banner

Na krańcu świata, odc. 45

Czas biegnie teraz jakoś niezwykle szybko. O. Oleg – obecny oziornowski wikariusz jeździ z adwentowymi rekolekcjami po naszych dojazdowych kaplicach. Tak więc odbyły się takie niewielkie rekolekcje we wszystkich naszych „dojazdówkach” – to Krasnaja Polana, Krasnodolsk, Czernigowka, Jużnoje, Makaszewka.

W najbliższą niedziele pozostanie mu jeszcze Stiepnoje. To wszystko wioski powstałe w ’36 roku w wyniku zsyłki naszych rodaków. Ja tymczasem zajmuję się „papierkami” – na prośbę biskupa jest robiony projekt rekonstrukcji dawnego przedszkola i przebudowania go na Dom Pielgrzyma. Pobywałem też na rekolekcjach w Tańszy. To jedna z naszych północnych parafii. Sama Tańcza to miejscowość dokąd dowożono w ’36 roku Polaków pociągiem i skąd ich później rozwożono w różne „toczki” na stepie.

Prowadziłem tutaj 3-dniowe rekolekcje. Ich początek okazał się „nietypowy” – jeśli tak można się wyrazić. Zaraz po pierwszej Mszy św., wychodząc z kościoła zmarła jedna ze starszych parafianek. Na Mszy Bóg dał jej jeszcze łaskę przystąpić do spowiedzi i Komunii św. Tak więc Adwent dla niej zakończył się wcześniej. Dziś o. Alosza już ją pogrzebał.

Obok samej Tanszy jeździliśmy też po wioskach należących do tej parafii i w każdej z nich były 2-u dniowe rekolekcje. Te wiejskie kaplice mają zawsze swoją specyfikę. Poprzerabiane – to z dawnych sklepów, to z przedszkoli albo ze zwykłych wiejskich domków. Byłem zaskoczony bardzo mile stanem tych Tanszyńskich kaplic. Zadbane, czyste, opalane przez samych parafian.Oddalone są od Tańszy od 20 do 30 kilometrów.

Jeżdżąc codziennie do Tańczy na rekolekcje, jedzie się zasadniczo wśród stepów. Widok pasących się wolno koni nie jest czymś wyjątkowym.
Typowe też dla tej pory roku są takie swoiste „zagony” – fałdy zgarniętego śniegu. Robi się to by styczniowe burany – burze śnieżne nie przegoniły tego śniegu z pól. Chodzi o to by on został na polu do wiosny, by na wiosnę była wilgoć.
Kaplica w Podolskoje. Tutaj na Mszy bywa ok. 40 osób. Kaplica jest na 1-szym piętrze – na parterze w polskiej nomenklaturze. Na drugim pietrze jest sala na spotkania. W zimie ludzie ogrzewają tylko swoją kapliczkę. Ogrzewają ją codziennie bo też codziennie do niej przychodzą na wspólna modlitwę. Ksiądz bywa u nich raz w tygodniu.
Wnętrze kaplicy w Podolskoje.
Kaplica w Donieckoje. Przerobiona z jednych z biur kołchozowych. Tutaj też ludzie sami codziennie przychodzą na wspólną modlitwę o 10 rano. Ksiądz przyjeżdża do nich raz w niedzielę.
Kaplica w Cwietoczynm. To dawna wiejska piekarnia. Tutaj spotyka się grupka ok. 10 osób. Pozostali katolicy już wyjechali. Najwięcej do Niemiec.

A tutaj chłopina jedzie do pracy.

Power

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Widły i karabin, czyli o tym, jak fałszują historię

Skomentuj