banner

Na krańcu świata, cz. 40

W piątek zakończyliśmy Święto Młodych – tzw. Prazdnik Mołodiożi. To już 20-te, jubileuszowe takie święto. Trwa ono kilka dni i zjeżdżają się na nie młodzi ludzie, katolicy ze wszystkich kazachstańskich diecezji. Czasami bywają też goście z innych krajów. W tym roku gościliśmy ponad 220 osób. Było też 15 księży i prawie tyle też sióstr zakonnych. 

Każdego dnia swój porządek – poranne modlitwy w formie medytacji nad Słowem Bożym. Potem dwie konferencje, spotkania w grupach i jakaś forma wieczornej modlitwy, wspólnego spotkania. Jednego dnia była to spowiedź na dziedzińcu Karmelu, drugiego dnia – wesoły wieczór, trzeciego spektakl teatralny. Była też jednodniowa pielgrzymka na Wołyńskie Wzgórze – niewielkie wzniesienie oddalone od kościoła 12 kilometrów. Tam jest ustawiony wielki metalowy krzyż, poświęcony wszystkim represjonowanych na ziemi kazachstańskiej. Pielgrzymka na to wzgórze kończy się zawsze Drogą Krzyżową. To co najbardziej cieszyło w te dni to jakieś odczucie wspólnego ducha, atmosfera wspólnoty, wzajemnego zrozumienia. My – Oziornoje, odpowiadaliśmy za wszelkie sprawy organizacyjne, więc noclegi, rozmieszczenie, wyżywienie itp.

Ja sam kolejny raz z podziwem patrzyłem na nasze parafianki służące na kuchni. Każdy dzień od 7 rano do 20 wieczora na kuchni. Po obiedzie tylko niewielka przerwa, by pobiec do domu i podoić krowy. Ponad 200 młodych osób do wykarmienia. Polowe warunki, woda do picia i gotowania przywożona z sąsiedniej wioski. Wielką robotę wykonali też młodzi, którzy stworzyli na kilka dni przed spotkaniem spontaniczny chórek. Śpiewy były naprawdę na wysokim poziomie, co oczywiście niezwykle pomagało dobremu uczestnictwu w liturgii.

Dla wielu też młodych miało to dodatkowe duże znaczenie, bo dla nich to czasami pierwsze doświadczenie takiego poziomu śpiewów i doświadczenie większej wspólnoty wierzących. Chodzi mi tu przede wszystkim o tych młodych, którzy przyjechali z niewielkich wspólnot parafialnych, zwłaszcza z rejonu Ałmaty czy z nad Morza Kaspijskiego. Bogu dzięki za ten czas i Bożą opiekę nad nami.

Na zdj. tytułowym: Na tegorocznym Prazdniku był też ojciec Jan-Mari ze Wspólnoty Błogosławieństw, Ksiądz, który zainicjował przed 20 laty te spotkania młodych w Oziornoje. Tutaj na zdjęciu prowadzi jedno ze spotkań w grupie.

Msza w Uroczystość Wniebowzięcia. Przewodniczył jej nuncjusz apostolski w Kazachstanie wraz z naszym bpem Tomaszem.
Jedna z grup w czasie tzw. pracy w grupach.
O. Jan-Mari z młodymi w czasie obiadu w naszej altanie-stołówce. W nim jadło ok.160 osób, pozostali w jednym z namiotów.
Była też romantyczna kolacja pod gołym niebem.
Ks. Rusłan pracujący w rejonie Morza Kaspijskiego. Prawdziwy Kazach. Jeśli dobrze pamiętam jedno z jego rodziców jest narodowości kazachskiej. Tutaj ks. Rusłan prezentuje się w charakterystycznej koszulce, w którą było codziennie ubieranych dwu księży. Napis na koszulce z jednej strony brzmiał: „Ja do spowiedzi jestem gotów” a z drugiej była kontynuacja – „A ty?”
Przez cały czas Spotkania, wiec w przeciągu 5 dni trwała ciągle 24 godziny na dobę adoracja Pana Jezusa. Każdą noc miała inna diecezja. W czasie spotkań dla młodych adoracje brały siostry zakonne i kapłani.
Część naszej polowej kuchni

Koneksje

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wszystkie smaki lata, czyli spiżarnia państwa Piasków

Skomentuj