banner

„Nacudja” – cóż to takiego?

Kilka dni temu minęły Święta Wielkanocne. Często w kościołach przy tej okazji śpiewana jest pieśń kościelna Zwycięzca śmierci.

W pierwszej zwrotce tej pieśni jest takie zdanie: „Naród niewierny trwoży się, przestrasza / Na cud Jonasza. Chodzi oczywiście o starotestamentową opowieść o proroku Jonaszu, który trzy dni miał być w brzuchu ryby, a potem z niej wyszedł bez szwanku, by pełnić swą misję, a przede wszystkim o późniejsze nawiązanie do tej opowieści przez samego Pana Jezusa, który powiedział: To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.

Jednakże nie wszyscy rozumieją ten fragment. Niektórzy śpiewają nie „na cud Jonasza”, ale… „nacudjo nasza”. Wcale nie są oni tacy nieliczni. Słowo „nacudja” wpisane w wyszukiwarkę Google daje… 9760 wyników.

No, cóż. W języku angielskim jest odrębne słowo dotyczące czegoś takiego – „mondegreen”. Oznacza ono przesłyszenie w piosence. Nazwę tę ukuła amerykańska pisarka Sylvia Wright. Opisała ona w jednym ze swych esejów, jak źle zrozumiała fragment ballady The Bonny Earl of Murray. Wydawało jej się, że jest w niej następujący fragment:

Ye Highlands and ye Lowlands,
Oh, where hae ye been?
They hae slain the Earl o’ Moray,
And Lady Mondegreen.

W tłumaczeniu:

Wy góry, wy doliny,
Gdzie wtedy każdy był?
Zabili lorda Murraya
I Lady Mondegreen

Tymczasem w rzeczywistości ów fragment brzmi:

Ye Highlands and Ye Lowlands
Oh where hae you been?
They hae slain the Earl of Murray,
And lain him on the green.

W tłumaczeniu:

Wy góry, wy doliny
gdzie żeście wtedy były?
Zabili lorda Murraya
I w trawie położyli

Szczepan Korulczyk

ur. 1986, historyk z wykształcenia, absolwent UMCS w Lublinie

Trzynasta emerytura czy roczny dodatek?

Skomentuj