banner

Na krańcu świata, cz. 43

W ostatnią niedzielę mieliśmy podsumowanie niewielkiego konkursu dla dzieci na samodzielne wykonanie różańca – domowym sposobem. Różańce okazały się przeróżne – z makaronu, rodzynek, draży, guzików, nakrętek po napojach, z ziarek dyni.

W zakończeniu Mszy było nagrodzenie konkursowiczów – tych, którzy włożyli najwięcej wysiłku w stworzenie swego różańca. Bogu dzięki, że naszym siostrom chce się stale coś wymyślać dla dzieciaków i młodych, by tylko jakoś ich „zaczepić” i pociągnąć.

Gdy różańce wisiały na naszej kościelnej gazetce to okazało się jednego dnia, że nasze kościelne myszki „połakomiły się na pobożność” i poodgryzały niektóre paciorki czy krzyżyki, zwłaszcza te z rodzynek, czekoladowych płatków do mleka. Myszy wiedzą co dobre.

Jeszcze podzielę się myślą z listopadowych odwiedzin naszych cmentarzy. Odwiedziliśmy ich w sumie 9. To w większości miejsca pochówku naszych rodaków. Tym co nawet zewnętrznie łączy ich jest umieszczona prawie na wszystkich data 1936. To data roku ich deportacji i data powstania cmentarza w każdej z tych odwiedzanych przez nas wiosek. W Oziornym zachowały się jeszcze mogiły  z 36 roku – mogiły tych pierwszych zesłanych, którym nie dano przeżyć nawet pierwszej zimy.

Kilka dni temu zamarzło już nasze jezioro ale nie przypuszczałem, że już w niedzielę zobaczę na nim pierwszych rybaków w namiotach – to tak zwana rybałka z nociowką, z noclegiem na lodzie. Śmiałkowie – bo jak mówią niektórzy lód jest jeszcze cienki 5-6 cm.
Zapraszamy chętnych na rybałkę do Oziornego. W ciągu dnia – adoracja, a wieczorem – rybałka w świetle księżyca.

Na zdj. tytułowym: Brama cmentarna w Czernigowce. To jedna z bliższych nam wiosek, którą obsługujemy. 

Nagrodzone różańce na gazetce w kruchcie kościoła
Laureaci naszego konkursu
Jedna z naszych „babuszek”. Tutaj obok grobów swoich rodziców. Za 3 tygodnie wyjeżdża na stałe do Polski w grupie repatriantów. Daj Boże by zetknęła się w Polsce z życzliwością.
Krzyż na cmentarzu w Oziornoje. Jedna ze zmarłych osób jeszcze w 1936 roku, w roku ich zesłania. To jedna z tych osób, które nie przeżyły pierwszej zimy w stepach Kazachstanu.
Pierwsze w tym roku namioty na jeziorze – dla tzw. zimnej rybałki
Pierwsi śmiałkowie na oziornowskim jeziorze

Zgrywuski

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Recital kameralny Zuzanny Budzyńskiej

Skomentuj