banner

Pieska refleksja

Odcinek 4:

– Marcin, znów mamy maskotkę – ozwała się koleżanka z kasy obok wskazując wzrokiem na pekińczyka wylegującego się przed kasami, którego zresztą wyganiał już kilka razy w przeciągu ostatnich kilkunastu minut.

– Jak tylko zejdę z kasy, to wygonię psubrata – odparł ze zmęczoną irytacją kasjer 18.

– Pan jest nieludzki – oburzyła się jedna z klientek.

– Chyba „niepieski”, bo wyganiam psa, a nie człowieka.

– Ale on może nie ma domu.

– Może… Nie wiem.

– Albo nie ma swojego pana.

– Tego też nie wiem. Ale wiem, czego na pewno nie ma.

– Czego?

– Ochoty wychodzenia stąd.

Zszedł z kasy przystąpił do działania a’la wykidajło.

– No dobra panie Pekińczyk, paszoł won i już nie wracaj więcej.

– A może on cię lubi? – z genialnym wnioskiem wyskoczyła koleżanka.

– No to go wezmę na ładne oczy. Chodź, chodź piesku! – zawołał nagle, miłym i zachęcającym głosem. – Patrz, jaka ładna wiosna za drzwiami. Bierz ją!

Po zadziwiającym sukcesie, kiedy pies wybiegł na dwór, powracający od drzwi kasjer 18, zaczął snuć refleksje.

– Widać posiadam jakiś urok osobisty. Szkoda, że tylko psy to dostrzegają. Jak nic trafi mi się za żonę jakaś suka.

 

Kapitalistyczna litość

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Marzenia kasjera

Skomentuj