banner

Obersturmbannfuehrer Reiner

Odcinek 163:

Nastał nowy kierownik rejonu. Nie zapowiadało się lekko. Kasjer nr 18 akurat liczył kasetkę w biurze, gdy kierowniczka ostrzegała swe zastępczynie.
– To jakiś szajbus. Wczoraj mi powiedział, że zapowiada się kontrola dyrekcji. I, że jak w raporcie, po niej będą jakieś negatywne uwagi, to on będzie wbijał szpilki pod paznokcie…
– Jakiś on nienormalny, czy co?…
– No no… zaimponował mi – wtrącił 18.
– Zaimponował?!…
– Mam już dla niego pseudonim: „Obersturmbannführer Lars Reiner”.
– Co?
– „Obersturmbannführer Lars Reiner”, szef warszawskiego gestapo w kilku seriach „Czasu hunoru”.
– Gestapo?!…
– Tak wiem, szpilki pod paznokcie, to bardziej enkawudowskie metody, ale „Reiner” kojarzy mi się  z „rejonowy”.
* * *
Jednak Reiner nie pasował do swego serialowego odpowiednika. Był nieprzewidywalny, działał na podstawie swojego (zazwyczaj nielogicznego) widzimisię i innych, nieracjonalnych, instynktów. Dlatego nie był zbyt ceniony przez podwładnych, którzy widzieli jego niekompetencję, tym bardziej, że traktował ich jak nieświeże powietrze. Przykładem tego „szacunku” pracowników niech będzie poniższa rozmowa dwóch z nich na magazynie, dokonującychi swoistego przeglądu kierowników rejonu.
– No patrz: Mańka pilnowała, żeby była czysta podłoga…
– Dlatego na niektórych sklepach nazywali ją „Podłogowa”…
– O właśnie… Sarna pilnował odpowiedniej ekspozycji i cen, szczególnie na alkoholu. A ten, to faktycznie, tak jak mówiłeś, ciotowaty jakiś. Nie to, że się zachowuje, jak się zachowuje, to jeszcze te jego wymysły…
– No nie? Tylko kwiatkami by się zajmował, jakby to kwiaciarnia była.
– Ale ostatnio też się za warzywniak wziął…
– Robi postępy… Słyszałem, że jego ulubionym warzywem jest pietruszka, którą uwielbia owijać na palec, żeby sprawdzić, czy jest świeża.
– No, sam to widziałem.
W tym momencie do magazynu wtargnęła kierowniczka zmiany.
– Chłopaki, a co wy tu się opieprzacie?! Jakby rejonowy tak tu wszedł, to by zaraz wam się do dupy dobrał.
– No i jeszcze męskie dupy mu w głowie…
– A ty, Marcin, to szczególnie powinieneś uważać, bo on ma już na ciebie oko.
– Widzisz, Grzesiek, jaki pedał? – ozwał się do kolegi Kasjer nr 18 – Teraz na każdym kroku będę się musiał oglądać za siebie…
* * *
Do osobliwych wymysłów ówczesnego kierownika rejonu należał (jak się okazuje) zwyczaj, aby na Walentynki zwiększać zamówienie i ekspozycje prezerwatyw, truskawek i bitej śmietany. Kasjer nr 18, słysząc o tym, skwitował to tak: „No, ja widzę nasz Reiner chyba ma jakieś niespełnione fantazje erotyczne”.
* * *
Kiedyś, pod koniec nocki, wicekierowniczka dostrzegła na biurku kartkę z jakimś poleceniem od kierowniczki poprzedniej zmiany i coś w niej pękło…
– Noż k-wa wa mać!
– Emilka, co się stało? – zapytał 18.
– Ten nasz… jak ty go tam nazwałeś?…
– Reiner?
– O właśnie, Reiner, to jakiś po-bany człowiek. Najpierw kazał, żeby przestawić leyaut [tj. ekspozycje artykułów w sklepie], potem, jak się go o to pytałam, to powiedział, że jednak nie, a teraz Anka zostawiła kartkę, że do niedzieli ma być przestawiony, bo tak kazał… Ni ch-ja z nim nie dojdziesz ładu!… Przepraszam, Marcin, że tak klnę…
– Nie, no spoko, rozumiem. Facet potrafi wkurzyć, tym swoim niezdecydowaniem.
– Ja się, kurde, zastanawiam, czy on tak samo z żoną postępuje. Kładzie się koło niej i mówi: „Może byśmy się popie-lili?… Albo nie, idziemy spać”. A potem budzi ją: „A może jednak cię popie-lę…”
– Chyba – wtrącił 18, kryjąc mimowolny uśmiech, który cisnął mu się na usta – że to ona tam rządzi.
– Wcale bym się nie zdziwiła. Bo on to chyba umie tylko pietruszkę na palec zawijać.
* * *
Długo by opowiadać o Reinerze. Dość wspomnieć, że chcąc sobie dodać męskości, czy może posłuchu, uprawiał dość terrorystyczną politykę personalną, której ofiarą padł właśnie… Kasjer mr 18. Cel tego postępowania wyjaśniła swemu koledze jedna z wicekierowniczek. A brzmiało to, mniej więcej tak: „On wiedział, że jakby wywalił taką Ankę, która (jak wszystkim wiadomo) na niczym się nie zna, to nikt by się nie przestraszył. Ale jak usunie dobrego pracownika, który zna się na rzeczy, dobrze pracuje i wszyscy go lubią, to każdy zacznie się bać o swoją d… i nie będzie się wychylał, tylko zrobi wszystko czego sobie „Pan i Władca Reiner” zażyczy.”

Przede wszystkim szczerość

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Osowno w oczach mieszkańca

Skomentuj