banner

PROJEKT WOJSKO PROJEKT MUZEUM

Kontynuując – dziś kilka słów o „Projekcie Wojsko”, w związku z innym projektem.Otóż: pomysł „Muzeum w katowni Gestapo/UB w Radzyniu” funkcjonuje już od (przeszło) siedmiu lat. Na ile możliwe jest aby Muzeum powstało realnie – nie mam pojęcia. Jednak pomysł jest ciekawy i ze wszech miar wart poparcia (jak zresztą wszelkie pomysły ubogacające potencję kulturową regionu). Radzyń jako jeden z ważnych punktów kulturowo-badawczej mapy tegoż regionu, na muzeum zasługuje już od dawna. I mam nadzieję, że takowe prędzej czy później tu powstanie.

Ze swojej strony chciałbym dorzucić trzy grosze w kwestiach programowych. W tej chwili jest to czysta teoria, może się przyda, może nie – proponować i dyskutować zawsze warto.

Jeśli „Muzeum w katowni Gestapo/UB”, to oprócz naturalnego kontekstu martyrologicznego i totalitarnego (system/ofiara) nasuwa się też oczywisty kontekst wojskowy. Areszt totalitarnych służb miał wszak wrota szeroko otwarte (wejściowo) dla żołnierzy podziemia niepodległościowego. Zaś Niezłomni przejmowali tradycje walki niepodległościowej od swoich starszych kolegów, żołnierzy konspiracji 1939-44, ci od żołnierzy II RP i legunów Piłsudskiego, itd. Tę wyliczankę można kontynuować – poprzez XIX-wieczne powstania, aż do legionistów Dąbrowskiego, pierwszych chronologicznie żołnierzy polskich walczących o niepodległość po rozbiorowej katastrofie. Czy nie warto byłoby tematycznej podstawy „Muzeum w katowni…” o ten kontekst rozszerzyć? Oczywiście o kontekst bezpośrednio związany z regionem, nie zaś z całym krajem, od tego już są inne placówki, z Muzeum Wojska Polskiego na czele. Może należałoby wykorzystywać jedynie fragmenty tego kontekstu? Nie wiem. To w końcu tylko garść pomysłów à propos.

Jednak – co trzeba podkreślić – na naszych terenach nie ma placówki, która upamiętniałaby militarne tradycje regionu (imponujące i nadal nie rozpropagowane wystarczająco). Jeśli zaś placówka muzealna miałaby walor badawczy (a chyba takowy mieć musi) – to ów szeroki kontekst byłby jak znalazł. I nie tylko wojskowy. Przypominam: społeczność naszego regionu w wieku XIX to nadal otwarty temat badawczy (a wiele jest jeszcze innych tematów otwartych…).  Po uwzględnieniu takich uzupełnień/poszerzeń projekty archiwalno-muzealnych wystaw wojskowych, o których zacząłem już pisać (a będę jeszcze kontynuować) miałyby swe naturalne zaplecze.

Na koniec warto tu przywołać przykład Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, które poza „twardą” rolniczą podstawą spełnia się z powodzeniem na niwie historyczno-artystycznej. Dowody? Choćby organizowana za dwa dni wielka konferencja o I Wojnie Światowej i niemniejsza wystawa towarzysząca owej konferencji (w sprawie tego i innych dowodów odsyłam na stronę internetową ciechanowieckiego Muzem).

Zatem – utrzymując właściwe proporcje – można? Można. Przynajmniej próbować. Czego Radzyniowi – i nie tylko – życzę.

AR.

PS. Padrone nadal troszkę nieobecny (jak można być troszkę nieobecnym? otóż tak samo jak można być troszkę w ciąży). Ale niedługo wraca. W pełni.

PROJEKT WOJSKO

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

PROJEKT WOJSKO 2

Skomentuj