banner

Ostre obejście

Odcinek 151:

Do Kasjera nr 18 szkolącego w magazynie nowe koleżanki z zakresu obsługi prasy do makulatury, zwrócił się skądinąd znajomy klient. Podał mu rękę na powitanie i zaczął udawać oficjalny, acz nieśmiały ton, który z kolei skłonił pracownika do wygłupów.
– Dzień dobry…
– Czego?!
– Bo… bo my z żoną właśnie szukamy tych garnków, co są w promocji i nie mogliśmy znaleźć takiego…
– Nie ma.
– …większego, co też był w ofercie.
– Toż mówię, że nie ma!
– No, ale może jeszcze są gdzieś na magazy…
– Nie, nie ma. Dowidzenia.
– A mógłby pan sprawdzi…
– Nie mógłbym. Nie ma i już. Jakby był, to by był na sklepie, a jak nie ma, to znaczy, że nie ma. Idź pan stąd i mnie nie denerwuj.
– Ale może…
– Spieprzaj pan! Tu się pracuje.
– No… no dobrze. Prze…przepraszam. Do widzenia – odrzekł skruszonym głosem, pozornie sponiewierany klient, porozumiewawczo mrugając do swego oprawcy. A gdy tylko odszedł kilka kroków, już nie ukrywał swego rozbawienia.
Jednak tego nie widziały nowe koleżanki aroganckiego kasjera, które z wielkim zdumieniem przysłuchiwały się tej wymianie zdań. Tym bardziej, że jeszcze kilka dni wcześniej na szkoleniu powtarzano im, że do klienta należy zwracać się z jak najdalej idącą uprzejmością, a i sam Kasjer nr 18 dał im się poznać, jako przesympatyczny i bardzo życzliwy człowiek.
– Marcin, ty się tak odzywasz do klientów?!
– A co wy myślicie? Gdybym był dla każdego taki dobry, miły i uroczy, to już dawno by mi na głowę wleźli.

 

 

Radzyniak (III, cz.5)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Stary-nowy cykl: powieść „Dawno temu nad rzeką Białą”, odc.1

Skomentuj