banner

Kontrwywiad

Po pewnej mszy wieczorowej, po której Belfer zwykł chadzać na próbę chóru, zaś jego uczennice – na spotkanie KSM, jak zwykle został przez nie napadnięty (chociaż widziały go w szkole kilka godzin wcześniej). Podczas owej krótkiej wymiany zdań, jedna z dziewcząt – której nie uczył – zainteresowała się otoczonym typem.

 – Kto to jest? – szepnęła do którejś z uczennic Belfra.
Nasz pan od historii.
A – ozwała się już głośniej, z pewną wyższością – pan od historii…
Czy to kwalifikuje mnie do jakiejś kategorii człowieka?
– Nie, po prostu pana uczniowie sporo opowiadali o panu.
O tobie też sporo opowiadali… Kasiu – kiedy padło imię delikwentki, cyniczna pewność na jej twarzy ustąpiła miejsca wystraszonemu zakłopotaniu. Tym razem Belfer przejął jej dotychczasowy ton – Zdziwiłabyś się, ile uczniowie są skłonni powiedzieć o swojej koleżance, byle zyskać sympatię nauczyciela… Nawet nie musiałem ich ciągnąć za język.

Od tamtej pory delikwentka już nawet nie zbliżała się do osobliwego historyka, kiedy ów był oblegany przez jej koleżanki, a jego uczennice.

Lekarstwo na stres

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Co jest dla mnie ważne?

Skomentuj