w wyższych ligach już prawie startowały, to wszyscy już odpuścili, łącznie z Pogonią Siedlce,w której był na testach jak graliśmy z nimi sparing.Trzeba było ściągnąć jego certyfikat z Brazylii a to trochę trwa.Myśmy się tego tematu podjęli. I on też nie grał u nas od początku rozgrywek, wystartował dopiero w 4 meczu. Bardzo fajnie się zaprezentował w rundzie jesiennej, został wybrany najlepszym piłkarzem naszej III ligi lubelsko-podkarpackiej.

Potem niestety, odnowiła mu się kontuzja miał stary, niezaleczony do końca uraz.Próbowaliśmy w przerwie zimowej przywrócić go do pełnej sprawności. W styczniu byliśmy już dogadani z klubem z drugiej ligi na jego transfer, ale zawodnik mimo że początkowo chciał to potem zrezygnował. Jego menadżer próbował go potem wytransferować do ekstraklasy litewskiej, gdzie był nawet na testach, ale stary uraz dał o sobie znać .I już na wiosnę było z nim różnie. Grał tu na zasadzie wypromowania się w Polsce, by znaleźć lepszy klub. Nie udało się to ze względu na kontuzję.

A. Ś.: Zrezygnował z grania w Polsce?

Raczej tak, wrócił do ojczyzny.

J. H. :Kto jeszcze odchodzi?

Poza nim, Tomek Tymosiak. Grał u nas przez ostatnie 2 lata, był wypożyczony z Górnika Łęczna. W tej chwili jest w Motorze Lublin. Miał zamiar podjąć studia w Lublinie i ciężko byłoby mu dojeżdżać. Także Tomek Ryczek przyszedł zimą, złapał kontuzję i nie do końca zdołał się pokazać. Z tego, co mówił trenerowi,  chyba daje sobie spokój z piłką i będzie kierowcą busa i będzie woził ludzi do Anglii. Na razie tych trzech zawodników z podstawowego składu.

Pod znakiem zapytania stoi sytuacja Wojtka Jakubca, który przymierzał się do wyjazdu do Szwecji, ale na razie trenuje i chyba u nas zostanie.

J. H. : A nowe nabytki?

Mogę na razie potwierdzić Mateusza Konaszewskiego, środkowego obrońcę z  Podlasia Biała Podlaska, może tez grać na boku obrony. Ma 23 lata, student AWF w Białej Podlaskiej. Związał się z nami roczną umową.

Wśród grona nominowanych zawodników podczas Bialskiej Gali Sportu było dwóch naszych, czyli Piotrek Zmorzyński i Rafał Borysiuk i właśnie Mateusz. Wszyscy grają teraz u nas (śmiech).

Co do innych zawodników, dopóki nie będzie to spisane na papierze, to wolałbym tego nie mówić, bo różne rzeczy się zdarzają. Wydaje się, że jest się z zawodnikiem dogadanym, następnego dnia się okazuje, że jest już w innym klubie.

Praktycznie mamy wykrystalizowany skład, w tej chwili dogadywane szczegóły odnośnie umów między zawodnikami i klubami. Jeżeli zawodnik nie jest wolny, związany umową kontraktową z klubem albo na statusie młodzieżowca, czyli ma mniej niż 23 lata trzeba zwykle klubowi zapłacić ekwiwalent.

Czasami się zdarza, że zawodnik twierdzi, że jest dogadany z poprzednim klubem,że nie będą robić z problem z jego odejściem , a potem się okazuje że jednak chcą za niego jakiś pieniądze.

DSC_0017

J. H. :Poprzednie pytanie nie było przypadkowe. Klubowa, oficjalna strona zarasta pajęczyną, na facebook’owym profilu ostatni wpis pochodzi z września 2014. A przecież komunikacja ze środowiskiem kibicowskim jest bardzo ważna. Gdy wchodziliśmy do budynku, rozmawialiście z nowym administratorem strony…

Mam nadzieję że to będzie przełom. Ta strona kiedyś świetnie funkcjonowała, dzięki Michałowi Szczygielskiemu. Stworzył od podstaw razem z Mirkiem Piasko. Była wzorcowa, chwalona przez wszystkich. Michała, niestety, od ponad roku już nie ma z nami, jego praca zawodowa nie pozwala mu na jakieś inne zajęcia. Mirek Piasko  próbował to ogarniać sam, ale ze względów zdrowotnych nie za bardzo chce to dalej robić.

Jak sami widzieliście, prawdopodobnie nowa osoba będzie to prowadziła. Jest jednym z redaktorów „Lubsport”-u.

A. Ś. :W dobry moment się wstrzeliliśmy 🙂

To młody chłopak z Puław, ale w dzisiejszych czasach można to prowadzić z zewnątrz. Zresztą, to nie tylko kwestia facebooka. Trzeba uaktualnić kadry młodzieżowe…

J. H. : Sparing z I-ligową Pogonią Siedlce (1-1) to powiew optymizmu, czy do meczów kontrolnych nie powinniśmy przywiązywać większej wagi?

Raczej to drugie. Trenerzy różnie podchodzą do tych meczów. Można podejść do tego w takim sensie, że spinamy się, gramy pierwszym składem, przeciwnik wystawia rezerwy czy zawodników testowanych, my z nimi wygrywamy -fajnie jest! A to wcale tak być nie musi. I odwrotnie my akurat testujemy, przeciwnik gra silnym składem, dostajemy 0-5 i wnioski można wyciągać różne.

Jest też kwestia różnych okresów przygotowawczych zespołu do rundy. Mamy 3, 4 tygodnie do startu rozgrywek. Trenerzy kładą nacisk na „siłówkę”, przygotowanie kondycyjne, potem jest schodzenie z tego obciążenia treningowego, żeby zawodnicy złapali świeżość przed pierwszym meczem. Bywa różnie.

J. H. : Przykład naszego sparingpartnera jest znamienny. W wyniku licencyjnych zaniedbań i mimo roku na zamontowanie sztucznego oświetlenia,  Pogoń przespała ten czas i w efekcie swoje mecze będzie rozgrywać poza Siedlcami, co w ogóle podważa sens funkcjonowania klubu. Czy Orlęta obowiązuje podręcznik licencyjny, a jeśli tak, co udało się zrobić, a co jeszcze przed klubem?

Na grę na naszym stadionie dostajemy licencję co roku. Wymogi, narzucone przez związek, spełniane.

DSC_0013 (1)

A. Ś. :Protokół weryfikacji jest corocznie odnawiany, przechodziłem to w Kocku. I jeśli mają zalecenia, dają daty do ich wypełnienia. I nie ma przeproś.

Albo się spełnia wymogi, albo nie spełnia. Żeby było ciekawiej, w tym roku Lewart Lubartów wszedł do III ligi i ich stadion nie spełniał tych wymogów. Między innymi prowadzili z nami rozmowy mamy podpisaną umowę, że gdyby nie wyrobili się z usunięciem tych zaniedbań, to będą grali u nas,  jako boisko „rezerwowe”.Byłem trochę zaskoczony jak zwrócili się do nas .Pytam prezesa: „A nie chcecie w Lublinie, macie bliżej”. Powiedział mi, że krzyknęli im taką kwotę za mecz że skutecznie ich to odstraszyło.

A. Ś. : Na Arenie?

Na starym „Motorze”. DoAreny nawet się nie przymierzali . Dogadywali się ze nawet Avią, ale  okazało się, że Avia nie ma prawa tego stadionu wynajmować, bo jest miejski. Wczoraj rozmawiałem z prezesem Lewartu przy okazji transferu naszego zawodnika i chyba zdążą z remontem Generalnie chodziło o zaplecze, boisko spełniało wymogi.

Czeka nas teraz reorganizacja III ligi, i potem jak sądzę będzie to zarządzane przez Warszawę. Nie będzie opiekował się tym Podkarpacki albo Lubelski ZPN, tylko będzie ustalane centralnie. Być może, że będą mieć inne wymogi, o których jeszcze nie wiemy. Ale nie martwmy się zawczasu. Jeśli chodzi o infrastrukturę, to Radzyń na tle innych klubów nie wygląda specjalnie źle. Nie dajmy się zwariować.

DSC_0011

J. H. :Ryszard Komornicki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zwrócił uwagę na mało zauważany fakt przy pozyskiwaniu nowych piłkarzy przez rywala Lecha, szwajcarskie Basel. Cytat: Dużą uwagę zwraca się na język ciała zawodnika, na to, jak reaguje na straconą bramkę, czy zwiesza głowę i chowa się za partnerów, czy od razu chce odrobić straty. Rozkładanie rąk jest wyrazem bezradności, więc takich piłkarzy tam nie chcą. Jak przebiega transferowa droga zawodnika do Orląt i kto ma decydujące słowo?

Generalnie to trener wskazuje zawodnika, którego chciałby pozyskać. My tego zawodnika sprawdzamy, dopytujemy: co i jak. Dużo daje rozmowa z takim zawodnikiem. Dzięki rozmowie można poznać z kim się ma do czynienia. Czy zawodnikowi zależy bardziej na grze i rozwoju kariery czy na pieniądzach. Z oczywistych względów preferujemy to pierwsze. Boisko jednak wszystko weryfikuje. Ważne jest, czy zawodnik wkomponuje się w drużynę w szatni i na boisku. Czasem bywa tak, że w innym zespole może zachowywać się inaczej, jest niedowartościowany albo przewartościowany.

Trener wskazuje nazwiska. Od kiedy jestem prezesem, jest tutaj jeden trener i to on jest odpowiedzialny za transfery W czasach, gdy byłem w zarządzie, to bywało różnie…Czasami bywało tak, że trener mówił że chce tutaj środkowego napastnika, środkowego pomocnika i ktoś z zarządu kogoś polecał. Potem nie było winnych, że „polecany” w ogóle nic nie gra (śmiech).

Trener jeździ, by kogoś poobserwować. Czasem wiąże się to z obserwacją najbliższego zespołu rywala. Wyszukuje tych zawodników, oczywiście w pewnych realiach finansowych, konsultuje się z nami i sprawa się domyka. A wszystko i tak potem weryfikuje boisko.Ale chyba nie będę nieobiektywny jeżeli stwierdzę, że większość transferów w ostatnich dwóch latach było trafionych.

A wracając do Adisona to akurat wynaleźliśmy go zupełnie przypadkiem. Graliśmy sparing z Pogonią Siedlce, on tam grał. Wpadł strasznie w oko kierownikowi drużyny Waldkowi Pawlinie, który szybko zdobył informację, że Pogoń nie jest nim już zainteresowana. Dawajcie go do nas!  (śmiech). Był dużym  wzmocnieniem drużyny. Cieszył się dużą sympatią kibiców i przejdzie do historii klubu jako zawodnik z kraju wielokrotnych mistrzów świata.

A. Ś. : To tak jak z Tomaszem Brzyskim [obecny gracz warszawskiej Legii przyp. red. ] dwa rozmiary buta wyżej od pozostałych w zespole. To było widać. To było dawno temu, on był młody. Widać było, że to zawodnik z innej ligi, z innej bajki.

J. H.: Gdyby wyłowiona przez Pana złota rybka pozwoliła ściągnąć do klubu wybranego zawodnika z polskiej ekstraklasy byłby to…

Powiem szczerze, że nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo to zupełna abstrakcja. Czy miałby być wiodącą postacią, czy młody, który się rozwinie i pójdzie gdzieś dalej?  Karol Linetty.  Z doświadczonych najchętniej wziąłbym Semira Stilicia, ale on już teraz nie gra w naszej ekstraklasie.

DSC_0028

J. H.:W jednym z wywiadów powiedział Pan: Znajduję siebie bardziej jako osobę, która szybko podejmuje decyzje w sprawach ewidentnych. Czy miał pan już podczas swojej kadencji decyzje ekstremalnie trudne do podjęcia?

Ekstremalnie trudną decyzję wolę skonsultować z zarządem. Jeżeli sytuacja nie pozwala czekać do zebrania zarządu to dzwonię do 2,3 kolegów z zarządu i konsultuję co trzeba zrobić.Ale  też decyzje, które podejmuję sam gdy sprawę uważam za ewidentną a odwlekanie tego w czasie może skończyć się jeszcze większą porażką. Ekstremalnie trudne decyzje też mi się zdarzały,ostatnio na początku pracy nowego zarządu.

J. H. :Piłkarze „Orląt” mieli okazje potrenować pod okiem Michała Probierza. Czy macie w planach dalszą współpracę z nieodległą Szkołą Trenerów w Białej Podlaskiej?

To zawsze było na zasadzie zaproszenia. Szkoła zapraszała nas jako klub i nie sposób było odmówić.

A. Ś. : Orlęta to najlepsza drużyna w promieniu iluś tam kilometrów…

To było  dla nas wyróżnienie.

J. H.: A sam klub wychodził z podobnymi inicjatywami?

To zwykle działa na zasadzie że ktoś kogoś zna i mówi: „Krzysiek, mogę ci to załatwić”Był u nas Dariusz Szpakowski dzięki Jurkowi Chromikowi.

Był u nas Ariel Borysiuk frajda była dla dzieci, a dla rodziców jeszcze większa 🙂 . W maju mieliśmy dogadanego jednego z viceprezesów PZPN-u, ale nie przyjechał. Praktycznie temat był już „klepnięty”.Wysłałem do niego oficjalne zaproszenie z klubu, które nawet podpisał, że odebrał. Mieliśmy tylko dograć termin,ale potem się okazało,że coś mu tam wypadło i nie przyjechał.

Działania w tym kierunku podejmowane, ale na zasadzie bardziej koleżeńskiej.Oprócz tej frajdy, ciężko o późniejsze przełożenie na coś.

J. H. :Czy zbliżająca się reorganizacja rozgrywek od sezonu 2016/17 ma jakiś wpływ na podejmowane decyzje, czy na razie to zbyt odległa przyszłość?

Teraz wszyscy się sprężają, żeby się w tej lidze utrzymać. Jeżeli my skończyliśmy ostatnie rozgrywki na 5. miejscu, to moglibyśmy jeżeli by nie było reorganizacji, tak na spokojnie podejść do tych rozgrywek. „Może delikatnie obniżymy loty i zajmiemy 10.miejsce”. Ale obecnie 6 miejsce będzie ostatnim bezpiecznym gwarantującym utrzymania. Obserwując ruchy kadrowe w innych klubach, to starają się wzmacniać na potęgę, kusząc zawodników dużymi pieniędzmi. To jest trochę chore bo potem okaże się że niektórych klubów na to nie stać a rynek zostanie zmarnowany.Mieliśmy, wydawało nam się dogadanego dobrego napastnika,ale następnego dnia był już w Motorze, by w końcu wylądować w Sieniawie.

A. Ś. : Obecny rok będzie trudniejszy?

Będzie przełomowy. Później też nie wiadomo, jak będzie w tej III lidze, jakie będą realia…Dochodzą do tego wyjazdy. Nie wiadomo, jak będzie się to finansowo dopinało. Na pewno będzie to droższa liga, niż teraz. Ale będzie też większe przełożenie na markę klubu, może sponsor będzie bardziej szczodry.

J. H.: Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale czy mógłby nam Pan zdradzić, ile zarabia średnio zawodnik pierwszego składu? I od czego to zależy?

Nie to jakieś duże pieniądze, to jest kilkaset złotych. Ci najlepsi mają może troszeczkę więcej.Nie to na pewno pieniądze pozwalające na życiowe utrzymanie się. Prawie wszyscy jeżeli się nie uczą się lub studiują to gdzieś pracują.

J. H.: Nie jest to uzależnione od goli, asyst?

premie meczowe, dzielone na całą drużynę. Trener decyduje o podziale tych środków. ustalone zasady.

A. Ś. : Istnieje wewnętrzny regulamin, czy powierzasz to trenerowi?

Wewnętrzny regulamin istnieje o tyle, że jest ustalone, ile płacimy za konkretny wynik.Zwycięstwo lub remis.Ale nie płacimy np. za remis u siebie. Trener decyduje o podziale wewnątrz drużyny. Wszyscy, którzy w tej kadrze meczowej, dostają jakieś pieniążki. Ci, co wyszli na boisko i grali cały mecz, oczywiście więcej.

A. Ś. : Gdzie pracują ? W Spomleku ?

Tylko  Krzysiek Stężała pracuje w „Spomleku”. Jest kilku zawodników, którzy pracują w jeszcze innych firmach, np. dwóch pracuje w „Kris -Auto”. To normalni pracownicy, pracują na magazynie od 6 rano do 13.00.

A. Ś.: Żeby ludzie nie myśleli, że tu kokosy

Biorą normalne pieniądze i wymagania wobec nich takie same, jak od innych pracowników. W żaden sposób nie uprzywilejowani. To „uprzywilejowanie” polega tylko na tym, że mają taki czas pracy, który nie przeszkadza im w treningu. Jeżeli mają mecz , albo np jadą na Szkołę Trenerów do Białej Podlaskiej, to wtedy oczywiście,nie ma żadnego problemu, żeby ich zwolnić.

Mamy też przypadki że piłkarze poszukują pracy. Nawet ogłaszaliśmy to na stronie internetowej klubu, podczas meczówniestety nie było odzewu. Jeżeli ktoś mógłby piłkarzy zatrudnić na normalnych zasadach, w trybie czasowym, który by nie kolidował z jego treningami, bylibyśmy bardzo wdzięczni.

J. H. :Ile wynosi koszt organizacji domowego meczu?

Powiedzmy, taki mecz domowy to kwestia 1,5-2 tysięcy złotych, żeby to zorganizować.Licząc tylko sędziów i ochronę.Diety sędziowskie uzależnione od tego, skąd arbiter jedzie.

A. Ś. : A wpływy z biletów?

Zdarzają się przypadki że ledwie wystarcza na pokrycie kosztów organizacji Jeśli przyjdzie 200 osób, to się to „zamknie”. Ale np. na mecz z Motorem przyszło tysiąc osób.Tyle że wtedy zapłaciliśmy zdecydowanie więcej za ochronę Normalnie mamy 8 osób ochrony, to na Motor musieliśmy wziąć 22 taki warunek postawiła policja.

Ale mieliśmy też taki przypadek, że kibice Hetmana Zamość, jeszcze w poprzednim sezonie, chcieli przyjechać na mecz u nas. Policja uznała to za mecz podwyższonego ryzyka 16 osób ochrony,czyli 8 osób więcej. Miało ich przyjechać 200 chłopa. Skalkulowaliśmy, że z biletów dla nich po 5 zł (bo zwykle stosujemy taką stawkę dla zorganizowanej grupy) wystarczy z nawiązką na pokrycie kosztów dodatkowej ochrony.OK, niech przyjeżdżają, zwłaszcza że o ich wpuszczenie prosił nasz Klub Kibica, z którym zaprzyjaźnieni. Ale z kolei tak jak nasi kibice, tak i oni skonfliktowani z kibicami Motoru i jeszcze na drodze do Lublina zatrzymała ich policja i nie puściła dalej.No i byliśmy ,,w plecy”.

DSC_0003

J. H. : Czy jest szansa na obniżenie ceny biletu, czy raczej kibice muszą się liczyć z podwyżką cen wejściówek?

Raczej nic w tym nie będziemy zmieniać. Ta sprawa wraca co roku. Jeżeli ktoś chce taniej, to może nabyć karnet. Jest tak skalkulowany, że 2 mecze gratis. Więcej już nie możemy zejść a propos pytania o koszty meczowe. Mówimy stricte o kosztach meczowych, a jeszcze trzeba ten stadion utrzymać.

Nie wiem, ile ten bilet musiałby kosztować, żeby wszyscy byli zadowoleni. Podejrzewam, że nawet jeśliby kosztował 3 zł, to też nie wszyscy. A dobry kibic, który tu przyjdzie wspomóc drużynę, zapłaciłby i 20 i nie byłoby problemu.Swego 3 lata temu zrobiliśm taki test – obniżyliśmy na dwa mecze, bo mało kibiców przychodziło. Cena biletu była obniżona do 5 i wcale nie przełożyło się to na większą frekwencję.

J. H.: Co z klubową kawiarenką?

Zamierzamy kontynuować jej funkcjonowanie, by można było w przerwie napić się np. piwa. Szukamy ajenta, osobę, która by to prowadziła.

J. H. : W 2010 r.  przed poprzednimi wyborami na bocznym boisku, zawisł bilboard z hasłem: „Orlęta grają na Kowalczyka”. To hasło zraziło wiele osób do przychodzenia na stadion. Do tego tematu odnosił się swego czasu Adam w felietonie dla iledzisiaj. Oddzielenie sportu i polityki w tak małym mieście jest możliwe?

Staramy się, by te sfery były jak najbardziej oddzielane. Mamy jeden klub w Radzyniu i nie możemy dzielić kibiców.

A. Ś. : Za czasów Krzyśka diametralnie to się zmieniło. Rozmawialiśmy o banerach, wieszanych na płocie przed wyborami samorządowymi. 

Każdy, kto zapłacił (ustaliliśmy stawkę) mógł umieścić swój plakat. A propos baneru z Kowalczykiem,to było cztery lata temu.Byłem wtedy jednym z członków zarządu. Była taka decyzja, a nie inna. Z tym że muszę powiedzieć, że ciężko jest klubowi postawić się w stosunku do burmistrza, który daje pieniędze na klub. Trzeba sobie zdawać z tego sprawę.

Teraz był też pomysł, że Orlęta „grają na Kotwicę”. My zgodziliśmy się na bardziej neutralne hasło.

J. H.:  Jak Pan ocenia współpracę z Urzędem Miasta i nowym burmistrzem?

Jesteśmy cały czas w kontakcie. Burmistrz obiecywał w kampanii wyborczej, że nie będzie żadnych cięć, jeśli chodzi o klub. I rzeczywiście, dotrzymał słowa. To nie była czcza deklaracja.Współpraca na pewno nie wygląda gorzej niż z poprzednim burmistrzem którego wsparcie bardzo w klubie sobie ceniliśmy.

J. H. :Jaki udział w sponsorowaniu klubu ma Spółdzielcza Mleczarnia „Spomlek”, a ile % wykłada Pan jako właściciel „Kris-Auto”?

Spomlek wcześniej jako sponsor tytularny przekazywał zdecydowanie najwięcej, nie licząc oczywiście dotacji z Urzędu Miasta.Niestety w tym roku, ze względu na kryzys w branży, daje nam 1/3 środków, jakie dawał nam w poprzednim roku. W związku z tym, by pokryć tą różnicę wzrósł udział Kris-Auto w sponsorowaniu.Mam nadzieję, że to przejściowa sytuacja. Jest jeszcze jeszcze sponsor, który daje istotnie więcej i kilku mniejszych.  też rzeczy niematerialne, w których pomaga nam Spomlek prace remontowe itp. O % nie chciałbym mówić, bo nie wiem, czy wszyscy by sobie tego życzyli.

Miasto w tej chwili zapewnia nam połowę z tych środków, które potrzebne na funkcjonowanie klubu. Środki z miasta to dotacje celowe: szkolenie młodzieży, utrzymanie obiektu. Nie możemy tych  środków przeznaczyć na wynagrodzenie czy premie dla piłkarzy. To wszystko musimy zdobyć od sponsorów. Pierwsza drużyna jest de facto przez nich utrzymywana.

J. H.: Jak prowadzi się biznes w radzyńskich realiach? Swoją firmę prowadzi pan od ’92 roku, co jest ewenementem na naszym rynku

Nie byłem pierwszy, firmy starsze od mojej. Generalnie rynek lokalny to niewielka część obrotu firmy.   Sprzedajemy dużo w hurcie i to na terenie województwa lubelskiego i części mazowieckiego: Siedlce, Sokołów Podlaski, Łuków, docieramy do Siemiatycz. Jesteśmy dystrybutorem jednej z większych firm motoryzacyjnych w Polsce, firmy „Polcar”, która zajmuje się głównie sprzedażą części karoseryjnych. A poza tym sprzedajemy na eksport: Ukraina, Białoruś. Od 3 lat sprzedajemy dosyć dużo do Estonii i na Łotwę i to nawet wozimy własnym transportem. Do najdalszego klienta, do którego docieramy do Tallina mamy 1000 km.

U nas rynek jest bardzo konkurencyjny, co powinni doceniać konsumenci. Mamy naprawdę niskie ceny w każdej branży, porównując do tego, co płaci się w innych krajach.Oprócz ceny, liczy się także szybkość działania.Klient zamawia u nas do godziny 17, a następnego dnia rano ma towar już u siebie.

Zatrudniam 25 osób. Mechaników jest pięciu, większość związana jest z handlem, logistyką. Z księgowością też, niestety. To mankament działalności w polskim i unijnym biznesie. Jeżeli w takiej firmie, jak moja trzy osoby pracują w księgowości de facto komórce która nie generuje w firmie zysku, to jest to istotnym obciążeniem. To kula u nogi dalszego rozwoju, albo będzie nią kiedyś, jeżeli nie ograniczymy niepotrzebnej biurokracji

J. H.:  Tenis ziemny to odskocznia od codzienności?

Jak najbardziej tak. Staram się grać co drugi dzień. Mamy grupę kilku znajomych i spotykamy się często.

A. Ś.: A oprócz piłki nożnej i tenisa, interesujesz się jakimś sportem? Lubisz go oglądać? 

W telewizji oglądam przede wszystkim piłkę nożną, ale też prawie każdy sport, siatkówkę, zimą skoki narciarskie. Tenisa ziemnego akurat rzadko oglądam.

J. H.: Jeden z trenerów po pańskim wyborze powiedział:”Może w końcu będzie normalnie.” Czym była spowodowana 2-letnia nieobecność w zarządzie klubu?

Miałem konflikt z poprzednim prezesem, mieliśmy niestety zupełnie inne zdanie, jak ten klub powinien funkcjonować. Ktoś musiał ustąpić.Zrezygnowałem nie widząc możliwści realizacji swoich koncepcji. Przez przerwę nie czułem się w jakiś sposób poszkodowany, że mnie tutaj nie ma czy mi się jakaś krzywda stała. Ok, mam co robić, mam swoje zajęcia. Kwestia oceny, kto miał rację.

A. Ś. : Zwykły radzyniak czuje się sponsorem klubu, kupując bilet. Kto jest bardziej zaangażowany i ma większe środki, może łożyć na klub. Pukałeś pewnie nie do jednych drzwi?

Pukałem, pukałem szału nie ma.Ciężko kogoś namówić nawet na reklamę na stadionie. Komuś się wydaje, że przelecisz się po mieście i nazbierasz „Proszę bardzo, pójdziemy, gdzie Pan chce i do kogo Pan chce i zobaczymy, jakie będzie efekt.

Dziękujemy za rozmowę

 

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Wejście Pielgrzymki do Radzynia

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Pielgrzymi już w drodze!

komentarzy 6

  1. kibic
    03/08/2015

    ciekawy wywiad, korzystając z okazji bo wierzę iż prezes będzie tu zaglądał chciałem zapytać dlaczego nie ma możliwości odpisania 1% podatku na rzecz klubu. Takie możliwości wsparcia klubu istnieją w drużynach grających w ligach okręgowych i niższych, więc chyba nie jest to jakiś wielki problem, pozdrawiam

    • Jakub Hapka
      03/08/2015

      Nie zmieściło się to w wywiadzie,bo pytaliśmy o to. Ale była firma, która z 1% oddanego na „Orlęta”, oddawałaby 75% klubowi. Ogłaszano to na stadionie i klubowej stronie – ale nie spotkało się z jakimś większym odzewem.

  2. kibic
    03/08/2015

    nie rozumiem za bardzo, że niby ludzie nie komentowali tego? ja prawdę mówiąc nie kojarzę takiego wpisu, na stadionie bywam rzadko bo mieszkam daleko od Radzynia, jak dla mnie to powinno się umożliwić taką formę wsparcia klubu, każde 2-3 tysiące więcej w kasie na pewno nie zaszkodzi

    • Jakub Hapka
      03/08/2015

      Interesujący fragment: „Mieliśmy firmę ze Śląska która pośredniczyła w możliwości odpisu 1 %. Rozdawaliśmy to kibicom, podawaliśmy na stronie,że można przekazywać ten 1% – dużego efektu nie było.
      A. Ś.: Każdy klub piłkarski działa jako stowarzyszenie. I jako takie może brać 1 % jako organizacja pożytku publicznego.
      To nie jest taka prosta sprawa, jakby się komuś wydawało. Trzeba przejść skomplikowane procedury i też czekać.Żona, która pracuje w Studium na Sitkowskiego, mówiła mi, że musieli czekać długi czas, zanim sami mogli się rozliczać.Były już klubie kilka lat przymiarki do tego tematu i może jeszcze do tego wrócimy.”

  3. kibic
    03/08/2015

    przejrzałem wszystkie tegoroczne wpisy na stronie internetowej i nie widzę żadnego na w/w temat, moim zdaniem taki odpis to konieczność, niech to i trwa 2-3 lata ale zróbmy to

  4. Dariusz Magier
    04/08/2015

    Odpis 1% istnieje tylko dla organizacji pożytku publicznego. Jeśli stowarzyszenie chce takowym być powinno złożyć wniosek i wnieść oplatę sądową. To proste. Gorsze jest coroczne składanie dodatkowych sprawozdań, w tym kłopotliwego do wypelnienia sprawozdania dla Min. Pracy i Polityki Spol. Ale dzięki temu kilka tysięcy można zebrać. Tak czy inaczej klub powinien się na to porwać.

Skomentuj