banner

Choroba

Zwykliśmy sobie życzyć przy każdej okazji „zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia”, bo przecież „zdrowie jest najważniejsze”. Jest w tym naszym ludzkim lęku przed chorobą nie tylko trzeźwa ocena stanu polskiej służby zdrowia, ale także i pewne uproszczenie…

Czy choroba zawsze musi być zła? Weźmy pierwszy z brzegu symptom pospolitego przeziębienia. Tak zawzięcie zwalczana u każdego od dziecięcego zarania, przebiegła, złowroga gorączka… To uczucie, znane a nieuchwytne, kiedy powieki robią się jakieś ciężkie, a głowa jakoś dziwnie lekka…

Przecież jednak gorączka to nic innego jak objaw nie tyle samej choroby, a raczej tego, że organizm walczy z mikrobami. Zamiast popadać w zwątpienie, na widok rtęci wędrującej za magiczną granicę 36,6 stopni powinniśmy się zatem cieszyć i odczuwać wdzięczność do naszych białych krwinek.

Choroba to także moment na to, by się zatrzymać i powrócić do dawno zapomnianej, zakurzonej książki czy ulubionej płyty… A wreszcie na to, by docenić naszą „szarą”, zdrową codzienność… Jaka by ona nie była… Bo przecież zdrowie ceni się wtedy, kiedy się go nie ma…

Są choroby-niedogodności, przejściowe, i są choroby-tragedie. Osłabienie organizmu to okazja do autorefleksji i nabrania pokory wobec naszej ludzkiej kondycji. Choćbyśmy byli we własnej głowie nowym wcieleniem Napoleona, nawet i my musimy pochylić dumną makówkę przed ciepłą kołdrą i kubkiem z kolejnym już ferverem czy inną aspiryną…

I tak to się kręci. No, cóż. Oto znowu nas dopadła. Przebrzydła choroba. Nie podupadajmy jednak na duchu! Popadać w zniechęcenie jest wszak bardzo niezdrowo…

Radzyniak o pewnym miłośniku piłki

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Choreografia

Skomentuj