banner

Kwalifikacja

Wraz z upływaniem roku szkolnego, Belfrowi skończył się staż, no i nadeszło nieuniknione: postępowanie kwalifikacyjne w sprawie awansu zawodowego nauczyciela stażysty na nauczyciela kontraktowego.

Niby wszystko zapowiadało się dobrze – formalności dopełnione, przyjazna atmosfera, no i odrobina obowiązkowego stresu – lecz takiego obrotu sprawy egzaminowany nauczyciel w życiu się nie spodziewał…

Na początek przedstawienie sprawy, kandydata i dokumentacji przez panią dyrektor. Potem sprawozdanie z wykonania założeń swego stażu, przez delikwenta. Zaś następnie, podchwytliwe pytania o:

  1. dokumentację regulującą życie szkoły (pani pedagog);
  2. metody aktywizujące stosowane na jego lekcjach (opiekunka praktyk);

  3. to, co sprawiło mu największą satysfakcję w trakcie tego stażu (pani dyrektor).

Oczywiście najwięcej trudności sprawiła odpowiedź na to ostatnie pytanie. Ciężko bowiem było wybrać jakąś jedną kwestię. Co się tyczy pozostałych, to pierwsze jakoś poszło, a przy drugim – niemal rozłożył komisję na łopatki opisem metody wywróconej logiki przy analizie tekstów źródłowych. Jednak najlepsze było na końcu.

W ramach podsumowania i charakterystyki egzaminowanego nauczyciela, pani dyrektor powiedziała mniej więcej coś takiego: „Pan Marcin jest niespotykanym typem nauczyciela, o ogromnej wiedzy merytorycznej, którą potrafi zainteresować uczniów i przekazać im ją; posiada uderzającą wręcz otwartość i serdeczność (względem pracowników szkoły i młodzieży); dzięki tym cechom cieszy się wielką sympatią i zaufaniem uczniów, czego dowodem jest pozytywna opinia Rady Rodziców.”

Belfer ze zdumieniem słuchał tej wypowiedzi. Tym większym, iż towarzyszyło mu przytakiwanie członków komisji. A jakby tego było mało, to po tej apologii, opiekunka stażu postanowiła dorzucić coś jeszcze.

– Ja ze swej strony chciałam dodać, iż pan Marcin jest człowiekiem bardzo uczynnym i wiele razy ja i inni nauczyciele mogliśmy liczyć na jego dobrowolną pomoc, która zazwyczaj wykraczała poza jego obowiązki.

– Dziękuję… – w końcu wykrztusił z siebie zaszokowany stażysta.

Dobrze, iż wcześniej zauważono, że Belfer musi jeszcze popracować nad utrzymaniem dyscypliny na lekcji, bowiem inaczej chyba popadłby w samozachwyt. Kto mógłby pomyśleć, że tego typu postępowanie może być aż tak budujące…

Dawno temu nad rzeką Białą III, odc. 10

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 41

Skomentuj